sobota, 28 lutego 2015

Zdrowe chrupanie czyli owsiano-sezamowe krakersy :)

Kto z nas nie lubi sobie czegoś pochrupać oglądając filmy lub po prostu spędzając czas ze znajomymi? Na sklepowych półkach można spotkać to co raczej staramy się unikać czyli masę soli, utwardzonych tłuszczy, i polepszaczy smaku..chipsy i krakersy również mogą być zdrowe i możemy cieszyć się ich smakiem bez obaw o naszą sylwetkę :)  wychodząc na przeciw Waszym oczekiwaniom postanowiłam że spróbuję pokombinować i stworzyć coś co mogłoby sprawić że nasza potrzeba chrupania zostanie zaspokojona :)
Na ogół możecie u mnie znaleźć słodkie potrawy.. także tym razem na słono :) i lekko pikantnie :) owsiano- sezamowe krakersy z chilii, suszonym koperkiem i kminkiem :) ale kompozycja smakowa zależy tylko od Waszych upodobań :)



ZDROWE KRAKERSY OWSIANO-SEZAMOWE 
Składniki:

  • szklanka mąki owsianej
  • szklanka mąki sezamowej
  • 3-4 łyżki płatków owsianych
  • 4-5 łyżek roztopionego oleju kokosowego
  • pół szklanki wody
  • przyprawy wedle uznania u mnie sól, pieprz, kminek, koperek suszony i chilii 
  • opcjonalnie łyżeczka ksylitolu
  • odrobina sody i proszku do pieczenia
WYKONANIE:
Połączyć suche składniki w misce następnie dodać olej i stopniowo wodę. Na początku można mieszać łyżką a potem ręką jeśli za bardzo się klei dosypać mąki lub płatków. Uformować kulę, zawinąć we folię spożywczą i włożyć do lodówki (zamrażalnika) Schłodzić przez jakiś czas (godzinę może dłużej). Następnie na stolnicy ułożyłam folię spożywczą i posypałam ją delikatnie mąką aby można było łatwiej rozwałkować ciasto. Kolejny krok to nadanie kształtów naszym krakersom. Wierzch można posmarować oliwą lub mlekiem i posypać np. makiem. Nakłuć widelcem każdy krakers i włożyć do nagrzanego piekarnika do 175 st. i piec przez około 20-25 min. Schłodzić i zajadać ze smakiem :)









SMACZNEGO!!!!!

Co u mnie? Czas na zmiany? I podsumowanie #fitfotowyzwanie3

Na wstępie pragnę Wam wszystkim podziękować..tym którzy zostawili pod moim ostatnim wywodem masę ciepłych komentarzy, słów zrozumienia i tym którzy napisali do mnie prywatne wiadomości.. :) Ostatni tydzień był dla mnie hmmm.. przełomowy? Sama nie wiem czy to dobre słowo.. zrobiłam sobie przerwę od tego wszystkiego.. zrobiłam porządki na Facebooku i częściowo na Instagramie.. wyłączyłam się.. widzę że jest kilka osób które wciąż zaglądają na mojego bloga i chciałyby bym nadal tu była :)
Postanowiłam że zostanę ale na pewno tematyka bloga nie będzie już typowo FIT.. chciałabym tutaj pokazać Wam również cząstkę siebie, może pokazać jak żyje się za granicą.. nie zabraknie przepisów bo lubię spędzać czas w kuchni i wymyślać nowe dania.. Może zmienię troszkę wygląd bloga ale jeszcze pewnie to potrwa jakiś czas.. Myślałam także o tym aby zacząć nagrywać filmiki, pokazać się Wam na "wizji" bo co innego czytać czyjeś słowa a co innego taką osobę zobaczyć.. ale pewnie to też są plany na bardziej odległą przyszłość.. choć.. kto wie co czas pokaże..
Odnośnie mojej " obsesji" bo chyba inaczej tego nie mogę nazwać na temat BYCIA FIT też postanowiłam kilka rzeczy.. nakazy i zakazy nie są dla mnie .. chcę nadal żyć zdrowo, i jeść to na co mam ochotę, ćwiczyć wtedy kiedy chcę, nie rezygnować o czasu do czasu z rzeczy które do zdrowych nie należą.. Cóż..nie będę mieć kraty na brzuchu bo nie zamierzam przechodzić na redukcje, obniżać poziomu tkanki tłuszczowej do bardzo niskiego poziomu bo wiem że tak naprawdę poza korzyściami wizualnymi nic dobrego mi to nie przyniesie.. chce się cieszyć życiem a nie wiecznie patrzeć na tabelki co ile ma kalorii, myśleć o sobie źle gdy zjem banana lub nie wykonam treningu.. a zdrowe odżywianie wcale nie musi tak wyglądać..
Moim zdaniem jest znacząca różnica między eat healthy a eat clean :) i tylko od nas zależy który sposób wybierzemy.. Myślę że ten drugi sposób jest dla osób które swój styl życia wiążą w dużej mierze ze sportem i zawodami sportowymi.. ja należę do osób z pierwszej grupy które po prostu pragną być zdrowe, świadomie wybierać to co kładą na swoim talerzu uprawiać sport nie z przymusu a z przyjemnością- rekreacyjnie :)

