poniedziałek, 11 maja 2015

Zmiany potrzbne od zaraz..!!

Jak w tytule.. potrzebuje zmian.. nie nie, nie chodzi o fryzjera :)..


Chyba naprawdę powoli zaczynam dostrzegać i rozumieć co sprawia że są dni gdy nie mam siły wstać z łózka lub ochoty na trening, zdrowe odżywianie a cała FIT strefa internetowa łącznie z Instagramem i Facebookiem na czele irytuje mnie tak bardzo że mam ochotę usunąć się całkowicie..
Tak jest.. Przyznaje bez bicia.. zmiany są trudne.. ale jeśli nie czujesz się do końca dobrze to znaczy że są potrzebne.. najważniejsze są pierwsze kroki..
Jak już pewnie większość z Was zauważyła ostatnimi czasy moje podejście do "BYCIA FIT"? (kurcze coraz  bardziej denerwuje mnie to słowo) zmieniło się w pewien sposób.. więc dlaczego piszę o zmianach? A no dlatego że nie zmieniło się do końca w tym kierunku w którym bym chciała..
Od początku utraty mojej wagi i podjęciu aktywności fizycznej przeszłam od euforii przez załamanie do stanu obecnego który ciężko nazwać mi jednym słowem.. Zadaję sobie często pytanie.. Czy utrata wagi sprawiła że poczułam się szczęśliwsza? Fakt moja samoocena poszybowała znacząco w górę ale czy aby napewno zaakceptowałam siebie do końca w takim stopniu aby czuć się dobrze?
Nawet teraz w tej chwili pisząc ten post z pokoju obok dobiega mnie z telewizora pytanie : "Czy jesteś gotowa na sezon bikini?" Nie mogę.. ludzie.. czy tylko to jest najważniejsze.. treningi po kilka razy dziennie, wrzucanie setek zdjęć z odkrytym brzuchem i motywujące ( albo wręcz przeciwnie) hasła? A co z innymi aspektami życia?
Kilka sytuacji z udziałem mojego męża ostatnio skłoniło mnie do refleksji.. niby sytuacje błahe ale dające mi do myślenia.. Idziemy po pizzę.. przychodzimy do domu.. oczywiście sesja zdjęciowa na Insta musi być ..podpis pod zdjęciem #cheatmeal.. i pytanie mojego męża : " dlaczego w ten sposób podpisuje każde zdjęcie pizzy czy kebaba?" I właśnie czy jedzenie musi być postrzegane w takich kategoriach? Czy zjedzenie kawałka ciasta musi być odpokutowane potrójnym treningiem? Czy musi być traktowane jak coś złego?
Mój mąż powiedział mi kiedyś że chyba wolał jak ważyłam więcej ale nie miałam wiecznych problemów w stylu czy wafle ryżowe są napewno ok? Czy mogę zjeść banana? Częściej się uśmiechałam.. byłam bardziej spontaniczna.. teraz zdarza się że nie możemy nigdzie wyjść bo nie ta godzina na posiłek albo nie zmieszczę się w makro..
Wiem przykre ale prawdziwe..
Piszę to ponieważ chciałbym być szczera z moimi czytelnikami.. I chciałabym żebyście wiedzieli że we wszystkim można się zatracić.. Ale na całe szczęście wszystko można zmienić dlatego trzeba bardzo chcieć.. I ja po wielu próbach.. po wielu wzlotach i upadkach.. po lepszych i gorszych chwilach chce to zmienić.. i chce by dziewczyny które czują podobnie jak ja nie łamały się..
