niedziela, 27 września 2015

Czy w Norwegii faktycznie jest drogo?

I tak i nie.. to trochę kwestia tego czy mieszkamy tutaj po to aby żyć normalnie, czy jesteśmy tylko po to aby odłożyć trochę grosza i wrócić do kraju.. jeszcze inaczej jest gdy po prostu przyjeżdżamy w celach turystycznych..



Jadąc do Norwegii słyszałam wiele na temat cen za chleb czy mleko.. słysząc że chleb kosztuje nawet 20 zł za bochenek zastanawiałam się kurde co ja będę jeść :)
Zacznijmy od tego że zarobki tutaj są o wiele wyższe niż w Polsce.. szczerze nie wiem ile obecnie zarabia się w naszym kraju.. pewnie coś w granicach 2000 tys. może mniej.. z czego trzeba tak wygospodarować pieniądze aby starczyło na wszystkie opłaty i normalne w miarę godne życie.. tak na marginesie zauważyłam że ceny w Polsce bardzo skoczyły w górę.. z wakacji na wakacje jak przyjeżdżam coraz mniej można kupić za dajmy na to 200 kr. Ale wracając do zarobków.. Średnio w Norwegii zarabia się 20 000- 25 000 koron.. można i więcej oczywiście lub mniej ale załóżmy że tyle wynosi średnia.. na godzinę wychodzi jakieś 140 - 180 koron.. czyli jakieś załóżmy 70-80 zł w zależności od tego jak wysoko stoi korona norweska.. Przede wszystkim muszę dodać że nie powinno się przeliczać każdego produktu na złotówki bo nie o to chodzi i nie tak to działa..
Od razu widać że różnica w zarobkach w obu krajach jest wręcz kolosalna..

Ale czy życie faktycznie jest tutaj drogie.. i tak jak wyżej napisałam to zależy od tego jaki sobie założyliśmy cel przyjeżdżając tutaj.. jeśli jesteś turystą to cóż muszę cię od razu ostrzec.. szykuj gruby portfel.. Oslo jest bardzo drogie.. za dobry obiad na mieście trzeba zapłacić nawet w granicach 100 zł.. wstępy do muzeów to kolejne 30-40 zł.. noclegi również nie należą do tanich.. można próbować w hostelach ale i tam cena za dobę waha się w granicach 150 zł.. czyli tani nie jest..
Kawa w kawiarni to kolejne 15-20 zł.. coś do kawy kolejne 30-40 zł.. i można tak wyliczać i wyliczać.. Jeśli chodzi o komunikacje miejską.. najlepiej kupić bilet tygodniowy na którym możemy jeździć ile chcemy pod warunkiem że nie przekraczamy pierwszej strefy.. koszt takiego biletu to około 120 zł.. podsumowując podróż po Norwegii jako turysta tania nie jest choć słyszałam o osobach które za naprawdę małe pieniądze potrafił objechać cały kraj fiordów.. ale to już inna kwestia..
Jeśli natomiast żyjesz tutaj normalnie.. to cóż dla każdego temat cen będzie inny.. W Norwegii jest kilka marek jak na przykład First Price które są nawet dwa razy tańsze od pozostałych .. co nie oznacza że są one gorsze.. ja sama bardzo często zaopatruje się w produkty tej firmy.. kiedyś wydawało mi się że jest to syf ale po dłuższej obserwacji zauważyłam że produkty te czasami wcale się nie różnią lub są nawet lepsze.. np. za 12 jajek znanej norweskiej firmy trzeba zapłacić około 40 koron kiedy jajka tej tańszej firmy kupimy o połowę taniej bo za 20 kr.
Według mnie mięso i ryby są drogie w Norwegii ale tylko wtedy gdy zaczniemy je przeliczać na złotówki.. bo dajmy na to skoro przeciętny Norweg zarabia około 150 koron na godzinę.. a łosoś kosztuje załóżmy 100 koron za kilo to od razu widać że wcale nie jest tak źle.. bo za godzinę pracy mieszkaniec Norwegii jest w stanie kupić sobie kilo łososia i jeszcze mu zostanie.. a jak się ma sytuacja w Polsce.. z tego co pamiętam kilo łososia znacznie przewyższa godzinną stawkę przeciętnego Kowalskiego..
W Norwegii warto polować na tzw. TILBUD.. są to naprawdę duże okazje cenowe.. 40 lub 50 % na sery, mięsa, ryby, mrożonki, chleby, nabiał czy owoce.. zauważyłam że gdy takie okazje pojawiają się w sklepach Norwedzy od razu jadą zrobić duże zapasy.. bo naprawdę warto.. w ogóle tutejsi mieszkańcy robią naprawdę duże zakupy raz w tygodniu zazwyczaj przed weekendem i wtedy mają spokój na cały tydzień.. Pamiętam jak pierwszy raz przyszłam do sklepów i osoba przede mną w kasie miała cały koszyk produktów które wręcz wysypywały się jej z wózka.. 10 kartonów mleka, 5 chlebów i wszystko inne w ogromnej ilości.. cena na kasie pokazała kolosalną wtedy dla mnie kwotę ponad 1000 koron.. dopiero potem zdałam sobie sprawę czymże jest te 1500 koron za zakupy na prawie cały tydzień jeśli zarabia się 25 000 koron.. Wychodzę z założenia że warto robić zakupy rzadziej.. które są przemyślane.. zapłacić więcej ale na dłuższą metę i tak okaże się że zaoszczędziliśmy.. ja sama po sobie widzę że gdy idę do sklepu z listą, kupię więcej, zapłacę więcej.. potem rzadziej muszę w tygodniu odwiedzać sklep a więc więcej zostaje mi w portfelu :)