Po tym troszkę przydługim wstępie przejdę do zdjęć z ostatnich dni #fitfotowyzwania3 i od razu zaznaczę że z jednym  z haseł a w sumie to z dwoma miałam mały problem.. mianowicie SLOW FOOD.. no cóż ostatnimi czasy nie mam czasu na nic dlatego moje posiłki są raczej przygotowywane w pośpiechu a co do drugiego hasła OFFLINE myślę że żadne zdjęcie się tu nie nada ale właśnie ostatni tydzień był dla mnie takim czasem w którym odcięłam się znacząco od internetowego zgiełku :)

CARDIO
Po treningu.. właśnie cardio.. które jest dla mnie rzadkością bo go po prostu nie lubię ale lubię czasem wrócić do TURBO SPALANIA lub KILLERA które świetnie się sprawdza w tym przypadku :)



DLA SIEBIE
Czas dla siebie to czas którego zdecydowanie mi ostatnio brakuje.. dlatego staram się by każda choć mała czynność była czasem tylko dla mnie.. chwilą w której zresetuje się i wyciszę :)



OBIAD
Kuchenne eksperymenty popłacają.. pyszne i zdrowe kokosowe nuggetsy z kurczaka to świetna opcja na obiad.. z pewnością posmakuje także dzieciom a na pewno jest zdrowszą wersją niż nuggetsy z Mc Donalda :)



ENERGIA
Po treningu.. rozczochrana, ugrzana ale usatysfakcjonowana.. i o dziwno pełna energii na resztę dnia :)



DESER
Ciasto na śniadanie? A kto mi zabroni :)


KOKTAJL
Zdecydowanie zbyt rzadko robiłam do tej pory i postaram się to zmienić bo są pyszne :)


SERCE
Sercowa owsianka dla mojego ukochanego który po zapytaniu co tu widzisz odrzekł zdziwiony : " truskawki? " I bądź tu romantyczny :)


DOMOWY KOSMETYK
Najlepszy i niezawodny peeling z kawy.. do którego dodaję różne rzeczy.. cynamon, cukier, olejki zapachowe.. to na co akurat mam ochotę :)



WARTE POLECENIA
Nie ma porównania z kupnym.. domowe najlepsze i na pewno warte polecenia.. a mowa oczywiście o maśle orzechowym które uwielbiam jak wiecie :)



WITAMINA C
Staram się naturalnie dostarczać wszystkich witamin i minerałów.. papryka i cytryna.. nigdy nie może ich zabraknąć w mojej kuchni :)



FAKT
ZDROWE NIE ZNACZY NUDNE I BEZ SMAKU :) Koniec kropka.. po co iść do sklepu i kupować lody w których znajdziemy często nie potrzebne rzeczy.. warto poświecić chwilkę na stworzenie własnych domowych a zdecydowanie przepysznych :) konsystencja i smak boski :)



