wtorek, 11 października 2016

Co ja w ogóle jem? jak zwykle garść przemyśleń..

Moja droga żywieniowa była długa i wyboista. Długo eksperymentowałam i szukałam dla siebie najlepszych opcji. Wydaje mi się że w końcu znalazłam tą właściwą. Zadacie pytanie czy jem zdrowo? Odpowiedź brzmi i tak i nie. Znalazłam złoty środek. Coś co dla mnie jest najlepsze. Przede wszystkim coś co działa dobrze na moją psychikę z jak najmniejszą szkodą jeśli chodzi o sylwetkę.
Owszem nie mam 6 czy 8 paka na brzuchu ani widocznych żyłek ale te 3-4 lata pokazały mi skutecznie że to nie dla mnie. W ogóle jeśli o to chodzi żeby była jasność.. jak byłam bardziej żylasta i na brzuchu rysowało się więcej mięśni niż teraz byłam z siebie dumna i  miałam ochotę na więcej.. niestety zazwyczaj bardzo szybko ta euforia się kończyła.. a ja zjadając pszenice lub tłuszcz wpadałam w panikę.. matko aż mi głupio teraz jak sobie przypomnę te czasy..


Całe szczęście ten dziwny okres mam już za sobą i mam nadzieję że więcej nie wpadnę w nic głupiego.. Na dzień dzisiejszy moja dieta w 60-70 % składa się z produktów uznanych za zdrowe a reszta to cóż :) raz mega, raz lajcikowo a raz hipermega niezdrowe rzeczy..
Wychodzę jednak z założenia że życie jest jedno i nie mam zamiaru odmawiać sobie rzeczy na które mam ochotę po prostu, których nie znam i chce poznać lub które mi smakują a za zdrowe nie uchodzą :)
Uwielbiam nabiał pod każdą postacią i dopóki mój organizm nie ma z tym problemu ja też :) serki wiejskie, twaróg zwykły  i moje ostatnie odkrycie twaróg wędzony są pyszne.. czasami pozwalam sobie na lidlowe i biedronkowe przysmaki jak kaszki i ryż na mleku które mogą uzależnić :) Jeśli mam ochotę na ser żółty to najczęściej na pizzy po którą też sięgam :)





W mojej lodówce nie może zabraknąć również jaj :) sięgam po nie codziennie głownie na śniadanie ponieważ to one najbardziej dają mi uczucie sytości rano :) i oczywiście zjadam CAŁE.. nie wyrzucam już żółtek. Nawet bym nie śmiała bo to one są najlepsze..


Nadal nie rezygnuję z płatków owsianych, kasz, ryżu czy pełnoziarnistego pieczywa :) Co nie zmienia faktu że w chwili wejścia do piekarni lub lidla jeśli mam ochotę sięgam po coś pszennego.. przyznaję się jestem wzrokowcem i nie zawsze czytam skład.. ale ciiiiiii :)zazwyczaj jednak na takie przyjemności pozwalam sobie raz lub dwa w tygodniu :)





Podobnie jest ze słodyczami.. kiedyś unikałam jak diabeł święconej wody.. teraz jeśli mam ochotę pozwolę sobie na czekoladę lub batonika.. jednak muszę wam się przyznać że smaki mi się zmieniły i jakoś do słodkiego nie ciągnie mnie tak często i napewno nie jestem czekoladoholiczką :) choć gorzką nie pogardzę.. moje ostatnie odkrycie gorzka z kokosem lub gorzka ze skórką pomarańczową.
Ale jeśli chodzi np. o orzechy i masło orzechowe no to niestety tu już przepadam na starcie.. uwielbiam i uwielbiać będę :) dodatkow nasiona chia, siemię lniane i wszystkie pestki czy nasiona są w mojej kuchni zawsze.






Jeśli chodzi o mięso i ryby tu też zaszła pewna zmiana.. jeszcze 3 lata temu myślałam że przez resztę  życia będę jeść tylko kurę i nic więcej.. teraz na kurczaka spoglądam bardzo rzadko i nie boje się innych rodzajów mięs nawet tych tłustych.. w ogóle jeśli o to chodzi to po mięso sięgam dużo rzadziej niż kiedyś bo po prostu lepiej się czuje.. naprawdę nieporównywalnie lepiej.. znikły wzdęcia i bóle brzucha.. ryby tłuste czy chude nieważne.. po nie sięgam kiedy tylko mogę..
I nie boje się teraz tłuszczy.. masło i nie tylko to orzechowe :), olej kokosowy, orzechy, awokado to najlepsze co może być dla naszego zdrowia..
A czy słodzę? Niczym.. a jeśli już robię wypieki używam nadal niezmiennie ksylitolu lub erytrytolu a także sięgnęłam po nowość ostatnio w postaci melasy karobowej która ma specyficzny smak ale sprawdza się super w wypiekach :)
Owoce. Jem ile chcę i kiedy chcę. Wiem co piszą w Internetach ale ja mam swój rozum i nie chciałabym żeby ktoś inny decydował o tym kiedy zjem banana lub jabłko i czy w ogóle mogę :)
Warzyw jem tyle ile mogę w tym ziemniaki i uwaga gotowaną marchew :)

