sobota, 30 maja 2015

Intensywnie czekoladowe brownie fasolowe :) i mój eksperyment "odżywkowy" :)

Ciasto z fasoli nie jest chyba nikomu obce.. po Internecie krąży cała masa przepisów.. w tamtym tygodniu na bloga wleciało ciacho z ciecierzycy więc w tym postawiłam na fasole :) Intensywnie czekoladowe, wilgotne, jedynie z naturalnych składników którym można się zajadać bez wyrzutów sumienia.. czyż nie o to właśnie chodzi? Mieć ciastko i zjeść ciastko? :) Brzmi zbyt pięknie aby mogło być prawdziwe? Jak to jeść ciasto i nie bać się swoją sylwetkę? A no można.. wiadomo jak we wszystkim równowaga to podstawa.. i nie polecam jeść tego ciasta 5 razy dziennie :):) ale do kawki sprawdzi się idealnie :) smak fasoli jest w ogóle nie wyczuwalny i myślę że jeśli nie ogłosiłabym wszystkim wszem i wobec z czego je zrobiłam chyba nikt by się nie zorientował.. co tu dużo mówić rozpływa się w ustach i tyle :)
Ostatnio pisałam Wam że prowadzę eksperyment.. i wyeliminowałam ze swojej diety jakiś czas temu odżywkę białkową.. niestety paczka którą zamówiłam już jakiś czas temu nie chce do mnie dotrzeć.. zatrzymano ją na granicy i nie chcą puścić dalej.. o ile bez odżywki mogę się obejść o tyle moje mega zamówienie masła orzechowego nie daje mi spokoju.. no nic pozostaje mi tylko czekać i patrzeć jak się sytuacja będzie rozwijać.. wracając jednak do tematu białka.. zauważyłam że mój brzuch po odstawieniu odżywki  jest w o wiele lepszej kondycji.. znikły bolesne ( częste) wzdęcia.. jeśli chodzi o smak.. no cóż.. od wszystkiego można się odzwyczaić.. a słodycz można uzyskać innymi produktami.. jak choćby stewią/ksylitolem czy erytrytolem.. Wczoraj mój mąż zakupił sobie w oczekiwaniu na paczkę inną odżywkę i powiem Wam że dziś gdy jej spróbowałam od razu poczułam różnicę.. bardziej wyczuwalny sztuczny smak.. i z dniem dzisiejszym stwierdzam że warto było zrobić taki eksperyment.. moje wnioski.. odżywka wcale nie jest koniecznością, jest fajnym urozmaiceniem w diecie ale w rozsądnych ilościach.. i mówię Wam to ja.. osoba która śmiało można powiedzieć że była uzależniona od tego białego smakowego proszku.. czy całkowicie z niej rezygnuje? Nie.. nie całkowicie.. na pewno jeszcze nie raz pojawi się w mojej diecie.. ale przede wszystkim postaram się na pierwszym miejscu stawiać produkty naturalne :) odnajdę tą równowagę także i tym przypadku.. mój brzuch na pewno mi za to podziękuje :) Zdecydowanie nie będę ładować jej wszędzie gdzie się tylko da.. a wierzcie mi że tak robiłam.. :)
Ale.. przechodzę już go tematu głównego i przepysznego czekoladowego ciacha :)


MOCNO CZEKOLADOWE CIASTO FASOLOWE
Składniki:
  • 350 g ugotowanej, ostudzonej i osuszonej fasoli ( dowolna czerwona lub czarna, odmian jest tyle że ciężko się połapać.. można użyć również tej z puszki ale wtedy polecam znaleźć taką bez dodatku soli)
  • 3 jajka
  • 40 g kakao
  • duży banan
  • mielona wanilia
  • lekko czubata łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli (podbija smak czekoladowy)
  • 3 łyżki mleka dowolnego ja dałam migdałowe
  • słodzidło wedle uznania ( polecam kosztować masę, w moim przypadku było to około 20 pastylek stewii)
  • gorzka czekolada ( ilość dowolna)
  • opcjonalnie parę łyżek espresso
WYKONANIE:
Banalnie proste i szybkie. Na początek polecam rozgrzać piekarnik do 200 st. W tym czasie umieścić wszystkie składniki poza gorzką czekoladą w misce i zblendować na gładką masę. Posiekać gorzką czekoladę. Część można wmieszać do masy lub tylko posypać po wierzchu :) Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec około 40 min. Można sprawdzać wykałaczką :) I gotowe.
Pozostaje tylko zaparzyć ulubioną kawę lub herbatkę i cieszyć się weekendowym popołudniem :)