Jeszcze raz dziękuję za wszystko  :)
POZDRAWIAM GORĄCO :)

piątek, 27 lutego 2015

Pieczona owsianka waniliowo-jagodowa z orzeźwiającą nutką cytrynową :)

Kolejne zapieczone śniadanie :) na ogół mam na nie czas jedynie na weekendzie i mogę wtedy poeksperymentować z różnymi kombinacjami smakowymi :) tym razem miałam ochotę na jagody i stwierdziłam że świetnie będą smakować z cytryną :) i wiele się nie pomyliłam :) owsianka miała bardzo orzeźwiający smak i zdecydowanie przypadła mi do gustu :)
Ostatnio na Instagramie wrzucałam podobną pieczoną ale z truskawkami i tak naprawdę zazwyczaj baza w tych wypiekach jest niezmienna :)



JAGODOWO- CYTRYNOWA PIECZONA OWSIANKA WANILIOWA 
Składniki:

  • 6 łyżek płatków owsianych
  • 1 łyżka wiórków kokosowych
  • 20 g odżywki waniliowej ( jeśli nie posiadacie lub po prostu nie używacie zamiast tego polecam dodać jakieś słodzidło np. ksylitol lub stewia, ziarenka wanilii i dodatkową łyżkę wiórek i płatków owsianych)
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia i odrobinka sody
  • sok z połówki cytryny i skórka
  • 2 białka jaj
  • pół jabłka
  • garść jagód ( mogą być mrożone)
  • 3-5 łyżek mleka lub wody dla odpowiedniej konsystencji
  • opcjonalnie do podania masło orzechowe lub gorzka czekolada
WYKONANIE:
Płatki, wiórki,odżywkę lub jej zamienniki, proszek, sodę, jajka, jabłko i cytrynę wrzucamy do blendera i miksujemy na gładką masę przez chwilkę. Dodajemy płyn. i jeszcze raz miksujemy. Przelewamy do naczynka/foremki na wierzchu układamy jagody i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Pieczemy około 30 min.




SMACZNEGO!!!!

wtorek, 24 lutego 2015

Dużo paplaniny..Jedzeniowo-treningowa spowiedź...Postanowienia..

Od kilku dni po głowie hula mi masa myśli od których szczerze powoli zaczyna mnie mdlić i mam wszystkiego dość.. Spowiedź??? Może złe słowo.. bardziej chęć podzielenia się z Wami moimi myślami w celu opróżnienia głowy i uzyskania wewnętrznego spokoju? Kto wie.. może pomoże.. Będzie długo.. ostrzegam :)


Może zacznę od początku.. ale od takiego samego początku początku.. jako dziecko zawsze byłam szczupła..i nie miałam problemów z wagą.. pewnie jak większość z Nas.. ciała zaczęło mi przybywać w okresie gimnazjum.. zaczęłam nabierać bardziej kobiecych kształtów.. może nawet zbyt kobiecych.. wiek szkolny to niestety taki czas kiedy wygląd jest ważny.. a ja jako dziewczyna nie chciałam być pośmiewiskiem reszty.. dlatego próbowałam.. niestety z marnym skutkiem.. przerobiłam wiele diet od głodówek po kapuściane.. wszystko pięknie ładnie ale na krótką metę.. mój rozmiar rósł z roku na rok a samoocena malała.. miałam okresy że było mi wszystko jedno i obżerałam się wszystkim jak leciało a czasami "spinałam tyłek" i próbowałam coś z tym robić..
Mój organizm któremu teraz z upływem czasu współczuję doznawał co rusz szoku.. nadmiar jedzenia lub jego całkowity brak.. jak było z aktywnością w tym czasie? Tak naprawdę w ogóle dla mnie nie istniała.. kiedyś jeszcze przed moim skokiem wagi lubiłam sport.. startowałam w zawodach, chodziłam na siatkówkę.. z czasem gdy rosłam wf był dla mnie katorgą.. przebieranie się wraz z dziewczynami w szatni i bieganie po sali gimnastycznej gdy ciało trzęsło się jak galareta wywoływało u mnie ból brzucha..