Jeśli chodzi o owoce i warzywa w Norwegii istnieją sklepy które są prowadzone przez Turków lub Pakistańczyków.. znajdziemy tam masę produktów z całego świata.. nawet te iście egzotyczne po super cenach.. owoce i warzywa często można dostać w podobnych cenach jak w Polsce.. poza tym w niektórych takich sklepach dostaniemy polskie produkty takie jak słodycze, czy musztardę :)
Warto też zwrócić uwagę że w Norwegii jest kilka sieci sklepów które można ułożyć według tego w którym jest najtaniej.. czasami ten sam produkt, tej samej marki potrafi różnić się ceną dwukrotnie w dwóch różnych sklepach.. Najlepiej więc odwiedzać KIWI, Rimi i REMA 1000.. natomiast do tych droższych chodzić od czasu do czasu..



Ciekawostką jest też fakt że w tym pierwszym sklepie KIWI, otrzymujesz kartę dzięki której co czwarte opakowanie pieluszek dla dzieci, podpasek, wkładek czy tamponów dostajesz gratis.. a nie wspomnę już o tym że produkty te są o wiele tańsze niż w Polsce.. Takie karty dostajemy też w sklepach Narvesen lub 7eleven gdzie co piąta kawa jest gratis :) dla kawoszy niebo :)

Nie będę się rozpisywać o odzieży i elektronice ponieważ post ten zamieniłby się w książkę jeśli mielibyście ochotę mogłabym ten temat poruszyć w innym wpisie..