Przytoczę teraz niecenzuralne określenie mojego męża na całe to szaleństwo FIT (mowa o tej ciemnej stronie).. FIT GÓWNO.. tak dokładnie określa to co dzieje się na Insta.. i ma dość oglądania.. podobnie jak ja tego co się dzieje.. ludzie popadają ze skrajności w skrajność.. dzisiaj znów natknęłam się na komentarze dziewczyn na Facebooku pod zdjęciami Ewy Chodakowskiej.. "Ewo właśnie jestem po Twoim treningu a wieczorem powtórka.." serio pytam się? Dziewczyny/kobiety musicie zdać sobie sprawę że nie każdy jest trenerem fitness i nie każdy przygotowuje się do zawodów.. nie musicie ćwiczyć po kilka razy dziennie aby dobrze wyglądać.. Często zapominamy o powiedzeniu "Co za dużo to nie zdrowo".. mało kto pamięta o tym jak ważny jest odpoczynek i dobre samopoczucie.. i zdrowie..
Wiem że się powtarzam.. i wiem że pisałam że wszystko już u mnie lepiej.. ale chcąc być z wami szczerą muszę to napisać.. nie do końca jest okey.. ale koniec z tym.. porządki na Instagramie dużo mi pomogły ale nadal robię selekcję.. przestałam również wrzucać zdjęcia brzucha.. bo po co.. na co liczyłam robiąc to? Na pochwały i oklaski? .. Co mi z nich jeśli dalej było coś nie halo..
Nie szukam usprawiedliwienia.. nie odbierajcie tego w ten sposób.. chciałam napisać prawdę.. i przestrzec Was przed tym żeby nie naśladować innych wbrew sobie.. bo co jeśli wszyscy zażywali by kokainę? Też byście tak robili..
Każdy z nas jest inny. ma inną sylwetkę i budowę ciała.. inny tryb życia , możliwości.. zainteresowania.. jedni lubią ciężary inni nie.. jedni zajadają się szpinakiem i brokułami a innych odpycha na samą myśl.. ale to wcale nie znaczy że jesteśmy gorsi..
Zmiany w moim przypadku są potrzebne.. bo nie chce aby moje całe życie było podporządkowane rozkładowi.. i temu co ląduje na moim talerzu..
Na pewno na blogu będę poruszać inne tematy niż FIT, i dam sobie trochę czasu.. nie przejdę na redukcję bo wszyscy tak teraz robią, nadal będę zajadać się masłem orzechowym bo lubię.. i tak osiągnęłam wiele zmieniając dotychczasowy tryb życia.. z siedzącego stałam się bardziej aktywna..  chyba muszę przyznać rację mojemu mężowi.. że ważąc więcej byłam inną sobą.. niestety zagalopowałam się za daleko i zatraciłam trochę w tym wszystkim.. Już nie dążę do kraty na brzuchu o nie nie.. już mam dość.. jest mi ona zbędna i do niczego nie potrzebna.. trudno jakoś sobie z tym poradzę.. bez widocznych skośnych brzucha i dwugłowych uda da się żyć.. wierzcie mi.. :)
Ale żeby nie było tylko tak pesymistycznie.. naprawdę zaczynam się sobie podobać.. i na całe szczęście na blogosferze można jeszcze znaleźć normalne dziewczyny które wiedzą o co w tym wszystkim chodzi.. serdecznie polecam zajrzeć do Różowa Klara , nebeskaa , agnesblog , fitbody86 i wiele wiele innych o których w tej chwili zapomniałam.. :)
Pamiętajcie o tym co jest najważniejsze.. i czy aby napewno chcecie aby to co aktualnie modne kierowało Waszym życiem.. czasami wbrew samemu sobie?
Zdrowie jest ważne to fakt.. i nigdy temu nie zaprzeczę.. ale szczęśliwe i zdrowe życie jest jeszcze lepsze.. i to coś do czego aktualnie dążę..

