poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Polak Polakowi wilkiem i o tym czego nie lubię w Norwegii..

Wielu z nas emigrantów ( i nie mówię tu wyłącznie o kraju fiordów) czuje że nie jest u siebie.. To jest mocno odczuwalne.. ja tak czuje.. wiem że nie jestem u siebie, nie należę do ich społeczeństwa ale jestem tutaj, mieszkam i pracuje bo jest to o wiele prostsze niż w Polsce gdzie wielu ludzi wykonując swoją pracę jest traktowanych jak zwykli robole.. przykre ale prawdziwe.. tutaj zawód sprzątaczki nie jest żadną ujmą dla osoby ją wykonującej a jak jest w Polsce już się kilka razy nasłuchałam..


Najgorsze jednak dla mnie jest to w jaki sposób my Polacy odnosimy się do siebie na obcym terytorium.. wydawać by się mogło że powinniśmy się trzymać razem bo w grupie siła, powinniśmy sobie pomagać, wspierać się, utrzymywać normalne stosunki jednak rzeczywistość czasami przeraża.. Spotkałam się już tyle razy z naprawdę przykrymi zachowaniami ze strony moich rodaków że po prostu po czasie uodporniłam się na ich chamstwo, skłonności do wykorzystania czy zemszczenia się.. Nie mogę pojąć dlaczego nie moglibyśmy trzymać się razem.. Nie mówię oczywiście że wszyscy tacy są.. zdarzają się wyjątki owszem.. może po prostu ja miałam takiego pecha że przyciągałam samych patologicznych osobników.. na dzień dzisiejszy mam spokój bo po prostu nie nawiązuje żadnych znajomości tutaj, nie chcę znów żałować i obwiniać się że może to jednak była moja wina.. na pewno czasami byłam zbyt łatwowierna.. Ludzi tego typu prze te 8 lat mojego pobytu tutaj nauczyłam się wyczuwać na odległość.. Czy żałuję że nie mam tutaj żadnych koleżanek i znajomych? Owszem byłoby przyjemniej gdybym mogła wyjść na kawę i ploty do kawiarni.. ale skoro się nie da. trudno.. może mój pech do ludzi tutaj w końcu się skończy i będzie lepiej.. kto wie.. :)


Przechodząc do drugiej części wpisu chciałabym poruszyć kolejny temat.. tym razem minusy życia w Norwegii.. może minusy tutaj to zbyt mocne słowo.. chodzi mi bardziej o te aspekty życia które mogą denerwować, być przykre lub do których po prostu ciężko się przyzwyczaić..

TRUDNOŚĆ W NAWIĄZYWANIU KONTAKTÓW
Norwedzy to samotnicy.. nie potrafią zbytnio okazywać uczuć, ciężko się z nimi rozmawia po części też z tego powodu że nie mają nic ciekawego do powiedzenia.. tak wiem w poprzednim poście pisałam że są otwarci i mili.. i właśnie to jest paradoks którego do końca nie mogę zrozumieć.. skoro są przyjaźni dlaczego tak ciężko nawiązują znajomości? Może przez to że są zbyt dumni? Może brakuje im dystansu .. ciężko powiedzieć jednak prawdą jest że nie masz szans na nawiązanie wielkiej przyjaźni z Norwegiem..

WYSOKIE CENY
O tak.. wysokie zarobki + wysoki poziom życia więc czemu się dziwić.. to że jest drogo to niezaprzeczalny fakt.. moim zdaniem jest z roku na rok coraz drożej.. Ciuchy, jedzenie, wyjścia na miasto, sprzęty elektroniczne, alkohol, mieszkania, czynsz.. wszystko.. ostatnio zapomniałam w plusach dodać że w Norwegii nie płaci się za wodę.. to czemu kurcze w sklepach jest ona po takiej a nie innej cenie (około 10 zł za butelkę 1,5 l). Z drugiej jednak strony woda z kranu nadaje się do picia więc ten punkt daje się jakoś nagiąć :) jednak wszystkie inne produkty i usługi.. no cóż.. wynajem mieszkania to jakieś od 4 do 7 tysięcy ZŁOTYCH! Ale nie zapominajmy ile w Norwegii się zarabia.. myślę że koszty związane z życiem tutaj to temat na oddzielny post.. Co wy na to?

