sobota, 12 grudnia 2015

Gdy jedzenie rządzi Twoim życiem.. idealnym życiem.. i plany na nadchodzące miesiące.

Dawno nic nie pisałam.. trochę przez brak weny.. trochę przez natłok obowiązków przed świętami i trochę przez stan który ogarnął mnie na kilka dobrych dni.. Za każdym raze gdy powstaje taki refleksyjny post wydaje mi się że już jest wszystko dobrze a jednak czasami życie pisze inny scenariusz.. Odcięłam się ostatnio trochę od Internetów.. od Instagrama, od Facebooka i bloga.. dlaczego? Błahy powód.. natłok informacji mnie po prostu przytłoczył.. i niesamowicie działał mi na nerwy.. irytującym  było dla mnie włączanie Instagrama co rano i przyglądanie się masie zdjęć na których widniały idealne śniadanka, obiadki, sałatki lub co lepsza treningi od 5 rano i rzucanie haseł w stylu :"A ty już z robiłeś swój trening? Nie marnuj ani chwili, nie przestawaj, walcz".. albo ja jestem inna lub leniwa.. ale ostatnią rzeczą o której myślę rano jest trening szczególnie gdy wiem że przede mną ciężki dzień w pracy bynajmniej nie za biurkiem.. oglądam te wszystkie idealne zdjęcia znad mojej rozpaćkanej jajecznicy i zastanawiam czy tylko ze mną jest coś nie tak? Czy tylko ja miewam gorsze dni i czasami najzywczajnije w świecie nie wstaje uchachana od rana i nie pykam siłowego? Czasami patrząc na to wszystko wydaje mi się że trening powinien być najważnijeszy w życiu a ten kto nie daje rady przegrywa na starcie.. Moje życie nie jest idealne.. o nie nie nie.. co to to nie.. dlatego postanowiłam również że nie będę Was oszukiwać a przede wszystkim siebie i na moim profilu Instagramowym będą się też pojawiać mniej idealne zdjęcia.. bo czy nie jest także nie raz robiąc selfie robimy 50 zdjęć.. dobieramy idelane światło.. nieraz znacząco zniekształcamy otoczenie które nas otacza.. Zdaje sobie sprawę że nie każdemu może się podobać takie myślenie.. bo przecież chcemy oglądać tylko piękne rzeczy.. wiem o tym.. sama nie raz łapię się na tym że lajkuje mocno wyretuszowane zdjęcia.. ale warto spróbować.. ktoś może przestać mnie przez to obserwować lub czytać mojego bloga.. trudno.. nie piszę bloga i nie prowadzę strony na Facebooku aby zdobyć jak najwięcej wyświetleń lub podjąć niezliczoną ilość współprac.. wierzcie mi że tak nie jest.. Ostatnio przeczytałam komentarz że mam swoich czytelników gdzieś bo i tak nie odpisuje na komentarze.. no cóż może ja nie będę komentować tej wypowiedzi ale mogę powiedzieć tylko jedno że się  tym nie zgadzam.. siła wyższa i zbyt mało czasu podczas doby takie jest moje wytłumaczenie..
Dowiedziałam się również że robię sobie krzywdę gdy jem masło orzechowe.. że popełniam karygodny błąd gdy nie moczę nasion i orzechów przed ich zjedzeniem.. że kawa jest be.. że olej rzepakowy jest be.. że wafle ryżowe są be.. że ogólnie wszystko to co kiedyś dawno temu ludzie jadali bo nie było nic innego jest be.. i tak myślę? Kurde serio.. ? Czy za każdym razem gdy sięgam po kęs jedzenia musze go rozkładać na czynniki pierwsze? Ale tak właśnie było ostatnimi czasy.. i choć wprowadziłam inne jedzenie jak pizzę czy kebaby (tak tak jadam takie paskudztwo) jedznie przestało spawiać mi radość.. i wręcz zmuszałam się do każdego posiłku.. naprawdę musiałam wciskać w siebie śniadania czy obiady które kiedyś wydawało mi się że lubiłam..
Przez to jadłam mniej.. i wtedy zaczęłam się zastanawiać skoro udało mi się wyjść z obsesji trenowania i mierzenia się to tym razem mam radę.. ponieważ nie chcę aby jedzenie kierowało moim życiem.. aby nie pozwalało mi się cieszyć nieraz bardzo przyziemnymi rzeczami.. przestałam wmuszać w siebie jedzenie.. jem to co lubię i to na co mam ochotę.. jeśli chcę zjeść ciastko tak robię.. chce zjeść rybę sięgam po swoją ulubioną.. a jeśli mam dwa razy w tygodniu ochotę na pizzę to tak robię i uważam że pomimo tego wszystkiego nadal prowadzę zdrowy tryb życia.. zdecydowanie zdrowszy niż kiedyś.. choć zdaję sobie sprawę że są pewne niedociągnięcia i chciałabym się czuć bardziej komfortowo psychicznie.. to jest teraz mój priorytet.. dlatego ostanie tygodnie grudnia są dla mnie okresem bardzo na luzie.. i jeśli chodzi o jedzenie ( około 70% zdrowe odżywianie) i o treningi które na razie całkowicie odstawiłam na bok.. ostatni Fitness Blender włączyłam bodajże w miniony piątek i następny pewnie dopiero w Nowym Roku.. naładuje baterię podczas urlopu w Polsce i znów poukładam sobie wszystko w głowie.. bo te wyjazdy bardzo dobrze na mnie działają..
Nie robię żadnych postanowień ale w Nowy Rok chciałabym wejść z ułożonym planem na życie w każdej jego sferze.. tak aby czuć się dobrze zarówno fizycznie i psychicznie :) 2016 będzie mocno intensywny i pełen wrażeń bo to właśnie wtedy planujemy wrócić do Polski na stałe z czego na chwilę obecną niezmiernie się cieszę :)
Pewnie od wtorku na blogu nie pojawi się nic lub bardzo mało ale dla tych którzy posiadają konto na Instagramie zapraszam tam.. napewno pojawią się jakieś fotki z mojej podróży do kraju :)

Dziękuję wszystkich przyjaznym duszom za odwiedziny i za to że jesteście :)
Pozdrawiam Was gorąco :)