Później nastał czas gdy zrezygnowałam ze wszystkich diet..byłam większa ale jakoś to akceptowałam.. wtedy właśnie poznałam mojego obecnego męża.. długa z nim rozłąka sprawiła że schudłam tak dużo że gdy po pół roku zobaczył mnie ponownie wystraszył się.. następnie wyjazd za granicę sprawił że od nowa przybyło mi ciała.. z czego zdecydowanie cieszył się mój partner lecz ja już nie za bardzo..

I nagle bam..coś we mnie pękło.. naoglądałam się filmów Ewy Chodakowskiej.. podziwiałam metamorfozy innych kobiet które z nią ćwiczyły i postanowiłam że spróbuje pójść to drogą.. I powiem Wam że naprawdę zaczął mi się podobać sport  ciało świetnie na niego reagowało.. Okres nieopisanej radości niestety nie trwał zbyt długo ponieważ.. właśnie ponieważ co? Sama tak do końca nie wiem.. za bardzo zaangażowałam się w to wszystko, zaczęłam zbyt dużo czytać, słuchać innych, robić to co inni.. i nagle moja miłość do aktywności zaczęła stopniowo maleć a i moje samopoczucie też było do bani.. makro, "czysta miska", codzienne treningi, wyrzuty sumienia po niewykonanym treningu, zaniedbanie relacji prywatnych, niejedzenie owoców bo to przecież cukry, obcinanie węglowodanów a podwyższanie białka.. ciągły stres, brak lub słaby sen.. ogółem kicha.. wtedy powiedziałam STOP.. i się udało.. pomógł mi wyjazd na wakacje i odstresowanie się na maxa.. następnie powrót do rzeczywistości..ponownie treningi i trzymanie się diety.. lecz już z mniejszymi zakazami.. i jakoś to zdawało egzamin aż do teraz..

I co jest teraz..? Teraz widzę że historia zaczyna zataczać koło i coraz bardziej powracam do tego co było.. sport nie sprawia mi już przyjemności.. mogę się do tego przyznać.. są pojedyncze dni kiedy naprawdę mam ochotę i siłę na trening.. denerwują mnie wszechobecne deklaracje niektórych osób o wykonaniu 2 treningów dziennie a ja nawet nie mam siły na jeden.. ćwiczę 2 czasem 3 razy w tygodniu..myślę że wypaliłam się..i to w jakimś stopniu mnie niszczy od środka.. Chodzę cały czas poddenerwowana.. jak wygląda moja dieta..? Cały czas tak samo.. jest monotonna.. coraz częściej mam ochotę na coś innego niż płatki owsiane.. gdy zjem pizze no cóż.. sami się domyślcie..

Po co to wszystko piszę? Po to żeby pokazać niektórym że w nadmiarze wszystko może nam zaszkodzić.. nawet miłość do sportu może sprawić że w końcu go znienawidzimy.. Dlatego chciałam coś postanowić.. i zmienić to jak teraz wygląda moje życie.. ale tym razem na stałe.. bo nie chcę aby sport mną rządził, aby moje życie kręciło się tylko i wyłącznie wkoło jedzenia i treningów.. nie jestem zawodowym kulturystą, trenerem personalnym, studentką AWF, nie mam zamiaru startować w zawodach bikini czy innego typu.. chce być po prostu zdrową, i uśmiechnięta kobietą która pewnie czuję się w swoim ciele nawet bez sześciopaka na brzuchu i tyłka twardego jak skała.. nie chcę aby aby tkanka tłuszczowa na moich udach czy brzuchu spędzała mi sen z powiek.. znudziło i zmęczyło mnie ciągłe udowadnianie czegoś komuś, pokazywanie fotek brzucha, pleców, nóg czy bicka..