SMACZNEGO!!!

poniedziałek, 25 maja 2015

Cieciorkowe szaleństwo czyli szarlotka z ciecierzycy :)

Jeszcze jakiś czas temu wydawało mi się że aby upiec ciasto potrzeba mąki.. nigdy bym nie wpadła na to że równie dobrze w tej roli sprawdzają się warzywa strączkowe :) ciasta fasolowe podbijają Internet.. i wcale się nie dziwię ponieważ jest pyszne..:) cieciorka pozostaje lekko w tyle ale myślę że już wkrótce dogoni swoją fasolową siostrę :) I właśnie dziś z racji długiego weekendu, kiedy mam więcej czasu niż zwykle postanowiłam stworzyć zdrowszy odpowiednik popularnego i lubianego chyba przez każdego ciasta a mianowicie szarlotki :) lekko cytrynowa, obowiązkowo z cynamonem, ze słodkimi daktylami i chrupiącymi migdałami na wierzchu :) ten kto powiedział że odżywiając się zdrowo trzeba zrezygnować ze słodkości najwidoczniej nie próbował tego ciacha :)


SZARLOTKA Z CIECIERZYCY
Składniki:
  • 270 g wcześniej ugotowanej, wystudzonej i odsączonej ciecierzycy (ja namoczyłam wieczorem dnia poprzedniego, pozostawiłam na noc i rano ugotowałam do miękkości)
  • 20 g mąki kokosowej
  • 10 g budyniu waniliowego bez cukru
  • łyżeczka proszku do pieczenia i odrobina sody oczyszczonej
  • 2 jajka i 1 białko
  • 60 g daktyli i wrzątek do zalania (delikatnie ponad daktyle)
  • dowolne słodzidło ilość wedle uznania (ja użyłam 4 tabletki stewii rozkruszonej)
  • 3 małe jabłka
  • skórka otarta z małej wcześniej sparzonej cytryny
  • cynamon
  • do posypania lekko podprażone i posiekane migdały
Wykonanie:
Przygotowanie zaczynamy od zalania daktyli wrzątkiem. Obieramy jabłka i kroimy je w małe kawałki. Możemy lekko skropić cytryną żeby nie ściemniały kiedy będziemy przygotowywać resztę. Siekamy migdały. Do miski dodajemy ciecierzyce, mąkę, budyń, proszek i sodę, jajka, słodzidło i daktyle (wodę zostawiamy). Wszystko razem blendujemy na gładką masę dodając w między czasie wodę z daktyli ( ja zużyłam całą). Na końcu dodajemy skórkę z cytryny, cynamon i jabłka a następnie mieszamy już łyżką. Wykładamy do foremki najlepiej sylikonowej i posypujemy migdałami. Wkładamy do piekarnika i pieczemy w 200 st. około 50min do godziny. Najlepiej podawać schłodzoną.















