sobota, 21 listopada 2015

Ciągła chęć posiadania..+ weekendowe rozmyślania..

Co za dużo to niezdrowo.. chyba każdy choć raz w życiu słyszał to powiedzenie.. i przyznaje jest w tym ziarno prawdy.. na każdej płaszczyźnie naszego życia..
Ostatnio bardzo modny stał się minimalizm.. prostota.. brak nadmiernego konsumpcjonizmu.. nie neguje takiego stylu życia ale też sama nie jestem minimalistką.. w dzisiejszym wpisie chciałabym poruszyć kwestie czegoś wręcz przeciwnego..


Ciągła, wręcz obsesyjna nieraz chęć posiadania dóbr materialnych nie jest niczym dobrym.. Skąd u mnie te rozkminy? Ostatnio na blogu pisałam o tymże wracam do kraju.. powodów jest wiele.. od bardziej oczywistych jak choćby tęsknota za krajem i rodziną po bardziej psychologiczne.. Bardziej niż kiedykolwiek w swoim krótkim życiu widzę jak życie za granicą w celach zarobkowych zmienia ludzi.. im więcej mamy, tym więcej wydajemy.. a im więcej wydajemy tym  chcemy jeszcze więcej i tym o to sposobem koło się zamyka.. a my? My robimy wszystko aby nie wypaść z obiegu. aby ciągle mieć i mieć coraz więcej.. Od razu zaznaczę że nie jestem przeciwnikiem pieniędzy i zdaję sobie sprawę jak wygląda życie gdy ich nie ma.. pieniądze szczęścia nie dają to jest niezaprzeczalny według mnie fakt i zdania tutaj nie zmienię.. ale pieniądzę są potrzebne do życia.. to chyba oczywiste.. Czasami zastanawiam się skąd się bierze ta ciągła chęć posiadania? I czy nie jest tak że czasami to zwykła zazdrość? Bo sąsiad ma lepszy telewizor? Bo koleżanka z pracy przyszła z markową torebką Michaela Korsa? Bo kolega zakupił ostatnio najnowszy model smartfona?
Ja tutaj przed Wami przyznaję się że nieraz zazdrościłam komuś czegoś i potem za wszelką cenę starałam się nabyć podobną rzecz choć z kasą było krucho.. czy więc nie jestem dobrym przykładem na potwierdzenie tej tezy.. myślę że takich ludzi znalazło by się więcej..
Niejedna z nas kobiet wie jak to jest jak wybieramy się do sklepu.. i choć nasze szafy nieraz pękają w szwach decydujemy się na zakup kolejnej pary butów czy sukienki.. a bo to okazja.. a bo dobra metka.. a bo się przyda na kiedyś.. po jakimś czasie jednak stwierdzamy że dana rzecz albo nam już do niczego nie pasuje lub po prostu wyszła z mody.. i w ten sposób nasze pieniądze idą w błoto.. ludzie nieraz kupują choć wcale tego nie potrzebują.. ale cóż na tym polega konsumpcjonizm, takie mamy czasy..
Zazdrość napędza chęć posiadania.. ale czasami jest to też chęć dowartościowania się lub zaimponowania przed innymi.. zaharowujemy się.. bierzemy godziny w pracy nieraz ponad swoje siły tylko po to by nabyć kolejną, nową, markową rzecz.. u mnie myślenie powoli zaczęło się zmieniać.. myślę że duży wpływ na to miało podjęcie decyzji o powrocie do kraju.. zbieranie pieniędzy zepchnęło nieraz na drugi plan dużo ważniejsze wartości.. naprawdę nieraz jedynym tematem wśród Polaków zagranicą jest to ile zarabia.. przykre ale prawdziwe..
Kiedyś uwielbiałam chodzić po sklepach.. kupowałam masę ubrań których potem albo w ogóle nie nosiłam albo założyłam maksymalnie raz.. więc czemu je kupowałam? Bo okazja.. bo ktoś ze znajomych ma i mało mnie obchodziło że mi dana rzecz mogła po prostu nie pasować.. w końcu nie mogę być do tyłu.. miałam też obsesje wymieniania co rusz telefonu.. jestem wielką fanką Samsunga i gdy tylko wychodził nowy model odkładałam kasę żeby móc za wszelką cenę go zdobyć.. i po co ? Sama do tej pory nie potrafię sobie odpowiedzieć na to pytanie.. ale skończyłam z tym.. do sklepu jadę wtedy kiedy czegoś potrzebuje..
Coraz więcej ostatnio osób od stóp do głów ubranych jest w markowe ciuchy.. bo moda.. a co jeśli ja ubieram się w sieciówce? Czy to oznacza że jestem gorszym człowiekiem? Biedakiem? A może po prostu pojęłam w końcu że mania posiadania, zbierania nie jest dla mnie i są ważniejsze rzeczy w życiu..
Jeszcze jedna kwestia.. planujemy kupno domu czy samochodu.. bo załóżmy że to ma nas uszczęśliwić.. w końcu się udaje.. mamy dom.. nieważne że po drodze zdążyliśmy się zadłużyć lub poczuć ogromną frustrację.. czy jesteśmy szczęśliwi? Czy na tym nasza pogoń za posiadaniem się kończy? Nie.. my nadal chcemy coraz więcej.. i koło znów zostaje zamknięte a my w nim uwięzieni..