Ostatnio przeczytałam komentarz pod jednym z moich postów że od jakiegoś czasu moja sylwetka w ogóle się nie zmienia.. I co z tego? A może podoba mi się tak jak jest.. i nie potrzebuje progresu.. dla innych może to zabrzmieć tak jakbym się poddała.. bo nie podążam do przodu, może jestem słaba i brak mi samodyscypliny.. no cóż każdy ma swoje zdanie.. ale ja chciałbym w końcu znaleźć w tym wszystkim prawdziwą równowagę.. zaczynając moja przygodę ze sportem chciałam aby moje życie w końcu uległo poprawie i tak było przez jakiś czas.. nigdy przez myśl by mi nawet nie przeszło że sport mógłby doprowadzić do mojej powolnej samo destrukcji.. ale jeśli w końcu nic z tym nie zrobię tak może się stać.. jestem zwykłą kobietą i moja miska nie musi być w 100 % czysta.. życie mam jedno i warto z niego korzystać pełną parą.. chce się nim cieszyć :)

Czy to oznacza że rezygnuje z treningów i zdrowego odżywiania? Nie .. nie da się ponieważ w jakimś stopniu to już stało się częścią mnie.. Będę to robić dalej ale na nowych warunkach.. z przyjemnością i jeśli zdarzy się że będę mieć 2 treningi w tygodniu nie będę się załamywać ponieważ prowadzę aktywny tryb życia nie siedzę i jest zdecydowanie lepiej niż dotychczas.. i to własnie chcę docenić.. to co już osiągnęłam.. Jak będzie wyglądać moja dieta ? Na pewno bardziej ją urozmaicę, przestanę wszystko warzyć i liczyć.. będę jeść owoce nawet o późnej godzinie jeśli będę mieć ochotę :) przecież to nie grzech :) własnie przegryzam winogrono ( tak tak ma dużo cukru)..
Pomyślałam również o tym aby odciąć się trochę od świata FIT.. myślę że ten krok zdecydowanie by mi pomógł.. dlatego pewnie rzadziej będę się tu pojawiać.. ale będę z jakimiś zdrowymi przepisami, i mixami zdjęciowymi.. może zmienię delikatnie nazwę bloga i jego tematykę.. kto wie.. czas pokaże.. bo życie to nie tylko BYCIE FIT..
No to się rozpisałam.. ciekawe czy ktoś z Was dotrwał do końca.. jeśli tak cieszę się może ktoś z Was jest w podobnej rozterce co ja.. i nie wie co z tym zrobić.. Moja rada.. ZACZNIJ ŻYĆ PO SWOJEMU I TAK JAK PODPOWIADA CI SERCE.. NIE RÓB NIC NA SIŁĘ :) 
Dziękuję wszystkim stałym czytelnikom za ciepłe słowa :) A na koniec zdjęcie porównawcze aby docenić to co już osiągnęłam :)


POZDRAWIAM!!!!

sobota, 21 lutego 2015

Awaryjne bułeczki z mikrofalówki :)

Uwielbiam pieczywo :) i nie mówię tu o bezwartościowym białym, nadmuchanym chlebie który można dostać wszędzie. O dobry kupny chleb ciężko a czasu na upieczenie niestety często brak. Moje poszukiwania w Norwegii dobrego chleba nie zakończyły się zbyt owocnie.. czasami zamiast owsianki na śniadanie mam ochotę na kanapki lub jajecznice a wiadomo że jakieś pieczywko by się wtedy przydało.. i postanowiłam stworzyć sobie takie ekspresowe bułeczki w 4 minuty :)
Możliwości kombinacji jest wiele.. za każdym razem możecie mieć inny smak bułeczki, użyć innej mąki.. świetna zabawa :) możecie dodać maku, kminku, czosnku czy koperku i zjadać z łososiem wędzonym i awokado lub dodać cynamon i mamy bułeczkę na słodko z serkiem wiejskim i jabłkiem :)
Poniżej przedstawiam Wam przepis podstawowy :)



MIKROFALOWE BUŁECZKI
Składniki:

  • 40-50 g mąki owsianej/żytniej/ orkiszowej
  • 3 białka jaj
  • łyżka lub dwie jogurtu/maślanki/kefiru/ serka twarogowego
  • przyprawy : koperek/sól/papryka/oregano/bazylia/czosnek/kminek/mak/ksylitol/cynamon/wanilia/ kakao
  • opcjonalnie mak/orzechy/pestki dyni/sezam/słonecznik/posiekana gorzka czekolada
Wykonanie:
Wszystko blendujemy, przelewamy do miseczki i wkładamy do mikrofalówki na pełną moc na około 4 minuty. Można zajadać ciepłą ale według mnie najlepiej smakuje ostudzona :) 






SMACZNEGO!!!