SMACZNEGO!!!

niedziela, 24 maja 2015

Długo nieobecny MEGAAAAA MIX zdjęciowy i kilka słów ode mnie :)

Zdaję sobie sprawę że nie każdy z Was ma konto na Instagramie.. a chciałabym nadal móc dzielić się z Wami zdjęciami które uwielbiam robić.. naprawdę pokochałam fotografię i chyba muszę się nią zainteresować troszkę bardziej niż dotychczas..
Po ostatnim poście na temat FIT szaleństwa które trwa i trwa.. i pewnie jeszcze trwać będzie zdecydowałam się na zmiany.. ale tym razem skutecznie.. Jest wiele mądrych dziewczyn na Instagramie i nie tylko które są świetnym głosem rozsądku.. i gdy w naszej głowie zaczyna się coś dziwnego dziać, gdy zapala się nam ostrzegawcza lampka, gdy znów zaczynamy popadać  w paranoje wystarczy zajrzeć do nich.. może to nam pozwoli powrócić znów na właściwe tory..
Prze bloga, konto na Facebooku i Instagramie poznałam wiele wspaniałych, fascynujących dziewczyn.. i wiecie co jest smutne? Gdy widzę jak niektóre z nich przechodzą przez to co ja.. gdy nie potrafią znaleźć tego balansu.. tej równowagi.. gdy są dla siebie zbyt krytyczne i nie doceniają tego co mają lub co już osiągnęły.. przykre jest jak widzę gdy uśmiechnięta pełna życia dziewczyna z dnia na dzień zaczyna gasnąć i tracić to coś co sprawiało że do tej pory była wyjątkowa.. kurde, kurde, kurde.. to jest niesprawiedliwe.. dlaczego zawsze przechodzimy z jednej skrajności w drugą? Tak, tak.. mam namyśli sport, jedzenie i wszystko co z tym związane.. ktoś powie że sport jest ważny, dieta i zdrowy styl życia.. owszem.. nie zaprzeczam.. ale nie zawsze coś co jest dobre dla naszej sąsiadki będzie dobre dla nas samych.. znajdźmy swoją ścieżkę i nią podążajmy..

No i tak.. jak zwykle zbyt przydługi wstęp.. Co poza tym u mnie słychać..? Czy coś się zmieniło? O tak.. bardzo dużo..
W końcu zaczynam postrzegać sport takim jakim powinien być.. nie jest on dla mnie przymusem.. nie mam ochoty ćwiczyć.. nie ćwiczę.. dobra może i jestem leń.. jakoś przyjdzie mi z tym żyć.. wiem czego potrzebuję i jeśli reaguje na sygnały jakie wysyła mi mój organizm.. :)
Dodatkowo wspominałam na Instagramie że prowadzę eksperyment.. a mianowicie.. odstawiłam na jakiś czas odżywkę białkową.. z jednej strony miałam na to ochotę a z drugiej była to trochę decyzja bez wyjścia.. ponieważ zapasy się skończyły a ja nadal czekam na przesyłkę ( która z niewiadomych przyczyn utknęła na granicy). Moje wnioski? Jedzenie jest równie pyszne jak dotychczas z użyciem odżywki.. dodatkowo zauważyłam że mój brzuch pod koniec dnia i nie tylko jest mniej wzdęty i nie odczuwam już takich boleści jakie mi się czasami zdarzały.. Plusy są a to cieszy najbardziej :)
Czy coś jeszcze zmieniło się w mojej diecie? Poza tym że nadal wcinam pizzę jeśli mam na to ochotę, jem owoce nie tylko po treningu i wcinam nabiał to chyba nie wiele uległo zmianie :)

Zaczęłam znów biegać! I nie tak jak kiedyś z przymusu, w celu bicia rekordów, szybko i jak najdłużej.. nie, nie, nie.. tym razem rekreacyjnie.. dla relaksu.. oczyszczenia głowy czy choćby pobycia jakiś czas samemu co na pewno czasami każdy z nas potrzebuje.. wzięłam buty, wodę, słuchawki w uszy i pobiegłam a nogi same mnie niosły.. to był impuls.. nie planowałam biegania.. nawet mi to przez myśl nie przeszło.. a podobało mi się tak jak nigdy do tej pory.. niestety.. mojej stopie po drugim razie już nie bardzo.. odczuwam w niej lekki dyskomfort.. dlatego daje sobie na razie luz.. a wszystko będzie dobrze.. i nie lamentuje z tego powodu.. :)


Mąż namówił mnie na inną aktywność niż ciężary czy Turbo spalanie :)



Jedno z niewielu zdjęć sylwetki jakie ostatnio robię..