Poniżej przedstawię Wam ceny niektórych podstawowych produktów :)
  • chleb, od 20-40 koron za bochenek ( z firmy First Price około 8 koron) 10-20 zł
  • masło, 25-30 kr za 250 g - 12-15 zł
  • jajka, 40 koron za 12 sztuk lub tańszej firmy 20 koron za 12 szt. - 10-20 zł
  • ziemniaki 20 kr za 1 kg - 10 zł
  • cukier, 20 kr za 1 kg - 10 zł
  • papierosy 100 kr za 20 sztuk - 50 zł
  • piwo 25 koron za puszkę 0,5 l - 12 zł
  • wódka Absolut za 0,5 l 230 kr - 110 zł
  • papier toaletowy za 6 rolek 35 kr - 15-17 zł
  • herbata Lipton za 20 sztuk 30 kr , lub tańsza earl grey za 10 kr - 15 zł
  • serek wiejski 400 g za 20 kr - 10 zł
  • mleko za 1 l 15b koron - 7 zł
  • ser żółty za 1 kg 80-90 kr - 40-45 zł
  • płatki owsiane za 1kg 20 kr - 10 zł
  • wafle ryżowe za opakowanie 10 kr - 5 zł
  • filety z kurczaka za 900 gr - 100 kr - 50 zł
  • woda 1,5 l gazowana lub niegazowana 25 kr - 12 zł
  • cola 1,5 l - 26 kr - 13 zł
  • sok pomarańczowy naturalny 20 koron za 1 l - 10 zł
  • czekolada za dużą tabliczkę 200 g 30-40 kr - 15-20 zł
  • chipsy za 250 g 30 kr - 15 zł
  • orzechy włoskie za 200 g 40 kr - 20 zł
  • łosoś wędzony za 100 g 30-40 kr - 15-20 zł
  • łosoś świeży za 0,5 kg 50-60 kr - 25-30 zł
  • makaron pełnoziarnisty za 500 g 20 kr - 10 zł
  • płyn do płukania tkanin 750 ml za 30-40 kr - 15-20 zł
  • żel pod prysznic Nivea 40 kr - 20 zł
  • tampony za 20 sztuk 15 kr - 7,5 zł
Wiadomo ceny te są orientacyjne.. i w każdym sklepie jest bardzo różnie.. wszystko też zależy od aktualnego kursu walut..  Mam nadzieję że post ten przypadł Wam do gustu i że chcielibyście poczytać coś jeszcze o życiu na emigracji w Norwegii :)

sobota, 26 września 2015

Jesienne wypiekanie czyli kukurydziane ciasto dyniowe :)

Za oknem coraz zimniej.. liście z drzew spadają.. robi się iście jesiennie.. nie tylko na dworze.. ale i w moim menu stawiam na sezonowe owoce i warzywa.. bo kiedy jak nie teraz najlepiej smakują jabłka, gruszki, śliwki czy dynia.. i to właśnie ta ostatnia jest gwiazdą dzisiejszej zabawy w kuchni :)
Dodatkowo ostatni dzięki współpracy ze sklepem Naturalna Spiżarnia miałam w końcu okazję wypróbować mąki kukurydzianej której kiedyś z nieznanych sobie samej powodów unikałam w swojej kuchni.. mogę Wam  bardzo polecić ten sklep nie tylko ze względu na bardzo szybką wysyłkę, ale także ogromy wybór produktów i ceny które są według mnie w sam raz i niezbyt wygórowane :) Jeśli chodzi o samą mąkę sprawdza się idealnie w wypiekach i ma fajny taki jesienny smak który idealnie wpasował się w dzisiejszy przepis :) Dodatek cynamonu i innych przypraw sprawił że jesień już na dobre zawitała w moje progi :)
Ciasto jest pyszne, w żadnym wypadku nie jest suche.. mięciutkie i wilgotne w sam raz do niedzielnej kawki, przy ulubionej książce gdy na zewnątrz zawieja i deszcz a my ani myślimy wyściubiać nosa spod ciepłego koca :)


KUKURYDZIANE CIASTO DYNIOWE
Składniki:

  • 6 sporych łyżek mąki kukurydzianej około 130 g (ja użyłam tej)
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • łyżeczka cynamonu i opcjonalnie innych przypraw korzennych jak np. goździki, imbir 
  • 30 g erytrytolu lub innego dowolnego słodzidła
  • 25 g cukru kokosowego ( użyłam ponieważ nadaje fajny karmelowy posmak)
  • 3 jajka
  • 1 łyżka oleju kokosowego 
  • 250 g UPIECZONEJ dyni
  • opcjonalnie 2 łyżki wody lub mleka
WYKONANIE:
Jak to u mnie bywa wykonanie ogranicza się do paru bzyknięć blenderem i włożeniem ciasta do piekarnika. Nagrzewamy go do 200 st. Przekładamy wszystkie składniki do miski i blendujemy na gładką masę. Następnie wykładamy ciasto do formy ( ja użyłam sylikonowej - jeśli nie posiadacie proponuje wyłożyć zwykłą formę papierem do pieczenia) i pieczemy do suchego patyczka około 30 min może dłużej. Jeśli chcecie aby ciasto było wyższe użyjcie czegoś mniejszego :) I gotowe :) 
Fajnym dodatkiem poza kawką oczywiście może okazać się tutaj dodatkowy mus dyniowy lub domowy dżem :) 







