wtorek, 20 stycznia 2015

Pierwszy od dawna..nie motywujący..wiele przemyśleń i wyzwanie od Różowej Klary..

Bardzo długo zbierałam się do tego posta. Będzie on trochę inny niż zazwyczaj..na pewno nie motywujący..z moimi ostatnimi przemyśleniami.. inny.. osobisty..  przy okazji bardzo dobrze wpisze się w kolejne tematy wyzwania od Różowej Klary który swoją drogą znów zaniedbałam ale przechodząc do rzeczy..


Nowy Rok zaczął się dla mnie bez żadnych postanowień, planów czy innych pomysłów.. Przyznam szczerze że nie odczułam czegoś w stylu : jedno się kończy- drugie zaczyna..
Jak można było zauważyć moja aktywność na blogu znacząco zmalała.. i jeśli chciałabym się doszukiwać przyczyn tego wszystkiego myślę że po prostu straciłam zapał i chęci.. albo inaczej motywację.. I pierwszy raz od bardzo dawna zaczęłam się zastanawiać po co mi to wszystko.. po co mi ten cały blog, zdrowe odżywianie i BYCIE FIT.. Moje ciało odmawiało mi posłuszeństwa na każdym z kolejnych treningów, nie miałam siły stać w kuchni i przygotowywać zdrowych i wymyślnych potraw.. ba nawet nie wymyślnych.. po prostu nie mogłam już patrzeć na kurczaka, warzywa i ryż.. Nie wiedziałam nawet co mogłabym napisać na blogu ponieważ nie czułam tego co kiedyś.. nie chciałam powielać cały czas tych samych tematów..
Pomyślałam skoro nie ćwiczę już tak intensywnie jak kiedyś, nie motywuje do działania nie powinnam pisać na blogu.. bo przecież jego nazwa do czegoś zobowiązuje w końcu..
Pierwszy raz zaczęłam myśleć o tym aby zawiesić bloga lub go po prostu usunąć.. i tak naprawdę sama do końca jeszcze nie wiem co z tym zrobić.. Zaczęło mnie znów bardzo irytować całe to bycie FIT.. szczególnie gdy z każdej strony (Instagram, Facebook i inne portale) zalewa nas ogrom informacji, porad o tym jak jeść, jak ćwiczyć, kiedy, ile, o której godzinie.. Szczerze? Można od tego oszaleć.. i tak na dobrą sprawę pewnie połowa z tego to bzdury i koloryzowanie aby nie wyjść przed kimś innym na gorszego.. no bo przecież bycie FIT jest teraz takie modne.. jak wszyscy to wszyscy.. a co..
Niestety życie wielu kobiet wygląda całkiem inaczej niż niektórych osób w Internecie.. prowadzą dom, pracują, mają dzieci a przede wszystkim nie są zawodowcami.. a zauważyłam ostatnio że wiele osób bardzo chce się porównywać właśnie z takimi ludźmi.. ale PO CO? Czy nie lepiej robić to co się chce? I jak się samemu czuje?
To nie jest tak że popieram lenistwo.. sport to zdrowie i w tej kwestii nie ma co dyskutować.. ALE..
umiar jest wskazany we wszystkim.. zauważyłam że wiele osób które prowadzi zdrowy tryb życia, ćwiczy dzień w dzień, redukuje, masuje, rzeźbi prędzej czy później wpada w jakiś dół i nie może z niego wyjść.. DLACZEGO? Myślę że chodzi o stawianie sobie coraz to wyżej poprzeczki.. coraz wyżej i wyżej.. a w chwili gdy nie jesteśmy w stanie przejść jeszcze wyżej czujemy do siebie złość i popadamy w rozżalenie i mamy ochotę wszystko rzucić w cholerę . Każdy z Nas ma jakieś granice.. nasze ciało także.. bardzo łatwo popadając obsesyjnie w to co się robi (treningi) można się wypalić zarówno psychicznie jak i fizycznie.. Przechodząc do sedna.. myślę że właśnie i mnie to teraz spotkało.. taki bonus od Nowego Roku.. Może to własnie pora na to aby znów poukładać sobie wszystko w głowie, zdać sobie sprawę co jest dla nas bardziej lub mniej ważne.. Zdrowe życie ma swoje plusy tutaj nie zaprzeczę.. ale myślę że każdy powinien zacząć słuchać siebie i znaleźć swój złoty środek.. to że ktoś nam powie nie pij mleka bo jest złe, wyeliminuj gluten ( a tak na wszelki wypadek nawet jak nie jesteś uczulony), nie jedz owoców do 15 ( a bananów to już w ogóle), ćwicz najlepiej codziennie nie może wpływać na nasze decyzje.. każdy z nas ma swój rozum i podejmuje swoje własne decyzje.. Internet zawiera tak wiele wiadomość że tak naprawdę ciężko się połapać które z nich są wiarygodne które nie.. proponuje zamiast godzin sprzędzonych na przeszukiwaniu sieci w odnajdywaniu coraz to lepszych nowinek zacząć słuchać swojego organizmu i obserwować swoje ciało.. popadanie w paranoje jedzeniową i ćwiczeniową do niczego dobrego nas nie zaprowadzi a jedynie jeszcze bardziej Nas zniechęci..
Zróbmy coś dla siebie.. jeśli mamy ochotę ćwiczyć- ćwiczmy, jeśli chcemy leżeć do góry tyłkiem- leżmy, jeśli chcemy zjeść jabłko wieczorem- zjedzmy.. nikt nie może nam narzucać swojego zdania..
Dla siebie.. może to brzmieć trochę samolubnie.. ale taka jest prawda.. człowiek musi być w minimalnym stopniu takim egoistą ( oczywiście i tutaj są granice) po to żeby umieć znaleźć czas tylko dla siebie, po to aby umieć odciąć się od tego wszystkiego i robić tylko to o się chce nie patrząc na to co kto powie..
Pisząc te słowa ( które nawiasem mówiąc płynęły przez moje palce z wielką łatwością) zrozumiałam że pora zdystansować się od wszechobecnego BYCIA FIT.. bo tak naprawdę mogę czuć się dobrze i ćwiczyć i nie muszę się z tego nikomu spowiadać.. :) jeśli postanowię dalej prowadzić bloga chciałabym aby był on nie tylko o sporcie ale też o tym kim jestem.. bardziej freestyle'owy :)
Jak widzicie dzisiejszy post raczej nie motywuje ale życie pisze różne historie.. raz jest lepiej a raz gorzej..



