niedziela, 1 listopada 2015

Rozterki emigrantki.. plany na przyszłość?


Jestem emigrantką.. opuściłam nasz piękny kraj.. z jakiego powodu? Z początku za miłością czego absolutnie nie żałuje.. mam wspaniałego i kochającego męża.. nie skłamię jeśli napiszę że z czasem coraz bardziej trzymały mnie tu również pieniądze.. nie oszukujmy się.. każdy wie jak jest w PL.. że ciężko o pracę.. o dobrze płatną pracę.. Pieniądze w Norwegii są dobre.. bardzo dobre.. I co? Kiedyś myślałam że skoro mam miłość i pieniądze to już nic więcej do szczęścia mi nie potrzeba.. Jednak już od jakiegoś czasu mam pewne wątpliwości.. mieszkam tutaj.. ale czuje się Polką.. i jest ciężko nawet mając u boku ukochaną osobę.. tęsknie.. tęsknie bardzo.. za krajem w którym nie ma cudów ale co jak co jest to moje miejsce na ziemi.. miejsce w którym przyszłam na świat i w którym kształtował się w pewnym sensie mój charakter i to jaką osobą teraz jestem.. tęsknie za rodziną.. bardzo.. i jakkolwiek to teraz zabrzmi.. dopiero gdy wyjechałam, jestem na swoim doceniłam wszystko to co kiedyś dla mnie robili rodzice a co w przeszłości nieraz działało mi na nerwy.. Tęsknie za rodzeństwem, za kontaktami z dalszą rodziną.. w ogóle za kontaktami z ludźmi.. z Polakami.. mieszkam tutaj ale nie zawieram żadnych znajomości bo na emigracji jest to cholernie ciężkie.. taka prawda.. wiadomo nie jest to reguła.. wielu ludziom się udaje zawrzeć tu przyjaźnie jednak w moim przypadku jakoś to nie wychodzi.. kto wie może wina stoi po mojej stronie.. nie przeczę.. jednak Norwedzy dla mnie są ludźmi których nie da się lubić, z którymi nie da się porozmawiać na fajny temat.. nie zmienia to jednak faktu że są ludźmi którzy akceptują inność.. W Norwegii nie ma znaczenia kolor skóry, wygląd czy to ile się zarabia.. a jednak.. nie czuję się tu jak "u siebie"..
Ktoś powie że powinnam dziękować losowi za to że miałam okazję wyjechać, wyrwać się i zarobić trochę kasy.. okey dziękuję ale wydaje mi się że wszystko się kiedyś kończy.. albo ludzie z wiekiem zaczynają inaczej myśleć.. nie chcę całe życie gonić za kasą.. zbierać, odkładać.. nie chcę aby pieniądze były wyznacznikiem tego jaka jestem.. nie chcę aby przesłoniły wszystko inne.. bo co z tego że całe życie będę odkładać ale tak naprawdę nie będę żyć w pełni.. nie spróbuje tego czy tamtego bo pieniądze przydadzą się na co innego, bo pasuje oszczędzić.. za granicą jest ogromny pęd za pieniądzem.. chcemy coraz więcej i więcej.. aż wstyd się przyznać.. kiedyś wystarczało mi dużo mniej a teraz.. no cóż.. bez komentarza.. dla kogoś może to zabrzmieć infantylnie.. takie trochę życie bez planu, z dnia na dzień.. otóż to nie jest tak że nie planuje.. bo planuje wiele.. i wiem że pieniądze są potrzebne do życia.. hello.. nie oszukujmy się.. głupia nie jestem.. tylko chyba we wszystkim są jakieś granice..
Czy boje się powrotu do kraju? Tak. I nie wstydzę się tego.. boje się że nie będę umiała "zejść na ziemię".. że nie będę umiała dostosować się z powrotem do warunków jakie panują w Polsce.. do zarobków.. Kolejną kwestią może być opinia innych.. wytykanie palcami.. i szeptanie za plecami.. "patrz tej się nie udało i wróciła".. ludzie nie myślą o tym że życie za granicą to nie tylko sielanka.. nie dość że ciężka praca to dodatkowo tęsknota za czymś co zostawiło się w kraju..
Kiedy jadę do Polski czy to na wakacje czy Święta już tydzień przed nie mogę się tak bardzo doczekać że nawet nie muszę spać :) nie wiem czy znacie to uczucie w żołądku.. coś jak zdenerwowanie ale takie przyjemne.. lot samolotem ciągnie mi się tak niemiłosiernie.. nudzę się w samolocie bo już tak bardzo chciałabym stanąć na lotnisku w Krakowie gdzie będzie na mnie czekać moja rodzinka.. Najbliższy wyjazd już 15 grudnia.. nie mogę się doczekać już odliczam dni.. tym bardziej że kocham Boże Narodzenie..
Jak widzę swoją przyszłość?
Jakieś plany w głowie są.. chciałabym spróbować czegoś innego.. rozpocząć nowy etap w swoim życiu.. chciałabym założyć własną działalność.. ale boję się.. boję się porażki.. jednak moja mama wczoraj powiedziała że kto nie ryzykuje ten nie ma.. i ma rację.. czasami decyzje których najbardziej się boimy przynoszą najlepsze korzyści.. poza tym co gdybym nie spróbowała? Myślę że całe życie plułabym sobie potem w brodę..
Wrócę do kraju.. spróbuje.. zobaczymy czy się uda czy nie.. za rok może dwa max ostatecznie opuszczę Skandynawię i nauczę się od nowa życia w Polsce.. na swoim.. z rodziną w komplecie i mam nadzieję że wróci wtedy Ada która w wieku 18 lat opuszczała Polskę.. Ada dla której nie były najważniejsze tylko dobra materialne..