SMACZNEGO!!!

piątek, 25 września 2015

Jedzeniowy pierdolec..i nie tylko

Bardzo lubię oglądać na YT kanał Weroniki - Szusz.. dla tych którzy nie oglądają i nie kojarzą jest to bardzo sympatyczna i mocno stąpając po ziemi kobietka której kanał z założenia jest kanałem o tematyce modowej.. kosmetyki i ciuchy ale nie tylko.. pokazuje swoje życie i podejście do niektórych spraw.. I to właśnie po obejrzeniu jednego z jej filmików postanowiłam napisać ten post..
Bo prawdą jest że niektórzy ludzie gdy tylko zostaje poruszany temat jedzenia dostają właśnie takiego pierdolca.. bo innego lepszego słowa które by mi tutaj pasowało nie znalazłam.. Kurde ludzie powariowali i tak znów to powiem wszystko ściśle jest powiązane z jakże modnym w ostatnim czasie byciem FIT.. Nagle wszyscy stali się ekspertami żywieniowymi, udzielają rad co jeść z czym.. a gdy tylko zrobimy małe odstępstwo od wszystkich zaleceń robi się zadyma.. Rozumiem czasy Instagrama, Snapchata czy co tam jeszcze jest robi swoje.. sami dodajemy zdjęcia swoich śniadań, obiadów, kolacji.. a wszyscy z zaciekawieniem zaglądają nam na talerz i tylko czekają aby zabawić się w ciocię lub wujka DOBRA RADA..  i wszystko pięknie ładnie do momentu w którym to naprawdę zaczyna być irytujące.. no bo dlaczego w twoim posiłku nie ma pełnowartościowego białka najlepiej takiego z pełnym łańcuchem aminokwasów? A dlaczego jesz winogrono na kolacje? Uważasz że powinnaś jeść mięso w piątek? A dlaczego rezygnujesz z nabiału? To nie jesz mięsa? Jesteś weganką? Takie i inne pytania pojawiają się bardzo często pod przeróżnymi zdjęciami..
Dlaczego nagle ludzi tak bardzo zaczęło obchodzić to co inni ludzie wkładają na swoje talerze? Dlaczego nie zajmą się swoim życiem? Wrzucanie zdjęć posiłków według mnie powinno być inspiracją dla kogoś innego lub po prostu chęcią pokazania co dobrego lub nie zjadło się danego dnia.. Tymczasem niekiedy takie obrazki czy filmiki na YT są od razu odbierane jako coś co trzeba skrytykować lub narzucić komuś swoje zdanie..
Czasami ktoś tylko usłyszy pszenny chleb czy sernik i się zaczyna.. matko ale to już staje się męczące.. Dlaczego gdy ktoś postanawia nie jeść mięsa ( całkowicie lub tylko częściowo) zostaje od razu atakowany przez osoby które to mięso spożywają? Od razu sypią się mądre rady .. a może powinieneś tak.. a może nie rób tego..
Podobnie jest z nabiałem , ze słodyczami, z owocami.. ze wszystkim.. to naprawdę jest irytujące.. Serio jeszcze jakieś pare tygodni temu miałam obawy gdy chciałam wrzucić jakieś zdjęcie bo nie wiedziałam czy mi wypada.. skoro jestem Fitnessada to dlaczego wrzucam zdjęcie pizzy.. Powiem Wam że przestałam zwracać na to uwagę.. zmieniłam podejście do jedzenia bo ze wstydem przyznaję że jeszcze tak niedawno zaliczałam się do grupy osób z dobrymi radami.. sama robiłam to o czym Wam tu piszę ale całe szczęście otrząsnęłam się w porę i dałam sobie z tym spokój.. to co jemy, czym karmimy nasze organizmy, co ląduję na naszych talerzach to tylko i wyłącznie nasz wybór.. możemy być jedynie inspiracją dla niektórych osób..
Jeśli chcemy być weganką lub wegetarianką bądźmy nią.. próbujmy czy to jest dla nas i nie patrzmy na to co mówią inni.. to nie ich sprawa.. Wiadomo czasami niektórzy proszą o poradę i wtedy takie rady są całkiem zrozumiałe.. ale tylko wtedy.. w innych przypadkach wpychanie nosa w nieswoje talerze jest lekko niestosowne..
Tak naprawdę nie chodzi tylko o jedzenie.. o każda sferę naszego życia.. zawsze znajdzie się ktoś kto niby z dobrego serca będzie zasypywał nas dobrymi radami a za naszymi plecami będzie wiercić nam dziurę w brzuchu.. takich zachowań nie jestem w stanie zrozumieć.. czasami ludzie za bardzo zajmują się życiem innych osób  co powoduje że zaniedbują swoje.. To co ubieramy, co jemy, jak żyjemy, jak wychowujemy nasze dzieci czy nawet z kim śpimy często jest podważane przez osoby postronne.. po co? i na co? zajmijmy się swoim życiem.. zdaje sobie sprawę że osoby które prowadzą kanały na YT czy blogi w jakiś sposób wystawiają swoje życie prywatne do opinii publicznej na tacy.. ale zadajmy sobie pytanie w jakim celu? W celu otrzymania setek "dobrych rad"? Czy może właśnie w celu inspiracji? Zabawienia publiki? Może polecenia jakiegoś produktu? A czasami gdy ktoś posiada odpowiednią wiedze można naprawdę dowiedzieć się czegoś mądrego.. coraz częściej spotykam się niestety z komentarzami bardzo negatywnymi.. w których ludzie zazwyczaj anonimowo wylewają swoją złość i frustrację.. Tchórzostwo i tyle..
Żyjmy swoim życiem a życie innych zostawmy komu innemu.. Koniec kropka..