PROBLEM Z ALKOHOLEM I NARKOTYKAMI
I kolejny paradoks.. skoro ceny są jakie są dlaczego w Norwegii jest taki problem z alkoholem? Dodatkowo w Norwegii jest częściowa prohibicja alkohol można kupić tylko w określonych godzinach, w sobotę krócej a w niedzielę w ogóle.. Jest to problem o którym się nie mówi i który nie jest tak widoczny jak u nas w Polsce.. tak naprawdę daleko im do tego co spotyka się w naszym kraju.. jednak Norwedzy mimo wszystko piją na potęgę.. I niestety nie tylko piją.. narkomania jest tutaj na ogromną skalę.. w centrum Oslo narkomani są bardzo widoczni a według mnie policja nie do końca daję sobie z nimi radę.. kilkakrotnie już zdarzyło mi się znaleźć na ulicy zużyte strzykawki.. coś strasznego.. jednak narkomanom się tutaj pomaga.. są punkty w których mogą na przykład zaopatrzyć się w czyste igły i strzykawki lub sprzedawać na ulicy magazyny..

BRAK WIELU PRODUKTÓW
Kto z Was mieszka w Norwegii na pewno wie o co mi chodzi.. brakuje mi wielu polskich produktów które w innych krajach Europy można dostać.. najbardziej tęsknie za twarogiem.. nie ma szans aby go tutaj kupić.. wielu Polaków tęskni za polskimi wyrobami mięsnymi.. dlatego wcale nie dziwi mnie widok rodaków przepakowujących torby na lotnisku aby zmieścić jak najwięcej polskiej swojskiej :) jest ogromna różnica w polskich a norweskich produktach.. chleb, musztarda, mleko, śledzie, makrela wędzona czy płyny do płukania tkanin to tylko kilka produktów które akurat przyszły mi na myśl.. jest również bardzo mały wybór w sklepach.. nie to co na polskich półkach sklepowych aż uginających się pod ich ciężarem.. zawsze jak jadę do Polski korzystam jak tylko mogę z tego co najlepsze i przywożę ze sobą nie mały zapas tego czego najbardziej mi brak :) czasami wracam obładowana jak Rumun :)

KLIMAT NIE DLA KAŻDEGO
Norwegia jest piękna owszem ale nie dla każdego.. dla niektórych klimat ten może być zbyt surowy lub wręcz wpływać niekorzystnie na zdrowie.. często pada i jest zimno.. o ile w lecie jest cały czas jasno o tyle w zimie gdy jest non stop ciemno łatwo wpaść w depresje czy nabawić się problemów ze wzrokiem.. tak tak wielu ludzi którzy posiedzieli tu jakiś czas zaczęło nosić okulary.. Piękne górki i wzniesienia mogą być utrapieniem dla każdego.. wierzcie mi.. ja bardzo dużo chodzę ponieważ prawa jazdy nie posiadam i nawiasem mówiąc nie zamierzam ponieważ koszty utrzymania samochodu są naprawdę wysokie.. i po całym dniu takiego chodzenia wierzcie lub nie ostatnią rzeczą o jakiej myślę jest pójście na spacer by podziwiać te majestatyczne krajobrazy.. jest to klimat zdecydowanie męczący.. i nie dla każdego..

I tak z jednej strony Norwegia to kraj który da się kochać a z drugiej nienawidzić.. to chyba zależy od nas samych, naszego postrzegania wielu spraw.. Ja sama raczej żyję na uboczu.. są rzeczy które chętnie widziałabym w naszym kraju a są takie które sprawiają że moje ciśnienie niebezpiecznie szybko rośnie.. Marzeniem moim było by gdybym mogła zamieszkać w kraju który łączyłby w sobie wszystkie najlepsze cechy i zwyczaje Polski i Norwegii :)
No cóż.. pomarzyć zawsze można a tymczasem jest jak jest i trzeba się z tym zmierzyć :)


10 komentarzy:

  1. hm.. troche smutny post... Ja sie czuje w niemczech jak w domu. jestem tutaj juz 8 lat i sie calkiwicie zadomowilam. Poznalam na studiach pare osob, z garstka utrzymuje tylko kontakt, ale jak to sie mowi, lepiej mmiec 2 dobre przjaciolki/ kolezanki niz 20 falszywych...W pracy mam tylko "znajomych" i sa bardzo mili. Traktuja mnie jak normalnego czlowieka, i nie ma znaczenia ze pochodze z Polski. W dziale mamy tez jedna dziewcznye z Rosji i tak samo jest traktowana jak Niemcy. Trzeba sie otworzyc na ludzi ;) i nie przejmowac akcentem. ja mam taki mega polski akcent i co z tego. Wszystko rozumiem umiem moiwc, i pisac i mi to kompletnie zwisa. Najgorsze jest chowac sie inie wychodzic do ludzi. Ladne zdjecia :) P.S: jakims cudem nie poznalam tutaj zadnych polakow, czasami spotykam jedna polke w fitness clubie i jest calkiem mila :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem lepiej dużo zarabiać i dużo wydawać na życie, niż amło zarabiać, a wszystko drogie :) Klimat bardzo mi się podoba, taki inny, niczym z baśni o Thorze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. trafiłam na Twojego bloga przypadkiem kilka dni temu i gdzieś mi umknął. Dziś przeszukiwałam "internety" i w końcu Cię znalazłam i to z nowym postem, który kropka w kropke odzwierciedla i moje odczucia co do Norge-zresztą każdy Twój post o No. jest taki jakbym sama go napisała. Mój narzeczony usłyszał kiedyś " w Norwegii nie ma przyjaciół-są tylko znajome twarze" i niestety nie raz się o tym przekonaliśmy-dlatego tutaj mamy tylko znajomych, na jakieś większe przyjaźnie nie liczymy. Moze właśnie dlatego tak tęsknię za Polską-bo tam zawsze mam z kim wyskoczyć na kawę-tutaj kawa z "koleżanką" kończyła się wysłuchiwaniem o "Raj Banach", hunterach i co o ona sobie jeszcze nie kupiła a co jeszcze kupić musi bo do polszy jedzie i musi sie pokazać...herregud:(
    co do produktów-my mamy to szczęście, że między Pl a No podróżujemy autem-czasem sama się śmieję z nas jak widzę doładowany samochód pod sam sufit a na tylnej szybie różowy papier toaletowy kupiony tuż przed promem w biedronce:) twarogi zamrażam i przywożę po 10 kostek bo w oslo jedynie u Pakistańczyków za 40 nok kosteczka, która bóg wie jak długo i w jakich warunkach na sklepową półkę docierała...Co do klimatu to ten akurat uwielbiam-praktycznie nigdy nie choruję a zimy-pomijając moją pierwszą w No 3 lata temu gdzie było minus 20 i odmroziłam sobie nos-to nie są takie tragiczne:) A tak ogólnie to chyba nigdy nie poczuję się tu jak u siebie. mam dni kiedy kocham ten kraj a za chwilę nienawidzę..ale myślę, że doskonale znasz to uczucie. Się rozpisałam łohoho:) Dodaję do zakładeczek i czekam na kolejne posty o No i nie tylko ( bo w sumie trafiłam do ciebie szukając "fit blogów":) więc i fit tematy mnie bardzo zainteresują:) pozdrawiam cieplutko:) Magdalena

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba każdy kraj ma swoje plusy i minusy. Nie ma idealnego miejsca na ziemi, takiego, w którym wszyscy byliby szczęśliwi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdy jeszcze byłem w liceum, starszy kolega powiedział mi "nie ma wiekszego sk...a dla Polaka za granicą niz drugi Polak". Od dziewięciu lat przebywam za granicą i zrozumiałem jego słowa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przykro czytać o tym, że jednak jesteś tam trochę samotna. Jesteś już którąś osobą, która opisuje relacje za granicą między Polakami jako niezbyt pozytywne. Cały czas zastanawiam się z czego to wynika, przecież powinno być dokładnie na odwrót... Nie rozumiem.
    Te norweskie ceny są powalające. Znam kogoś, kto zarabia w Polsce (praca zdalna) a mieszka w Norwegii i to dopiero jest trudna sytuacja...