Śniadaniowe wypiekanie czyli pieczona owsianka sezamowo-waniliowa z jabłkiem, truskawkami i sosem orzechowym :)

Ale długi tytuł posta :) Dawno nie kombinowałam z porannymi owsiankami przede wszystkim z braku czasu a że dziś mamy sobotę mogłam sobie pozwolić na małe szaleństwo w kuchni. Wczoraj zakupiłam kolejną mąkę firmy Sukrin i od razu musiałam jej wypróbować.. poprzednio miałam także kokosową i migdałową i jak na razie żadna z nich mnie nie zawiodła i mogę je polecić z czystym sumieniem.. fajny dodatek w kuchni bogaty w tłuszcze i białko :)
Owsianka wyszła i była przepyszna także wszystkich chętnych zapraszam na przepis.



PIECZONA OWSIANKA O SMAKU CHAŁWY WANILIOWEJ Z JABŁKIEM, TRUSKAWKAMI I SOSEM ORZECHOWYM
Składniki:

  • około 50 g mąki owsianej
  • 20 g mąki sezamowej
  • 20 g odżywki waniliowej- jeśli nie używacie dodajcie więcej mąki sezamowej, wanilię (ziarenka) i słodzidło typu ksylitol ( wydaje mi się że sprawdzi się najlepiej bo stewia ma inny posmak) lub miód
  • małe jabłko starte na tarce
  • truskawki
  • duże białko jajka lub pół całego
  • łyżka serka twarogowego lub jogurtu
  • proszek do pieczenia około pół łyżeczki
  • soda oczyszczona około 1/3 łyżeczki
  • około 50 ml wody lub mleka ( do odpowiedniej konsystencji)
  • masło orzechowe + woda na sos
Wykonanie:
Standardowo poszłam na łątwiznę i wszystkie składniki oprócz truskawek i jabłek zblendowałam. Następnie są dwie opcje :
1. do gotowej masy dodać starte jabłko
2. najpierw wyłożyć w foremce pół masy na to jabłka i na wierzch resztę masy.
Następnie na wierzchu układamy truskawki i wkładamy do nagrzanego do 200 st piekarnika i pieczemy minimum 30 min może ciut dłużej. W trakcie pieczenia sprawdzamy czy za bardzo się nie rumieni i w razie konieczności zmniejszamy temperaturę do 180-170 stopni.
Po upieczeniu polewamy sosem orzechowym czyli najzwyczajniej w świecie masłem wymieszanym z wodą lu mlekiem jeśli wolicie :):)





SMACZNEGO!!!

środa, 18 lutego 2015

Chrupiące nuggetsy z kurczaka :)

Wiadomo z czasem wszystko może nam się znudzić dlatego warto eksperymentować w kuchni, doprawiać aby z dobrze znanego nam i często spożywanego składnika wyczarować coś całkiem nowego.. Tak też było dzisiaj gdy wyciągnęłam z lodówki pierś z kurczaka, popatrzyłam na nią i pomyślałam : o nie znowu o samo.. ??? Nie tym razem.. pobuszowałam po szafkach i w ten o to sposób ze zwykłej piersi z kurczaka stworzyłam coś całkiem innego ale równie pysznego i zdrowego
:) 
Polecam każdemu kto szuka czegoś nowego w kuchni i nie boi się łączenia różnych smaków; w tym przypadku pierś z wiórkami kokosowymi :) Pychotka :) oba składniki uwielbiam i na pewno ta potrawa wejdzie na stałe do mojego menu.. z pewnością zasmakuje również dzieciom i nada się idealnie na różnego rodzaju imprezy gdy chcemy pokazać znajomym że zdrowe wcale nie znaczy nudne i bez smaku :) do tego różnego rodzaju dipy i mamy zdrowego fast fooda :) Zapraszam na przepis :)



