piątek, 3 kwietnia 2015

FIT znaczy zdrowe? Nie zawsze...

Post bardzo spontaniczny, nie planowany.. Już od jakiegoś czasu na Instagramie zaobserwowałam jedną rzecz o której już kiedyś chciałam napisać ale nie byłam do końca przekonana.. wiadomo ludzie są różni ale z tego co zauważyłam takich przypadków jest coraz więcej i zaczęłam się zastanawiać o co kaman?


Dokąd nas zaprowadzi błędnie przez niektórych rozumiane bycie FIT? Z założenia FIT znaczy zdrowe i dobre dla każdego.. ale czy zawsze?
Coraz więcej dziewczyn na Instagramie skarży się na problemy ze zdrowiem.. coraz więcej ląduje w szpitalach czy u lekarzy.. badania krwi niezbyt dobre..wyniki słabe.. dlaczego? Przecież żyją FIT, zdrowo się odżywiają, ciężko ćwiczą, redukują wagę, tkankę tłuszczową..I co jest nie tak? No właśnie cały czas zadaję sobie to pytanie.. I chyba znalazłam w końcu odpowiedź która jest prostsza niż mi się wydawało.. nieumiejętność znalezienia równowagi.. i to jest chyba największy problem..
Nie wiem czy pamiętacie jak kilka lat do tyłu modne były wystające kości, chorobliwie chude sylwetki, diety najróżniejszego kalibru.. i dużo osób jak jeden mąż decydowało się na podejmowanie przeróżnych kroków aby wpasować się w aktualnie panujący trend.. niestety dużo dziewczyn wpadało przez to w szpony anoreksji czy bulimii..
I nagle po kilku latach bum.. zaczęła się nowa moda.. to wysportowana sylwetka, z zarysem mięśni stała się najbardziej pożądana.. w końcu zdrowy trend?.. czysta dieta, liczenie makroskładników, wybieranie produktów eko, trening siłowy, dużo białka dla mięśni lub mało węgli przy redukcji, zaniżanie ilości dobrych tłuszczy, redukcje i ładowanie węglami.. wiele wiele innych rzeczy.. pomyśleć by można było że w końcu ludzie przejrzeli na oczy, zaczęli zdrowo jeść, czytać etykiety i wprowadzili aktywność fizyczną do swojego życia.. że wszystko zaczęło się układać.. I jak na początku wszystko szło pięknie ładnie z dnia na dzień, z informacji na informacje, z fotki na fotkę zaczęło się coś psuć.. rozpoczęła się pewnego typu gonitwa.. kto więcej wyciśnie, kto więcej zredukuje.. dziewczyny zaczęły liczyć każdy gram jedzenia, każdy najmniejszy gramik węgli, tłuszczy i białka ( w tym i ja - aż samej mi w to teraz trudno uwierzyć).. kura i ryż zaczęły królować na talerzach.. każdy posiłek MUSI się składać ze wszystkich makroskładników..zaczęliśmy eliminować owoce no bo to cukry, nabiał też jest be.. a może i wykluczmy gluten na wszelki wypadek.. Treningi najlepiej 2 razy dziennie najlepiej z samego rana na czczo i w nocy przed spaniem, snu nie za wiele bo przecież inne obowiązki również wzywają.. do tego stres i frustracja gdy trening z jakiś przyczyn nie mógł się odbyć.. Czy według Was to brzmi zdrowo? Według mnie nie za bardzo..
Nagle dziewczyny zaczęły się skarżyć na niedobór żelaza, witamin, problemy z hormonami.. Dlaczego się pytam kolejna moda która powinna być samym zdrowiem zbiera takie żniwo? Wiem może to brzmi za mocno ale nie mogę zrozumieć jak dziewczyny które okazuje się że mają własnie dzięki byciu FIT problemy zdrowotne nadal to kontynuują? Dlaczego nie zrobią przerwy? Odnoszę nawet wrażenie że chwilami przechwalają się że nawet pomimo kontuzji udało im się zrobić trening..
Dziewczyny czy BYCIE FIT naprawdę ma na tym polegać? Dlaczego tak wiele z nas używa pojęcia "katować się", "styrać się" przy określeniu treningu? Przecież sport to przyjemność a katowanie się raczej się z tym nie kojarzy.. Zdrowe jedzenie powinno nas wzmacniać, dostarczać witamin i dawać energię.. a eliminując z naszej diety pozornie złe rzeczy ( owoce, zdrowe tłuszcze) robimy sobie tylko nieświadomie krzywdę.. nie mówię że kurczak i ryż są złe bo sama też tak jem ale moja dieta jest mocno zróżnicowana, staram się aby organizmowi nie brakowało niczego i jeśli mam ochotę na jabłko o 8 wieczorem to je zjadam..
FITOREKSJA jest równie groźna jak anoreksja czy bulimia.. warto zastanowić się czy i u nas BYCIE FIT nie przerodziło się w uzależnienie.. Niestety na ten stan rzeczy mają bardzo duży wpływ media..
Pamiętajcie że aby być zdrowym wystarczy posłuchać swojego ciała a nie rad koleżanki.. warto eksperymentować,czerpać radość ze sportu, jeść zdrowo, kolorowo i różnorodnie.. Na zdrowe styl życia mogę Wam dać tylko jedną radę : BALANS I SŁUCHANIE SIEBIE.. Życie masz jedno, nie podążaj ślepo za innymi, za nową modą.. Pamiętajcie o tym zanim może być za późno..