14 komentarzy:

  1. Aż się popłakałam czytając tego posta. Ja mam rozterki w drugą stronę, od 3 lat czekam żeby tylko wyprowadzić się do Dublina i zamieszkać na stałe z moim facetem, a z drugiej strony im bliżej wyjazdu tym bardziej nie chcę... Będzie ciężko, ale co poradzić. Życzę Ci szczęścia kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj czytając te słowa czuje jakby były moje.. Chociaż ja krótko jestem na emigracji i mimo tego ze mam tu męża i córeczkę to czuje sie samotna, tęsknie za rodzina, za przyjaciółmi i za taka swoboda która czułam w Polsce a nie czuje tutaj. Też zawsze odliczam dni do wyjazdu. Niech Wam szybko mijają! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podpisuje się pod tym co napisałaś obiema rękoma! Myślę że większość emigrantów czuje podobnie tylko nie wszyscy mają odwagę się do tego przyznać. Kochana wyjeżdżając z PL zapewne mialas obawy ale napewno bylas nastawiona pozytywnie ze wszystko się ułoży wiec w drugą stronę to musi tak samo działać! Wszystko się rodzi w naszej głowie w naszej podświadomości... Życzę Tobie wszystkiego dobrego przede wszystkim pozytywnego myślenia i szybkiego powrotu do PL
    PS. Pamiętaj mama ma zawsze racje hahaha

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże, ja cudownie to opisałaś! Nie wiem jak to jest, jeszcze nie wyjechałam, ale mam to w planach. Co prawda jestem dopiero w liceum (a może już?), ale rodzina ciągle mi powtarza ''ucz się angielskiego i niemieckiego!'', a dlaczego? Bo chcą abym wyjechała, chcą abym nie miała tak jak oni, że jest krucho, a tam więcej się zarabia. Sama ma rodzinę rozwianą za granicą. Jedni w Anglii (najbliższa rodzina), jedni w Niemczech, a inni w Holandii. Każdy zaprasza, każdy motywuje do nauki języka, a ja? Ja sama nie wiem co o tym myśleć. Z jednej strony strasznie pragnę wyjechać, rozwijać się i zdobyć dobrą pracę, ale z drugiej strony boję się opuścić rodzinnego domu. Mama? Tata? Siostra? Jak ja bym bez nich przeżyła? Ech, mam jeszcze trochę czasu na takie przemyślenia :)