KOKOSOWE NUGGETSY Z KURCZAKA
Składniki:
  • pierś z kurczaka
  • kefir/maślanka lub jogurt naturalny
  • przyprawy : papryka/ sól/ pieprz/ curry/ oregano/ kumin ( tak naprawdę wybór zależy od Was)
  • czosnek 
  • cebula
  • mąka owsiana około 2 łyżek
  • jajko i jedno białko 
  • wiórki kokosowe
Wykonanie:
Pierś z kurczaka oczyścić i pokroić na większe kawałki wedle uznania. Wymieszać z kefirem/maślanką lu jogurtem, przyprawami rozmiażdżonymi dwoma ząbkami czosnku i pokrojoną w kawałki cebulą. Wstawić na około 1 h do lodówki lub dłużej ( im dłużej tym lepiej). Następnie rozgrzać piekarnik do 250 st. W misce wymieszać jajko, białko i mąkę owsianką na jednolitą masę. Obtaczać kurczaka w mieszance mąki i jajek a następnie we wiórkach. Układać na papierze do pieczenia. Piec około 10-15 min. Najlepiej sprawdzać bo każdy piekarnik jest inny i wszystko zależy od grubości kurczaka. Ale nie wymaga to dużo czasu im krócej tym lepiej :) I gotowe :) Polecam maczać w ketchupie bez cukru lub innych domowych sosach np. czosnkowym na bazie jogurtu i czosnku lub musztardowym. Jako dodatek pieczone warzywa i frytki z batata :) Niebo w gębie :)





SMACZNEGO!!!!

niedziela, 15 lutego 2015

Dużooooooo zdjęć czyli co tam u mnie słychać i dwutygodniowe podsumowanie #fitfotowyzwanie3 :)

W ostatnim tygodniu nie było zdjęć dlatego w tym trochę się ich uzbierało.. u mnie ostatnio znów nawał pracy a co za tym idzie mniej czasu, siły  i ochoty na wiele rzeczy...
Dodatkowo dopadła mnie grypa żołądkowa która dosyć mocno mnie osłabiła i wybiła z rytmu życia codziennego..coś strasznego.. nikomu nie polecam..
Ale żeby nie było że tylko narzekam..to są też plusy.. trochę odpoczęłam, wyleżałam się za wszystkie czasy i miałam dużo czasu żeby sobie wszystko poukładać w głowie, zastanowić się co jest dla mnie ważne, co chcę dalej robić i co muszę zdecydowanie zmienić.. trochę się tego uzbierało :)
Ostatnie 3 dni tj. Tłusty Czwartek, 13 piątek i Walentynki były zabójczym połączeniem.. :) W Tłusty Czwartek wszyscy bili się sami ze sobą czy zjeść pączka czy nie.. wchodząc na Instagram po oczach waliły tylko pączki.. szczerze sama na początku miałam dylemat zjeść czy nie zjeść ..chodziło to za mną przez kilka godzin aż w końcu zdałam sobie sprawę że tak naprawdę mogę go zjeść kiedy mam tylko ochotę i nie musi być to ten jeden konkretny dzień.. Podobnie jest z Walentynkami.. kochajmy się i okazujmy to nie tylko w ten jeden dzień ale częściej :)
Się rozpisałam :) dlatego przechodzę już do fotek :) Na początek kolejna edycja #fitfotowyzwanie.. i tym razem jest troszkę inaczej ponieważ zdjęcia nie muszą być dodawane w kolejności :)


APLIKACJA
Ostatnimi czasy bardzo polubiłam Instagram..co tu dużo pisać fajny i szybki sposób aby podzielić się z Wami zdjęciami :)


NOWY SMAK
Tym razem postawiłam na mleko owsiane które jest pyszne a jak wiecie ja owies uwielbiam.. prawie jak koń,, :) eksperymentuje z mlekami roślinnymi i muszę przyznać że pomimo tego że nie mam żadnej alergii fajnie jest spróbować czegoś nowego :)


GADŻET
W kuchni nie mogę się obejść bez mojego blendera.. towarzyszy mi codziennie :)