14 komentarzy:

  1. Do blogów, które wymieniłaś dodałabym jeszcze fitlovin i oczywiście Twój! Rozsądek, radość życia, normalność - tego dziś szaleńczo poszukuję i dzięki takim osobom, jak Wy - mam. Zabawne, jak bardzo rażą mnie podobne rzeczy,co ciebie (cheatmeal - czyli po prostu ciasto/lody/pizza na deser w weekend lub gdy przyjdzie ochota) - co za niewdzięczna nazwa zapożyczona od kulturystów na redukcji ! Zdecydowanie nadużywana! Albo treningi 2 razy dziennie (sorry, ale dla normalnie pracującego człowieka to nie jest norma, nikt mi nie wmówi!...)
    No i tak właśnie wiele osób ma myślenie: trening jako pokuta za cheatmeal - zamiast normalnego poszukiwania prostych aktywności na co dzień i świadomości tego, co jemy - bo chyba raczej o to chodzi... tak mi się wydaje... Chora ta nasza rzeczywistość.... Fajnie, że piszesz o takich rzeczach!:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż twój mąż ma racje

    OdpowiedzUsuń
  3. dziękuję za wymienienie mnie :) przechodziłam to, co Ty teraz i dokładnie wiem jak się czujesz, schudłam, było super, ale myślenie kategoriami "o boże, zjadłam ciastko, koniec świata, wstyd jak nie wiem!" było męczące, w końcu znalazłam równowagę w swoim życiu, nauczyłam się cieszyć wszystkim i przede wszystkim akceptuję samą siebie mimo wad i niedoskonałości :) nie chcę mieć nie wiadomo ile mięśni, idealnego brzucha itd., bo wiem ile by mnie to kosztowało, a wolę tak jak powiedziałaś, żyć zdrowo i szczęśliwie, zdrowie psychiczne jest znacznie ważniejsze niż idealna sylwetka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W pełni się z Tobą zgadzam, to ciężki temat. U mnie jest to, że staram się zdrowo odżywiać, mam takie okresy, że bardzo bardzo zdrowo. Kiedyś było to dość problematyczne bo jak udawało mi się trzymać zasad to byłam szczęśliwa, ale tylko zjadłam coś czego nie powinnam już humor, samopoczucie, samoocena wszystko leciało. Chyba po wielu latach nieco zmieniło się moje podejście, często różne wybryki wiążą się z brakiem troski (kolokwialnie mówiąc s p i n y) i paniki co jeść czego nie. Dlatego ja staram się jeść zdrowo, ale jeśli czasem zjem coś czego nie powinnam to się tym nie katuję psychicznie. Stało się i tyle. Czasem wręcz chamsko mam ochotę na coś "złego", niezdrowego i po prostu sobie na to pozwalam. Żyje się raz, szkoda czasem życia na takie problemy, ważne aby czuć się dobrze ze samym sobą, a jak ma się drugą połówkę która w pełni nas akceptuje to mamy jeszcze mniej powodów do zmartwień. Ja takie szczęście mam i wszystkim Wam życzę tego samego :) Ale się rozpisałam, pozdrawiam gorąco! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko będzie dobrze, też bardzo lubię te blogerki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. chyba każdy w końcu wpada w te sidła...bo po prostu chcemy dobrze aż za bardzo...

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziekuje Kochana i wznosze za Ciebie toast piwem, ktore wlasnie wciagam (Perla Miodowa :D). Dobrze wiesz, ze podzielam Twoje zdanie i internetowemu szalenstwu mowie nie. Balans, slowo klucz, zycie jest krotkie, wiec trzeba sie cieszyc kazda jego chwila <3!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dokładnie przez to samo teraz przechodzę i nie mogę sobie z tym poradzić. Naprawdę świetnie, że ktoś poruszył ten temat. Dziękuję Ci bardzo bo to co tu przeczytałam dużo mi dało do myślenia i mam nadzieję, że moje podejście do bycia "FIT" się zmieni. Życzę uśmiechu i żeby te zmiany dały Ci duuużo pozytywnej energii :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bo najważniejsze to we wszystkim mieć umiar. Całkowicie się zgadzam z tym co napisałaś. I też to niestety obserwuję. U wielu osób dbanie o siebie, aktywność i zdrowa dieta stały się czymś w rodzaju fit-snobizmu, czy wręcz fit-fanatyzmu. Mam wrażenie, że ludzie zatracają siebie w pokazywaniu innym jacy to oni są fit.

    OdpowiedzUsuń
  10. Również sie zgadzam, bardzo madrze napisane i bardzo potrzebne. Przechodzilam przez podobny etap gdy mialam lat 19-20. Nie bylo wtedy internetu, nie wiem co mnie "zmotywowalo" do zrzucenia 14 kg na, teraz to wiem, diecie redukcyjnej, wymyslonej przeze mnie. Utrata okresu to tylko jeden z objawow ubocznych. Opamietalam sie po ponad roku, ale z waga i wlasna ocena walczylam przez kolejnych 9 lat. Teraz mam prawie 37 lat i nigdy nie czulam sie lepiej w swojej skorze. Dbam o to co jem i mimo, ze pewnych produktow juz nie tkne, wciaz kocham lody i czekolade i wole je w ich "prawdziwej" postaci, niz jako "fit" slodycze.
    Nie zgodze sie jednak z nazwami blogow, ktore wymienilas. Agnesblog jest na redukcji a poza tym nie tyka cukru! Nie podoba mi sie tez calkiem nowa moda na bycie weganinem. Dla mnie, to hipokryzja. Moze napiszesz cos na ten temat?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. mnie też męczy ta "moda" na bycie FIT :( jak zakładałam swój Fanpage było inaczej, tak kameralnie, każdy z nas się uczył zasad zdrowego odżywiania, nikt nie pisał, że codziennie ćwiczy Skalpel! A teraz? Jakiekolwiek zdjęcie posiłku dodam, od razu znajdzie się ktoś, kto znajdzie w nim, za dużo pszenicy, za mało twarogu, dlaczego tak a nie inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo cenny głos... głos rozsądku :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten post, jak i wiele innych przedtem dał mi szansę dojść do podobnych wniosków co Ty. Borykam się z brakiem akceptacji wobec siebie i miewam momenty, że nie czuję się szczęśliwa będąc sobą. Pracuję nad tym ;) Trzymam za Ciebie i również siebie kciuki

    OdpowiedzUsuń