POZDRAWIAM SERDECZNIE TYCH CO MNIE ODWIEDZAJĄ I DZIĘKUJĘ ZA KAŻDE MIŁE ZOSTAWIONE SŁOWO :)

14 komentarzy:

  1. Rozumiem to co piszesz, mam dosyć ostatnio przeglądania mojego facebooka, 3/4 znajomych albo dodaje zdjęcia po biegu, albo przed, albo w trakcie crosfittu, inni piszą o tym że przebiegną triathlon, maraton, półmaraton, dodatkowo trenerzy których fanpage dawno temu polubiłam na FB, ciągle piszą o motywacji, zeby sie nie poddawac, zeby rzeźbic ciało, bo przecież to zdrowe i piękne och i ach. Ja własnie już półtora tygodnia niestety leże w łóżku, ponieważ na siłowni nabawiłam się poważnej kontuzji kolana i przez ten cały czas przeglądam na fb, znajomych, którzy wiecznie ćwiczą, wrzucają wszystko co healthy na fb i trenerzy którzy dodają swoje zdjęcia pieknego brzucha po prostu mnie nie motywują, ale powodują, że zaczynam popadać w jakąś paranoje, że wszyscy ćwiczą, ale ja nie mogę i muszę leżeć. Chyba świat trochę z tym oszalał, a tak było pięknie gdy 3 lata temu zaczynałam przygodę z fitnessem, zero hejtu na Ewę Chodakowską, dziewczyny z nią ćwiczyły i byłe szczęśliwe, nikt nie dodawał zdjęć swoich potraw, stroju sportowego, butów, sztangi...Teraz uważam, że wywołuje to na nas jakąś presje, że jak nie bedziesz ćwiczył, jak nie przebiegniesz maratonu czy innego biegu z przeszkodami to najzwyczajniej na świecie jesteś beznadziejny. Ja niestety jeszcze nie umiem się do tego dystansować, ale chyba czas najwyższy się nauczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny, jest wiele racji w tym,co piszecie. O ile sama jestem miłośniczą wszystkiego, co zdrowe,kocham sport, to podobnie jak Wy nie mogę patrzeć już na pseudomotywacyjne (dla mnie) hasła na FB i w innych miejscach w sieci pytające już z samego rana "CZY ZROBIŁAŚ JUŻ TRENING???!!!"