TŁUSZCZE
Nie boję się a wręcz uwielbiam.. mowa oczywiście o tych zdrowych.. orzechy, pestki, nasiona i inne jego źródła są pyszne i nie może ich zabraknąć w moim menu :)


ZAKUPY
Nic tak nie cieszy jak zakupy jedzeniowe :)


PRZEPIS
Pierwsze owsiane bułeczki i są przepyszne :)


WEEKEND
Jak weekend to cheat meal :) że tak powiem "ożarłam się jak prosiak".. dawno pizzy nie jadłam i pomimo tego że nie zdrowa bardzo mi smakowała.. niestety nie zdążyłam zrobić zdjęcia przed konsumpcją :)


PRZYZWYCZAJENIE
Zdecydowanie jest to czynność którą wykonuję już odruchowo co ranek :) Wielka szklana ciepłej wody z cytryną aby być piękniejszą i zdrowszą :) Oby więcej takich dobrych nawyków :)


YOU TUBE
Ulubiony kanała na YT to zdecydowanie szusz :) Przesympatyczna osoba którą chce się oglądać :)



MIEJSCE ĆWICZEŃ
W moim wypadku to tylko i wyłącznie mój pokój.. mój azyl.. nigdy nie byłam na siłowni i najlepiej się czuję we własnych 4 ścianach :)


ŻÓŁTY OWOC
Zajadam się nimi namiętnie cały czas :)


TU I TERAZ
Takie widoki z rana..nic dodać nic ująć :)


POSIŁEK POZA DOMEM
Poza domem też można jeść zdrowo :) Pyszne kanapeczki z łososiem wędzonym z ekspresową bułeczką paprykową z mikrofalówki która stała się moim ulubieńcem :)


BEZMIĘSNIE
Po treningowo nie znaczy tylko kura+ryż:)


KRÓLEWSKIE ŚNIADANIE
Łóżkowo-owsiankowo-bananowo :)



Ponadto mam dla Was jeszcze kilka zdjęć :)


Aktualna forma :)


Kulinarny eksperyment i coś a la bezy :)


Ulubiona choć...


..ostatnio na równi z pyszną jajecznicą do której w końcu wróciłam i przestałam się bać żółtek :)


I tak właśnie leżałam  prawie cały tydzień :)


A spożywałam własnie to :)


I kanapki również częściej pojawiają się w moim menu :) po chorobie moje smaki strasznie się pozmieniały i słodkie częściowo ustąpiło miejsca słonemu :)


Zakupkiiiii :) i kilka nowości :)



Mianowicie mieszanka chlebowa :) z której zrobiłam bułeczki :) mało węgli a dużo białka i zdrowych tłuszczy :) z mąki sezamowej, owsianej i migdałowej :) Pyszne i napewno kupię jeszcze nie raz :) 


Kolejne mleko roślinne w mojej kolekcji :) tym razem ryżowe o smaku waniliowym :) bardzo dobre naturalnie słodkie :)


Soczek marchewkowy i herbaciana nowość rumianek z miodem i wanilią :)


Podwieczorek i kanapeczki z bułeczek "z paczki wyżej" :)


A tak prezentują się w całości :)



Stare ale najlepsze pod słońcem :)



I znów jajecznica :)


Coś ostatnio dużo tych zakupów spożywczych u mnie a odzieżowych jakby wcale :) 


Dzień z cyklu.. jestem brzydka i nic mi się nie chce.. duży obszerny sweter, ciepłe kapcie, łózko i kawa :) a i potężny ból brzucha..


Ciacho z mikrofali :) pychaaa :)


Obiad na szybko czyli wędzony łosoś z makaronem na ostrooooooo :)


A tu mężowe ulubione roladki z kurczaka z szynką parmeńską i innymi dobrociami :)


Wiosenny lunch box :)


Chałwa się robi :) jest pysznaaaaaa :) i nie mogę się jej oprzeć :)



To by było na tyle :) dzięki że wytrwaliście do końca :) życzę udanej niedzieli i zmykam na maraton z serialem Breaking Bad :)