Na chwilę obecną jest dobrze.. ćwiczę kiedy chce i jem co chcę.. dzięki temu żyje zdrowo a przy okazji potrafię się cieszyć obiadem u rodziców czy pizzą ze znajomymi bez wyrzutów sumienia :)



11 komentarzy:

  1. No nareszcie!! Ada!! Cieszę się bardzo, że w końcu jesteś w tym miejscu, w którym jesteś :) Nareszcie widzę, że nie liczysz, nie odmierzasz, "nie trzęsiesz się nad jedzeniem"! :)) bardzo mi się to podoba i nie zmieniaj już nic! Wreszcie jesteś WOLNA! :)
    Z mięsem zauwazyłam, że u mnie jest podobnie - przez 2 tygodnie w czasie urlopu jadłam więcej węglowodanów, mniej białka, a mięso tylko dwa razy, kiedy ewidentnie miałam na nie ochotę, a nie "bo przecież muszę jeść codziennie mięso" --- i tak jak Ty, zauważyłam, że w tym czasie czułam się świetnie, miałam bardzo dużo energii i było mi dobrze w brzuszku :)
    Teraz po urlopie postanowiłam ograniczyć mięso i zjeść czasem zamiast warzyw z mięsem - warzywa z kaszą czy makaronem! :)))
    Powodzenia Ada!!! Równowaga i zgoda z samą sobą jest najważniejsza --- pamiętaj, że to jest dobre co dla Ciebie jest dobre! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też na to czekałam, wreszcie Ada to napisała :)
      Sama byłam zaplątana w świecie fit, jak jeszcze wiele osób. Teraz zerwałam z tym wszystkim i czuje się wreszcie wolna.

      Usuń
  2. Balans to podstawa życia każdego z nas :) Ja na przykład nie rozumiem ludzi, którzy odmawiają sobie wszystkiego na wakacjach. W końcu kiedy jestem w jakimś miejscu (z założenia tylko raz w życiu) to chcę chłonąć wszystkimi zmysłami, smakiem też ;) Trochę się przytyło? Trudno, przyjdą miesiące, że samo zejdzie. Też przestałam się spinać i wyliczać, że raz w tygodniu to trzeba takie mięso, dwa razy takie, a już na pewno 3 zjeść rybę. Gdybym chciała trzymać się wszystkich reguł to tabele w excelu byłyby dłuższe niż mój projekt inżynierski :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie, trzeba znaleźć równowagę w tym, jak się odżywiamy :) Gratuluję, że Ci się to udało! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja żyję codziennie z takim podejściem ;) Nie jestem bardzo chuda, ale też nie mam nadwagi ;) Jem to na co mam ochotę, ale nie przesadzam z tłustymi potrawami i słodyczami :) Lubię jeść i zdrowe rzeczy ;p Od czasu do czasu ćwiczę i jestem szczęśliwa :D Cieszę się, że zmieniłaś swój styl życia i czujesz się teraz lepiej ;)

    _________________________
    http://bit.ly/2d8Uj2a

    OdpowiedzUsuń
  5. Bo najważniejsza jest równowaga swojego ciała ze swoim duchem :)
    Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też nie daję się zwariować i pozwalam sobie na różne rzeczy w miarę rozsądnie ;) W końcu jedzenie to jedno z największych przyjemności w życiu ;)
    ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    https://100club.pl/artykuly/Frittata-z-kurkami,4218.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Najważniejsze,to czytać sygnały,które wysyła nam,nasze ciało.Bo to ono wie,co dla nas najlepsze:)
    A ten wędzony serek z Biedronki,to KOCHAM :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdzie kupiłaś tę czekoladę? nie miałam świadomości że jest takie cudo!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dobry wpis. :) z większością przemyśleń się zgadzam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dokładnie, trzeba znaleźć równowagę w tym, jak się odżywiamy :) Gratuluję, że Ci się to udało! :)

    OdpowiedzUsuń