A dlaczego? O tym również już pisałam.. o tym jak będziemy wyglądać na zdjęciu zależy wiele czynników.. światło, poza czy napięcie mięśni, ale także filtry które pozwalają nam obrobić zdjęcia.. od razu zaznaczę zanim ktoś zwróci mi o to uwagę.. wiadomo że nawet rewelacyjny filtr czy światło nie ukaże naszych mięśni i włożonej w to pracy jeśli ich tam nie ma.. zdaję sobie z tego sprawę.. ale sama kiedyś ślepo wierzyłam w to co widziałam na FIT profilach.. sama wrzucając nieraz zdjęcia brzucha były one robione w tym samym miejscu ponieważ tam miałam najlepsze światło.. przyznaje.. nieraz były to fotki z napiętym brzuchem innym razem na luzie.. ale nie to jest ważne.. zaczęłam sama siebie pytać po co wrzucam te zdjęcia.. na co one komu .. czy tylko dlatego że prowadzę bloga o takiej a nie innej tematyce muszę cały czas świecić gołym brzuchem albo wrzucać zdjęcia z treningu.. nie. Skończyłam z tym, bycie FIT można pokazać również w inny sposób.. mojemu brzuchowi lata świetlne brakuje do kraty.. ale nie marzę już o sześciopaku.. skończyłam z tym.. nie chcę widocznych żył które są ostatnio bardzo modne i nie chce ekstremalnie niskiej zawartości tłuszczu w organizmie.. chce być zdrowa.. to mi wystarczy.. i chcę aby nie tylko ciało ale i głowa były zdrowe :) jakkolwiek to nie zabrzmi :)


Jajka, jajunia, jajeczka.. uwielbiam :) i choć ostatnio myślałam o tym aby spróbować weganizmu chyba to właśnie z nich byłoby mi najciężej zrezygnować.. a i jeszcze z nabiału.. :)


Najlepiej wydane ostatnio pieniądze :) 

Zakupki :)


Udało mi się w Norwegii znaleźć makrele w pomidorach z puszki która swoim składem zasłużyła na wielki plus :)


Najlepsza przekąska ever :)




Owsianki ze świeżymi owocami to coś na co czekała całą zimę :)


Buuuuuu.. jestem ogrem :)


Naturalny manicure :)


Dlaczego do tej pory zapominałam o ziemniakach? Sama nie wiem :) a młode z koperkiem.. o mamuniu niebo w gębie już się nie mogę doczekać jak spróbuje będąc w PL :)


Jadacie? Szczerze.. nie są złe ale dupy nie urywa że się tak wyrażę :)


Nasze "chipsy" na seans filmowy :)



I znów najlepsze śniadanie pod słońcem :)




To się nazywa rozpusta :)


Stekunio :)


Ulubiony płyn pod słońcem :)


Chyba nie muszę nic pisać :)


Pieniek przesyła Wam uśmiech :)



Pierwszy wypad na ryby niestety bezowocny :) ale za to ładne kwiatki były :)


Bez komentarza :) no dobra może jeden.. to była najbardziej mięsna pizza jaką w życiu jadłam serio :) nigdy więcej :)




Pierwsze bieganko po bardzo długiej przerwie :) 



Jestem omletożercą.. a na słono są miłą odskocznią i smakują jak pizza :)


  Uwielbiam czytać :)


Patrz wyżej :)


Świeżo mielona najlepsza :) 



Eksperymenty kulinarne w roli głównej z mąką kokosową :) na plus :)



Miał być koktajl a wyszło jak wyszło.. ale i tak było pysznie :)



Banan+masło orzechowe.. niebo :)



No dobra przyznaje.. skusił mnie wygląd.. w końcu jestem babą :) 


Kolejne zdobycze :)


A tak się kończy świadomość długiego urlopu :)









DZIĘKI ŻE JESTEŚCIE :)