sobota, 19 września 2015

Dawno nieobecny MIX zdjęciowy z krótkiego wypadu do Polski i nie tylko :)

Krótki bo krótki ale zdecydowanie każdy wyjazd do Polski mi służy.. zwłaszcza psychicznie.. dobre jedzenie, znane miejsca, rodzinka i mnóstwo wolnego czasu.. Nie muszę się nigdzie spieszyć, mogę dłużej pospać.. no dobra tu kłamię z tym spaniem.. nie wiem jak wy ale za każdym razem jak jadę na jakiś urlop czy wakacje planuje że się wyśpię, będę leżeć do późna w łóżku i zawsze jakimiś dziwnym sposobem mi się to nie udaje.. szkoda dnia na wylegiwanie się :) wolę szybciutko zjeść śniadanie i wyskoczyć na miasto.. wypić kawkę,, odwiedzić rodziców.. lub po prostu pochodzić po sklepach :) Uwielbiam czas spędzony w kraju.. naprawdę.. za każdym razem mocno przeżywam każdy powrót i uronię małą łezkę.. potem trochę mi schodzi zanim wrócę na "norweskie tory".. Pocieszam się tym że kolejny wyjazd już w grudniu tym razem na dwa tygodnie :) odliczam dni i już myślę co by tu kupić komu na gwiazdkę.. wiem wiem dopiero październik się zbliża.. ale powiem wam że od kilku lat czas zdecydowanie pędzi na łeb na szyję.. dni i tygodnie mijają jak godzina.. serio.. u nas już zaczęły pojawiać się pierwsze oznaki jesieni.. a dopiero co było lato, krótkie spodenki i zwiewne sukienki.. ale nie narzekam.. lubię jesień.. i ten zapach który za sobą przynosi..nie wiem czy wiecie co mam na myśli :) W każdym bądź razie podładowałam trochę bateryjki które pewnie i tak wyczerpią się szybciej niż bym chciała.. ale nie łamię się bo odliczanie do grudnia już się rozpoczęło :) Ostatnio miałam mały problem z telefonem.. no może mały to troszkę złe określenie..w każdym bądź razie nie miałam go przez ponad miesiąc dlatego byłam mniej aktywna zdjęciowo jak się pewnie dało zauważyć dlatego dziś zapraszam Was na mały MIX z racji tego że mój ukochany Samsung jest już ze mną :)
Udało mi się także i tym razem wybrać na kolejną sesję zdjęciową z najzdolniejszą na świecie Pauliną która zrobiła mi i mojej siostrze rewelacyjne zdjęcia.. idealna sceneria, klimat i przede wszystkim atmosfera :) Na samym końcu kilka zdjęć właśnie z tej sesji ponieważ sama nie mam jeszcze wszystkich :) Paulina dziękuję :*