    Tak w ogóle chciałam Ci napisać, że zachwyciłam się Twoim blogiem! Jest świetny, a od Ciebie bije wspaniała sympatia :) Pyszne gotujesz, a Twoje jadłospisy to mistrzostwo! Więcej proszę :))
    Obserwuję, na pewno będę zaglądać! I byłoby mi bardzo miło gdybyś wpadła do mnie, poczytała i zaobserwowała :)
    Pozdrawiam!
    http://rankiemwszystkolepsze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały post! Wszystkiego dobrego Kochana i przede wszystkim odwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Echhh jakbym czytała o sobie... W Szkocji mieszkam juz (albo dopiero) rok i juz mam dosc. Tesknie za rodzina, rodzinnymi stronami, moimi kotkami :) tutaj nie czuje sie do końca sobą, nie czuje sie pewnie, a obco... Juz nie moge sie doczekac az znowu poczuje ta Polskość :) do polski jade na urlop juz za dwa tygodnie i strasznie nie moge sie doczekac! No i planuje wrócić, ale tak samo jak Ty sie boje :) mam nadzieje, ze juz jesienią przyszłego roku bede układać swoje zycie na nowo w mojej ojczyźnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wydaje mi się, ze każdy ma taki moment w życiu, ze musi gdzieś uciec na jakiś czas. Wtedy zaczynamy doceniać wszystko co mieliśmy pod nosem. Życie to ciągła droga prób i błędów. Codziennie uczymy sie czegoś nowego. Dlatego zawsze trzeba iść z podniesiona głową i pozytywnym nastawieniem na nowe jutro. Mam nadzieje, ze obudzisz w sobie ducha walki i dojdziesz do swoich marzeń!
    PS. Ja również lecę 15 grudnia do PL tylko z Londynu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. uwierz w swoją siłę. Na pewno jeśli bardzo chcesz uda Ci się. Działalność wydaje się na początku taka przerażająca, potem samo wszystko zaczyna się toczyć i jeśli tylko masz fajny pomysł, zrób to! Ja długo się skradałam jeszcze z małymi środkami finansowymi na start w Polsce ale jakoś poszło i jestem zadowolona że nie poddałam się. Odwagi :) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. Wzruszający post... tak wiele z nas przebywa za granicą ze względu na pieniądze. Dasz radę, wierze, że Ci się uda założyć swój biznes i odnaleźć radość z życia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Znam Twoje uczucia.. Pracuję pół roku w Polsce, drugie pół w Holandii. Jak jestem w Holandii to niemiłosiernie tęsknię za Polską, rodziną, znajomymi, nawet psem. Ale będąc w Polsce tęsknię za Holandią, jej otwartością, znajomymi z pracy, nawet za samą pracą. My, ludzie którzy zaznali emigracji chyba już zawsze będziemy rozerwani między dwoma światami - tęsknotą za ojczyzną, ale i realiami emigracji... to smutne.. trzymam kciuki za Ciebie! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mimo że kocham Polskę to jeżeli wyjechałabym to nie wiem czy bym wróciła.

    OdpowiedzUsuń
  12. Polecam Ci przeczytać książkę "5 rzeczy, których ludzie żałują przed śmiercią". Autorką jest Bronnie Ware pielęgniarka pracująca z umierającymi ludźmi, która pytała ich czego najbardziej żałują przed śmiercią. Co prawda nie ma jeszcze polskiego tłumaczenia ale warta jest polecenia, tam znajdziesz odpowiedzi na niektóre pytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakbym czytała swoje słowa.. Czuję dokładnie tak samo. Jestem tutaj ponad dwa lata i codziennie mam dość.
    Ale.. Nie ma tego złego, za dwa tygodnie jedziemy do domu, do Polski! Choć na jakiś czas będzie dobrze. :)

    Pozdrawiam, Karola.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam bardzo podobne przemyślenia emigracyjne... Też niesamowicie tęsknię za Polską - choć nie jest ona idealna, to zawsze będzie prawdziwym domem. Na emigracji zawsze będę czuła się obca i niespełniona, mimo że jestem tu też ze swoim partnerem. Plus jest taki, że emigracja kształtuje charakter i wzmacnia człowieka.. więc jak przyjedziemy kiedyś z powrotem do kraju na pewno sobie poradzimy.

    OdpowiedzUsuń