niedziela, 10 września 2017

Człowiek XXI wieku...


Nie jestem żadnym specjalistą w tym temacie, żadnym psychologiem ani tez nie mam studiów w tym kierunku.. ale kurde aż mnie szlak trafia ostatnio jak stykam sie w życiu codziennym z różnymi sytuacjami. Juz kilka razy przymierzałam sie do tego aby napisać takiego posta.. ale potem stwierdzałam.. a nie może lepiej nie.. bo zaraz ktoś zarzuci mi że sie mądrze, że o proszę trafiła się kolejna znawczyni.. ale z drugiej strony mój blog to takie moje miejsce zwierzeń, po trochu pamiętnik może kronika wydarzeń z życia ale też moje refleksje na dany temat i odczucia i właśnie tym będzie dzisiejszy wpis.. moim odczuciem na to co obserwuje ostatnio.

Dlaczego my ludzie w obecnych czasach jesteśmy dla siebie wrogami? Dlaczego cieszy nas niepowodzenie innych? Dlaczego gdy ktoś upada zamiast podać mu rękę przygniatamy go jeszcze do ziemi? Dlaczego udajemy ludzi którymi nie jesteśmy bo tak wypada albo ktoś nam narzuca takie zachowanie? Dlaczego media społecznościowe i ilość znajomych lub ludzi obserwujących jest wyznacznikiem naszego miejsca w społeczeństwie? Czy jesli miałabym 5 obserwatorów byłabym gorszym człowiekiem? A może w ogóle jedyne co by mi zostało to kulka w łeb bo przecież i tak nikt sie mna nie przejmuje, nie interesuje i ma mnie gdzies? Dlaczego czasami naszym największym problemem jest to czy zdjęcie na IG pasuje do reszty zdjęć? No bo przecież cały profil musi być spójny i tip top a zdjęcie mamałygowatej owsianki nie ma prawa sie tam znaleźć bo możesz usłyszeć ze np. nie stać cie na lepszy sprzęt do fotografowania.. Dlaczego mam robić coś czego nie lubię dlatego ze akurat dana rzecz jest aktualnie modna? Dlaczego nie mogę praktykować jogi? Jeździć na rowerze? Dlczego wszyscy z takim uporem zaglądają innym do talerza i tylko czekają żeby móc wytknąć nam błąd bo to nie vege, nie zdrowe, za tłuste, rakotwórcze czy napakowane chemią? Dlaczego jeśli żyjemy inaczej niz większość, wbrew stereotypom jesteśmy od razu uważani za dziwaków?

No dobra koniec tych pytań.. bo coraz to kolejne wprawia mnie w dziwny nastrój.. od razu na swoją obronę chociaż nie wróć.. nie muszę  się w sumie tłumaczyć  ale warto to tutaj dodać.. NIE JESTEM IDEALNA.. i pewnie nigdy nie będę.. sama popełniłam masę błędów od mniejszych po większe.. umiem sie do nich przyznać.. staram się postępować lepiej.. lubię patrzeć na ładne rzeczy ale nie lubię zakłamania.. nie oceniam ludzi tylko po wyglądzie.. lubię pokazać czasami ku inspiracji choć ostatnio rzadko kiedy cos ciekawego ugotowałam lub zjadłam.. miałam momenty kiedy myślałam sobie "hej i tak nikt Cię nie czyta po co się wysilasz, produkujesz.. nigdy nie będziesz mieć tylu followersow co inni blogerzy"... często słyszę że jestem dziwakiem bo robię inaczej niz inni..
Ale staram sie pomagać, być miła dla innych, nie HEJTOWAĆ.. bo to kolejna plaga XXI wieku.. staram sie nie robić rzeczy których sama bym nie chciała żeby ktoś mi zrobił.. Niby taka prosta sprawa a jednak..
To nie jest tak ze uważam ze ludzie sa źli.. myślę że niekotrzy może trochę pobłądzili.. sama byłam wśród nich.. ale już nie chce.. ktoś powie takie czasy.. trzeba się dostosować żeby przeżyć.. hmm moze byc i tak.. więc dlaczego ludzie żyjący w krajach gdzie nie ma Facebooka i Instagrama a także czasami podstawowych środków do życia wydają sie być szczęśliwsi i bardziej chętni do pomocy innym?

1 komentarz:

  1. Mam dokładnie takie samo zdanie odnośnie fb, instagrama wyznacznika popularności jakim jest ilość followersów i tej ludzkiej zazdrości zawiści. też na bloga zaczęłam patrzeć przez pryzmat popularności i odechciało mi się pisać a przecież taką frajdę z tego miałam- bo po co się wysilać skoro osoby które piszą o niczym mają xxx liczbę obserwatorów a ja ślęczę jak głupia nad textem i fotkami a nikt tego nie czyta...ale zaczynam się sama z takiego patrzenia leczyć i jest mi teraz o niebo lżej:)
    a co do zakłamania nietolerancji i brzydko mówiąc podkładanie sobie świń przez ludzi- do tego chyba już przywykłam i trzymam się od takich osób z daleka- a sporo ich jest zwłaszcza odkąd jesteśmy w Norwegii...
    pozdrawiam, ps dobrze, że wróciłaś:)

    OdpowiedzUsuń