Dodatkowo przypominam o konkursie i zachęcam do wzięcia udziału ponieważ do wygrania całkiem fajna nagroda :)
Zasady konkursu :
  • Za pomocą zdjęcia pokaż czym dla ciebie jest równowaga w życiu? Jak ona się objawia u Ciebie? Pod zdjęciem możesz zamieścić krótki opis
  • Konkurs rozpoczyna się od 30 sierpnia od godziny 12:00 i potrwa do 1 października.
  • Zdjęcia można wysyłać  na adres e-mail addusia89@inteia.eu lub jeśli wolicie możecie oznaczyć mnie na Instagramie #fitnessadakonkurs lub @fitnessada
  • Do wygrania jest paczka ze zdrową żywnością skomponowana całkowicie przeze mni, z wybranymi przeze mnie produktami ( łączny koszt produktów to 100 zł:)


Maksi zaszczycił mnie na powitanie swoją obecnością i wybrał się ze mną na spacerek co muszę przyznać nie jest z nim łatwe bo ma byk siły co nie miara :)



Mielec moje miasto :)


Śliczny Dorianek :) aż mi się zachciało takiej dzidzi :)



Głupawka przed lustrem z siostrą :)


Kolorowe niebo nad Mielcem :)


Selfie time :)


Głupawka na maksa ale kawa w ręku musi być :)



Nawet załapałam się na nieśmiertelny Perfect :)


A na dzień dobry pizza z DaGrasso :)


A jajka tylko w Polsce smakują tak dobrze :)


Zawsze robię zapas jak jestem w kraju i zawsze po pierwszych paru dniach nie mam już nic :) Why ????


Obiadek na wynos też może być zdrowy :) Mielec ma przepyszną restaurację w której podawane są przepyszne, zdrowe potrawy :)


Mój mąż robi najlepszą jajecznicę na świecie :)


Zdrowe zakupy do Norwegii obowiązkowo poczynione :)


Kto by pomyślał że w obecnych czasach sięgniemy jeszcze po grę planszową :) ale fakt faktem ubawiliśmy się co nie miara :)


Cudeńka z YES :) uwielbiam :)


Taka ze mnie zołza niedobra :)


Ostatnia kawunia w PL i.. 


..niestety powrót :(


 A tu już niebo nad Norwegią :)


I drugie śniadanko ze polskim chlebkiem i twarogiem które przyjechały razem ze mną :)



Chipsy z jabłka są pyszne ale te z marchewki to po prostu miazga :)


Twój kot jadłby jajecznicę?? :)


Piątkowa pizza to już standard :)





Paczka od Naturalna Spiżarnia z którą podjęłam współpracę :) najbardziej jestem ciekawa czy stosowanie spiruliny naprawdę przynosi jakieś efekty także pewnie wkrótce zacznę testowanie.. a ite pestki z dyni wyglądają tak ładnie że aż szkoda mi ich jeść :) dam wam znać co i jak gdy już się z nimi rozprawię :)


Ach.. moje nowe uzależnienie :) fajnie pochrupać :)


