wtorek, 2 lutego 2016

Człowieku jedz i żyj normalnie!!

Od jakiegoś czasu zaobserwowałam pewną rzecz.. mianowicie.. widzisz pysznie wyglądające ciasto lub omlet na Instagramie.. myślisz " hmm.. zrobię podobne".. jednak dochodząc do przepisu rezygnujesz widząc listę składników.. coraz więcej dziwnych produktów zalewa półki sklepowe i są one często oznaczane jako super zdrowe, eko i pal licho wie jeszcze jak.. czy to znaczy że mąka kasztanowa jest lepsza od żytniej? Czy faktycznie musimy przepłacać aby móc zdrowo się odżywiać? Po co sięgać po produkty z dziwnymi nazwami na opakowaniu skoro jest tyle znanych od wieków i równie zdrowych zamienników?
Liczę się z tym że mogę kogoś urazić lub wkurzyć tym co napiszę.. ale trudno.. wolę być szczere z czytelnikami.. zresztą ostatnio nie daje mi to spokoju.. Bo wychodzi na to że wcale nie odżywiam się zdrowo i prowadzę niezdrowy tryb życia.. Dlaczego? Dlatego że nie podchodzę do jedzenia w sposób matematyczny/chemiczny lub naukowy.. Tego nie jedz.. tego nie pij.. w to się nie ubieraj.. to możesz zjeść o tej godzinie ale tego absolutnie nie tykaj.. na tym nie smaż.. tego nie jedz na śniadanie a tego na kolacje.. rób to czy tamto.. dlaczego kurde nie możemy żyć po swojemu tylko tak jak ktoś napisze w książce?
Nie wolno pić kawy z takich filtrów tylko innych, zębów też nie można myć każdą pastą.. nabiał największe zło świata i w żadnym wypadku nie wolno po niego sięgać.. kwestia owsianki.. miała być zdrowa i w ogóle.. a co się okazuje? Okazuje się nagle że wcale nie jest taka super.. bo jakieś fitazy czy coś.. kwasy fitynowe.. sama wam tego nie powtórzę bo się nie znam.. ale moim zdaniem to już lekko zakrawa na paranoje.. z jednej skrajności w skrajność.. kurde nie mogę zjeść orzecha prosto z paczki kiedy mam ochotę tylko muszę lecieć do domu i moczyć je przez kilka godzin.. wtedy bezpiecznie mogę wcinać.. tyle że wtedy po tych wszystkich zabiegach to ja już nie mam już na nie ochoty..
Ilość i natłok informacji jakie ostatnio przelewają się przez Instagrama mnie przeraża.. jak sobie pomyślę o osobach które dopiero chciałyby zacząć zdrowo żyć i poczytają trochę tu trochę tam... ehh.. nie chciałabym być w ich skórze..
Co gdyby po prostu jeść normalnie? Tylko co dziś oznacza "normalnie"? Pewnie dla każdego co innego.. dla mnie normalnie to bez paranoi.. przede wszystkim. Bo to właśnie ona doprowadziła nie raz nie dwa że jedzenie nie było dla mnie przyjemnością.. Ostatnio znów cierpię na brak apetytu.. po drodze zahaczyłam o zatrucie pokarmowe chociaż zaznaczę odżywiałam się "zdrowo".. na dzień dzisiejszy nie mogę patrzeć na to co do tej pory jadłam.. organizm się zbuntował i nie chce przyjąć jedzenia które przez ostatnie kilkanaście miesięcy dostawał dzień w dzień.. ma dość.. i szczerze ja też.. ile można powiedzcie mi? Ciągłe pilnowanie makro i tego aby każdy posiłek zwierał białko, tłuszcze i węglowodany? Czy tak wygląda normalne życie? Czy do końca swoich dni będę musiała kombinować w kuchni aby wszystko się zgadzało? Gdzie w tym przyjemność?
Krew mnie zalewa jak widzę te wszystkie super skomplikowanie brzmiące nazwy, teorie które sprawiają że człowiek ma dość tak naprawdę.. i zastanawia się że coś musi być z nim nie tak skoro nie raz nie ma ochoty ani czasu na przyrządzanie zdrowych posiłków.. czytam teksty w stylu że jestem leniem i tyle bo przyrządzenie takiego dania zajmuje dosłownie pięć minutek a jakim cudem mi może się nie chcieć.. że tak naprawdę to są z mojej strony głupie wymówki.. ehh.. szkoda gadać.. odcinam się powoli od tego bo najzwyczajniej w świecie mnie to już męczy..
Mój mąż ostatnio powiedział że to moje zdrowe odżywianie coś kiepsko na mnie chyba wpływa.. bo nie wyglądam już jak kiedyś i nie chodzi tu nawet o to ile ważę..
Coraz to nowsze sposoby odżywiania.. najpierw mówiono nie jedz tłuszczy teraz najlepiej wpierdzielać same tłuszcze.. śniadania najlepiej białkowo-tłuszczowe na kolacje jeszcze coś innego..
A dlaczego ja się pytam nie możemy jeść tego na co mamy ochotę.. równoważyć zdrowe produkty z tymi trochę mniej? Ludzie w ogóle dostają jakiegoś pierdolca jak ktoś wspomina o tym co zjadł lub co ćwiczył.. nagle znajduje się ogromne grono ekspertów którzy będą ci chcieli wcisnąć swoje racje i pokazać Ci że robisz źle.. ktoś nie je mięsa?. to jego wybór i nic nam do tego.. ktoś co dzień wcina czekoladę chociaż poza tym odżywia się zdrowo? Jeśli mu z tym dobrze nic nam do tego.. Podobnie jest z treningami i z tym co robimy danego dnia.. to tylko nasza sprawa..
Żyjmy normalnie ludzie.. zdrowo ale normalnie i słuchajmy siebie przede wszystkim.. bo to że coś jest dobre dla jednego dla nas może okazać się wręcz przeciwnie.. Niech nikt nam nie mówi jak mamy żyć.. niech nikt nie próbuje podcinać nam naszej pewności siebie.. dbajmy o swoje zdrowie na swój sposób nie zmuszając się do niczego..