Dla mnie pieniądz był jeszcze jakiś czas temu ważny.. był wyznacznikiem tego kim jestem.. teraz się to zmieniło.. i pieniądze naprawdę nie są najważniejsze.. kiedy to zauważyłam? paradoksalnie wtedy kiedy miałam coraz więcej.. im zarabiałam więcej tym odczuwałam większą nijakość.. kupno nowych rzeczy powodowało chwilową nieraz godzinną euforię i na tym się kończyło.. więc po co to wszystko..
Kupowanie nie jest złe.. jest potrzebne.. ale wszystko trzeba robić z głową.. i po to aby czuć się w życiu spełnionym.. i wiem że dzięki pieniądzom nie chodzę głodna, mam dach nad głową i mam co ubrać.. lubię także oglądać modowe i kosmetyczne blogi, czytać o nowinkach technologicznych, oglądać ładne ( markowe też) zdjęcia produktów.. ale to nie oznacza że muszę od razu to wszystko mieć.. i to jest właśnie ta różnica.. i nie mówię że nigdy nie kupię sobie już czegoś markowego.. ale wiem że nigdy nie zrobię tego ponad wszystko.. np. gdy nie będę mieć wystarczających środków..

Moje myślenie ostatnio uległo ogromnej zmianie.. już nie dobra materialne są najważniejsze.. plany na przyszłość również wyglądają inaczej.. życie za granicą nie jest dla każdego.. teraz to wiem.. i nie wstydzę się tego że nie dałam rady.. trzeba mieć naprawdę twardą dupę żeby znieść niektóre trudy emigracji.. więc najwidoczniej mój tyłek nie jest odpowiednio twardy.. pewnie za mało przysiadów.. :) Wrócę do kraju choć wielu ludzi to odradza.. ale co ma być to będzie.. nie można z góry zakładać że będzie źle, nie można od razu doszukiwać się wszędzie negatywów bo wtedy napewno znajdziemy ich całą masę.. a jeśli chcemy coś zrobić a nie spróbujemy tylko dlatego bo ktoś nam to odradził będziemy potem całe życie pluć sobie w brodę.. na tym polega życie.. na próbowaniu, podejmowaniu decyzji, ponoszeniu porażek i wyciąganiu z nich wniosków na przyszłość.. odnoszeniu sukcesów i nie popadaniu ze skrajności w skrajność..


W mojej głowie są plany.. ale żadne długoterminowe w stylu za 4 lata kupię dom choć nie mam na niego kasy i będę wieść życie usłane różami.. nie.. nie.. nic z tych rzeczy.. chce wrócić do Polski, spróbować tam żyć, założyć rodzinę a jeśli przy okazji uda się spełnić jakieś skryte marzenie tym lepiej dla mnie :)

14 komentarzy:

  1. Dokładnie tak samo myśle, i też postanowiłam wrócić do Polski ;) w 2017 roku na święta.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przyznać że też uczę się sztuki nie kupowania :). Zwłaszcza tych najtańszych rzeczy. Tych, dzięki którym ludzie, chociażby w Azji, pracują w okropnych warunkach za glodowe pensje. Coraz częściej udaje mi się przekonać samą siebie ze czegoś nie potrzebuje.
    Pamiętam też że mieszkając w Polsce i mając niewiele pieniędzy, byłam szczesliwsza. Nie gardze tym, że mieszkam w Londynie, mam dobrą pracę... ale chcę więcej (nie myślę o ciuchach). Kiedy miałam jeszcze mamę życie było pełniejsze lepsze, wolniejsze, mimo kłopotów finansowych, z powodu których wyjechałam, radosniejsze.
    Coraz częściej myślę o powrocie w rodzinne strony na stale, za 2, 3, może 4 lata. Jeszcze nie jestem gotowa, ale pojawiło się pragnienie :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z tym co piszesz. Podpisuję się pod każdym słowem i nie dodam nic więcej, bo napisałaś już wszystko :) Powodzenia w realizacji swojego celu. Szczerze trzymam kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam Cię! A do Polski z mężem wracasz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, bo już przestraszyłam się, że go zostawiasz :)

      Usuń
    2. A Nie boisz sie ze za jakis czas to on bedzie tęsknić za swoim krajem i bedzie chciał wrócić do Norwegi? Co wtedy?

      Usuń
    3. Ale moj mąż również jest Polakiem :)

      Usuń
    4. Ale moj mąż również jest Polakiem :)

      Usuń
  5. Będąc w Polsce, już teraz wiem, że gdybym wyemigrowała z naszego kraju byłoby mi strasznie ciężko. Dlaczego? To proste i oczywiste. Rodzina. Choć byłabym w innym kraju z Narzeczonym, to zawsze brakowałoby mi moich bliskich osób.

    OdpowiedzUsuń
  6. Obrazek z cytatem z Fight Clubu idealnie tutaj pasuje.
    Z drugiej strony... pieniądze warto mieć, ale jeszcze ważniejsze jest umieć nimi zagospodarować. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No i przyszedł ten czas, gdy na siłę biegamy tu i tam, żeby lepiej się poczuć chyba. Jeśli myślicie o czymś innym, potrzebujcie wsparcia i motywacji, to zapraszam dietomat.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo stylowy ten tatuaż :) Wraz z tym naszyjnikiem bardzo fajnie się prezentuję ;) Ciekawie wyglądać może również w połączeniu z koszulką z nadrukiem - oczywiście jakiejś stylowej ;) Co o tym myślisz ?

    OdpowiedzUsuń