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj!
    Wszystko co piszesz dokładnie zgadza się z moimi obserwacjami jak i bardzo przykrymi sytuacjami jakie spotkały mnie od rodaków tylko,że ja mieszkam w Irlandii.Ja przyjechałam do chłopaka a właściwie dojechałam do niego.Większość Polaków sprowadzała się z jednej lub dwóch miejscowości,wszyscy się znają ze szkoły z miasta,rodziny itd....Mąż przyjechał sam z innych okolic,pomógł kilka osobom również sprowadzając ich na gotowe(tj.praca i mieszkanie na start,tłumaczenia,załatwienie spraw urzędowych,zaklimatyzowanie się) starał się,jest dobrym pomocnym kolegą nigdy od nikogo nie brał pieniędzy.I co jak się wszyscy już ustawili to się wypieli na niego.Ja nie mogłam w to uwierzyć,pomagasz i dostajesz w tyłek,obgadają ,na koniec jesteś najgorszy.A ty słuchałeś żalów,nieszczęść, jakie spotykały te osoby.pocieszaleś i nawet po lekarzach woziłeś i co Najgorszy jesteś.Ja też nie skreślam wszystkich Polaków.Uważam,że ludzi łączą najczęściej imprezy,to jest towarzystwo co razem pracuje,spędza święta,weekendy i na dodatek razem jezdzi na wakacje.Też się obgadują ,zazdroszczą sobie ale jednak imprezy alkoholowe ich łączą.My jesteśmy inni bo owszem okolicznościowo wypijemy,wolimy kawiarnię niż domówkę.Lubimy podróżować,jesteśmy ludzmi ,którzy pogadają na różne tematy a nie tylko pierdoły i głupoty.Dlatego nam trudno znalezsc fajnych znajomych.Jesteśmy po 40tce to też nie jest łatwo nam znalesc przyjaciół.Nie szukam na siłę koleżanek.miałam w Polsce ich dużo a jak wyjechałam to mało znajomości przetrwało.Mamy siebie i to jest ważne.Irlandczycy są pogodni,weseli ,zawsze można z nimi pogadać np.w parku,pubie,kawiarni.Lubię Irlandię choć są też minusy,pogoda bo często pada a ostatnio nonstop,drogi wąskie i strasznej jakości,również budownictwo słabej jakości.Jednak porównując,życie w Polske wolę Irlandię.My mamy dużo Polskich sklepów i bez problemów można kupić wszystko.Nie wiem ale mi już twaróg np.nie smakuje Polski to nie jest to co kiedyś.wolę teraz serek wiejski irlandzki,śmietanę irlandzką,jogurty organiczne pyszne(nigdzie nie jadłam leszych)masło prawdziwe.Mleka nie piję.Nic mi nie brakuje oprócz ryneczków warzywnych.
    Dlaczego nie zrobicie sobie same twarogu.W necie pełno przepisów.Babka z australii sama robi twaróg bo też kupić nie może.Ja np.chlebek sama piekę bo jem bezglutenowo.
    Kaka

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie przeczytam jak się mają zarobki do kosztów utrzymania :) Czy coś zostaje, czy da się odłożyć...

    OdpowiedzUsuń
  9. ten wpis jest mega przygnębijacy i smutny.. bardzo Ci wspołczuje,ze nie masz tam nikogo poza facetem, wiadomo róznie bywa w zwiazkach,a czsem chce sie po prostu wyjsc na ploty.Mam nadzieje,ze znajdziesz jakis fajnych znajomych, otworzysz sie na innych (dopuśc do siebie ludzi, zakladasz ze wszysy chca cie oszukac, wykorzystać, a ale z jakie powodu akurat ciebie? Jeses milionerką?) samotnosc bywa przygnebiajaca.uszy do góry

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy się nie poddawaj. Pisz dużo bo twórcze działania zawsze uskrzydlają duszę człowieka. Jestem pewna, że wszystko dobrze się ułoży.

    OdpowiedzUsuń