16 komentarzy:

  1. ty osiagnelas swoj cel. niektorzy musza liczyc zeby tez go osiagnac ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba liczyć kalorii żeby chudnac. Poza tym różne wzory pokazują różna wartość spożywanych kalorii przy czym różnice moga byc znaczące (do kilkuset kalorii( to nie jest miarodajne. Wiedzieć co się wkłada na talerz i do ust; dużo się ruszać i wysypiac:)

      Usuń
  2. Masz rację! Stuprocentową :) nie ma co przesadzać, bo zdrowie jest najważniejsze, trzeba jeść wszystko, a nie tylko ryż i kurczaka, no i ewentualnie owsianka lub omlet z 50g kiwi ;) jak przeglądam niektóre zdjęcia na IG to mnie to przeraza, nie wiem jakie są cele tych dziewczyn, ale to są jakieś jaja. A później płacz, że trzeba leżeć w szpitalu i brak treningów.

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie w tym wszystkim uderzyło jedno-ze dziewczyny które narzucają sobie taki rygor, obnizaja maksymalnie body fat i trenują codziennie po 1.przygotowują się do zawodów fitness, po 2. Są pod opieką trenera i/lub dietetyka po 3. Stosują suplementacie po 4. Nie WYGLĄDAJĄ TAK CAŁY ROK. One pracują niejako ciałem, które poza sezonem wygląda inaczej niż w sezonie. Kobiety które się nie zajmują zawodowo muszą znaleźć równowagę żeby zachować zdrowie fizyczne, i psychiczne oraz równowagę pomiędzy rodzina, praca i treningami. Poza tym sama na własnej skórze przeżyłam dokad może doprowadzić notoryczne niedosypianie, niedojadanie, przesadne obchodzenie się z jedzeniem i przetrnowanie. I nie chce juz za żadne skarby wracać do tego punktu bo wykaraskac się z niego jest nie łatwo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi już cycki, ręce i wszystko inne opadło. Słowo FIT jest nadużywane i szczerze czasami już nie mam ochoty wchodzić na FB czy Insta, bo widzę, że ludzie zatracają się w tym co robią i zmagają się z fitoreksją. Wisi mi w roboczych wersjach podobny post, ale nie mam mobilizacji by go skończyć i chyba go już nie skończę, bo na samą myśl robi mi się słabo. Tak jak kiedyś mogłam przeglądać blogi tak teraz widzę tylko szybciej, mocniej, dalej. Jeszcze kilka miesięcy temu pierwsze co robiłam oglądałam co dzieję się u innych i czerpałam z tego radość a dziś mam to głęboko w dupie i wolę zajrzeć na bloga rozwojowego niż czytać o tym jak ktoś katuje się. Co robi? Nie wiem, bo ja idąc na rolki czy rower wracam z bananem na twarzy a nie zajechana jak świnia. Wiele się zmieniło i niestety machina nakręciła się do tego stopnia, że jedna drugą chce przeskoczyć nie myśląc o aspektach zdrowotnych. Ale co nam pozostaje? Współczuć i zająć się tym co nam daje radość i satysfakcję.