Dużo słyszałam o tym że jest tak samo dobry jak inne zamienniki białego cukru więc postanowiłam wypróbować :)


Ceny nasion Chia w Polsce i w Norwegii są tak różne że postanowiłam zrobić zapas :) 


Owsiane już znam ale jaglanych to chyba jeszcze nie miałam okazji próbować :)


Nowy nawyk :) picie meliski przed snem naprawdę poprawia jego jakość a przede wszystkim sprzyja łatwiejszemu zasypianiu :) dzięki siostra :)


Już kiedyś wrzucałam ich zdjęcie na Instagram.. naprawdę polecam jak gdzieś znajdziecie :)


Sławne już dżemy czekają na swoją kolej :)


Obowiązkowo nowe pozycje książkowe :)


Zestaw do robienia hybrydy :) postanowiłam że będę sobie sama robić.. kolekcja na pewno się jeszcze powiększy :) kilka osób mam już za sobą wszystkie zadowolone :) trwałość i wygląd takiego manicure jest super a co najważniejsze nie niszczy tak płytki paznokcia jak noszony od tej pory przeze mnie przez lata żel..


Musiałam je kupić i przekonać się czy ich fenomen jest uzasadniony.. obecnie mogę powiedzieć że na pewno różnią się od zwykłych gumek ale czy robią coś specjalnego? sama nie wiem.. 


Najlepszy kamuflaż na świecie.. :) 


Jak nigdy nie malowałam ust tak od jakiegoś czasu mam fazę na wszystkie kredki, szminki i pomadki :) 


Firma Bourjois jest mi znana już od jakiegoś czasu używałam już ich podkładu ale ten jest rewelacyjny :) twarz wygląda w nim mega świeżo, ma ładne i niezbyt chamskie krycie a la tapeta :) czego chcieć więcej.. gorąco polecam :)


Ehhh.. chyba nie muszę nic wiele tutaj pisać :) masłoholicy mnie zrozumieją :)


Piątkowe przemyślenia.. obecna forma wygląda następująco.. nie jest to forma ani letnia ani zimowa.. nawet nie życiowa..ostatni czas pod względem treningowym był dla mnie również inny.. zdecydowanie inny w porównaniu z kilkoma miesiącami wstecz.. gdy aktywność fizyczna śniła mi się po nocach.. i nie dawała radości.. teraz jest inaczej.. Wyluzowałam.. nie robię tego co robią wszyscy.. ćwiczę tylko i wyłącznie wtedy kiedy mam na to ochotę i mało obchodzi mnie to że czasami po prostu mam lenia, nic mi się nie chce a ostatnią rzeczą o jakiej myślę jest trening.. gdy robię go robię to z przyjemności.. żadne dzielenie na poszczególne partie ciała.. żadne takie.. kurcze w końcu nie jestem profesjonalistką.. Podczas pobytu w Polsce wpadła pizza owszem ale zdrowe nawyki pozostaną ze mną już chyba na zawsze.. jednak staram się aby w mojej diecie nie było nudno.. jem nabiał, jem owoce, nie boję się tłuszczy.. kurde serio życie jest za krótkie na takie rozwodzenie się nad tym czy zjem jabłko pomimo godziny dajmy na to 19.. wyglądam jak wyglądam.. i może teraz wyjdę na samochwałę .. ale tak osiągnęłam bardzo dużo, udało mi się zrzucić zbędny balast a przede wszystkim zyskałam pewność siebie i wiedzę odnośnie żywienia i swojego ciała jakiej do tej pory nie miałam.. Nie neguje sportu.. wręcz przeciwnie ale podchodzę do niego w swój sposób który nie daje mi zwariować i pozwala czuć się dobrze i zdrowo :) Wszechobecne hasła FIT znudził mi się już i nie zwracam na nie zbytniej uwagi, nie porównuję się do innych dziewczyn które notabene wyglądają rewelacyjnie :) FIT już nie ogranicza mojego życia i zainteresowań :) A jak jest z Wami?  Chętnie poznam waszą opinie.. 









DZIĘKUJĘ I POZDRAWIAM :)