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie w tym wszystkim uderzyło jedno-ze dziewczyny które narzucają sobie taki rygor, obnizaja maksymalnie body fat i trenują codziennie po 1.przygotowują się do zawodów fitness, po 2. Są pod opieką trenera i/lub dietetyka po 3. Stosują suplementacie po 4. Nie WYGLĄDAJĄ TAK CAŁY ROK. One pracują niejako ciałem, które poza sezonem wygląda inaczej niż w sezonie. Kobiety które się nie zajmują zawodowo muszą znaleźć równowagę żeby zachować zdrowie fizyczne, i psychiczne oraz równowagę pomiędzy rodzina, praca i treningami. Poza tym sama na własnej skórze przeżyłam dokad może doprowadzić notoryczne niedosypianie, niedojadanie, przesadne obchodzenie się z jedzeniem i przetrnowanie. I nie chce juz za żadne skarby wracać do tego punktu bo wykaraskac się z niego jest nie łatwo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Eh, wydaje mi się, że tego, o czym piszesz, nie da się już nie zauważyć. Gdy zaczynałam przygodę z blogosferą (w lipcu miną 2 lata) wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Z przyjemnością wchodziło się na inne blogi czy czytało komentarze na swoim własnym. A tymczasem na mojej własnej stronie zarzuca mi się, że tyle ćwiczę, a nie mam fajnego ciała. Największy bulwers spowodował chyba fakt, że nie mam super umięśnionych pleców jak jakieś fitnesski ;) Może i momentami chce mi się z tego śmiać, ale w zasadzie zabawne to nie jest. Widać w tym jak inni podchodzą do tego kultu fit ciała. A to, że mnie się moje ciało podoba i nie chcę być jakoś mega umięśniona, chcę robić powolny progres, nigdzie mi się nie spieszy, a makro liczyć mi się nie chce, chyba nie ma dla niektórych znaczenia. Bo jak ja mogę nie wyglądać jak zawodowa fitnesska?! No jak?! Ah, mam nadzieję, że szybko niektórzy zmądrzeją i zaczną dostrzegać, że katowanie się dwa razy dziennie treningami, maksymalne obcinanie tłuszczu w diecie itp. itd. nie przynosi niczego dobrego. Życzę im z całego serca, by znaleźli w swoim życiu ten balans :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam sie i powiem szczerze, ze jeszcze kiedys zdarzalo mi sie skomentowac glupote (oczywiscie w kulturalny sposob) jednej czy drugiej, a dzis zwyczajnie odlajkowuje lub przestaje obserwowac na insta i basta. Te dziewczyny sa dorosle, kreca bicz na wlasny tylek, szkoda tylko, ze tyle innych, mlodych kobiet bierze je za wzor. Trzy treningi dziennie, dlugie wybiegania po pobycie w szpitalu i przy bardzo zlych wynikach i jeszcze duma z tego, ze jest sie takim hardkorem! No coz, na glupote nie ma lekarstwa. Dobrze, ze jest garstka rozsadnych i fajnych blogerek :). Ps sama czasem uzywam slowa "katowac", ale w sensie pozytywnie mocnego treningu :P. Buzka Ada :)!

    OdpowiedzUsuń
  8. cienka granica jest między tym zawsze... najgorsze, że dużo ludzi myśli,że bycie FIT to picie koktajli na każdy posiłek, robienie sobie zdjęć na siłowni i chude ciało...

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze,że jeszcze są takie osoby jak Ty,które uświadamiają nam,że rozsądek to podstawa :) Uśmiechaj się,ciesz się życiem,dbaj o siebie i ciało to moja dewiza :) Dziękuję Ada :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze,że są osoby takie jak Ty :) Uświadamiasz nam,żeby się nie pogubić w tym wszystkim :) Uśmiechać się,cieszyć się i dbać o siebie,ciało i ducha to moja dewiza :) Wesołych,rodzinnych i smacznych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Swietny wpis, naprawde! Sama kiedys popadlam w skrajnosc ale teraz wprowadzilam cheaty, aktualnie jestem chora wiec odpuscilam trening i jakos nie zadreczam sie tym bo przeciez zdrowie jest najwazniejsze! Kiedys bym cwiczyla mimo bolu.. Glupota! Trzeba tak jak mowisz znalezc rownowage :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Trzeba myśleć, a nie podążać ślepa za tłumem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Całkowicie się zgadzam. Najważniejsze jest żyć zgodnie ze sobą. Wszystko jest dla ludzi. Sama zmieniłam swój tryb życia na "bardziej fit". Ale to zdrowie jest dla mnie najważniejsze. Nie ulegam presji, żeby ćwiczyć pomimo bólu kolana. Nie ulegam presji na mnóstwo nowych zdrowych "fit produktów". Nie liczę każdego składnika - i bardzo dobrze mi z tym ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Właśnie czytając Twój tekst sama zaczęłam się nad sobą zastanawiać, zwłaszcza, że w nazwie bloga pada słowo FIT! Niestety, katuję się na siłowni, bo po prostu sprawia mi to przyjemność, ograniczam słodycze do zera, ale jak mam mega ochote na twixa to dla własnego spokoju sumienia go zjadam, bo inaczej nie mogłabym spokojnie funkcjonować, wczoraj np zjadłam ferrero :P ale z drugiej strony nie pokaże tego ani na insta, ani na fb bo zaraz ludzie zarzucą mnie hejtami, że taka jestem FIT a zeżarłam tyle słodkiego... Zgadzam się z tym co piszesz, trzeba znaleźć we wszystkim równowagę, obojętnie czy to jest bycie fit czy nie fit. :)

    OdpowiedzUsuń