      Mam wtedy ochotę wykrzyknąć, że nie, bo trening jest dla mnie formą spędzania WOLNEGO czasu, a nie pierwszą rzeczą,o której myślę zaraz po przebudzeniu...haha. Ale przecież na nikogo krzyczeć nie chcę, chodzi przecież o to, co mam w głowie...

      Myślę, że jak ze wszystkim w życiu, tak też z treningami można przesadzić. Kiedy tylko przez ułamek sekundy napadną mnie głupie myśli - "wyrzuty sumienia" czy "poczucie winy" bo dziś nie trenowałam, od razu mówię sobie w duchu: O ile wiem, nie startuję w żadnych zawodach,żebym musiała się umartwiać z powodu nietrenowania codziennie...

      Bo jeśli trening/ aktywność, która ma być miłym i zdrowym spędzaniem wolnego czasu staje się nagle źródłem poczucia winy to ... coś jest nie tak i zdecydowanie trzeba zmienić swoje podejście:)
      Bardzo wiele szczerych, mądrych i zdroworozsądkowych słów padło w Twoim poście!

      Pozdrawiam i życzę radości oraz równowagi w życiu!;)

      Usuń
    2. Wiem co czujesz bo ostatnio mam podobnie i wszystko co FIT bardzo mnie irytuje..czasami aż szlak mnie trafia jak patrze na te wszystkie zdjęcia i dziwne slogany które wręcz wpędzają mnie w jeszcze większa złość.. Dużo zdrowia Ci życzę bo ono jest najważniejsze :) i życzę Ci byś w końcu zrozumiała to co piszesz :) i zebyś się tak jak to napisałaś zdystansowała :)

      Usuń
    3. Martynika bardzo mądrze to ujęłaś :) trening nie powinien być przykrym obowiązkiem tylko czymś na co naprawdę mamy ochotę :) i jeśli nie mamy sił lub chęci nie ma się co doniego zmuszać :)
      Dziękuję i właśnie mam zamiar wszystko poukłądać :)

      Usuń
  2. rozumiem co masz na mysli. Ja juz jakies dobre 4 miesiace przestalam udzielac sie na facebooku, irytuja mnie strasznie tamtejsze osoby. Jedni siedza, bo nie Maja nic do roboty. Inni cwicza jakies mordercze treningi, bo sa na bezrobociu, inni znikaja sie i pojawiaja. Po ponad roku obserwsacji, widzaialm jak osoby wytrenowane, szczuplutkie, odeszly, a potem pojawily sie z nadwiazka kilogramow i szukaja motywacji, Maja dola, tak jak wspomnialas. Ja cwcize dla siebie, chodze regularnie na silownie. Czasami w domu z Ewka Ch. i nie wkeljam zdjec "przed" czy "po" trenigu, nie chwale sie bo po co? Sama mam motywacje, robie to dla siebie. I co najwazniejsze lubie cwiczyc. Dla zdrowia. Nie dla gubienia kilogramow. I nie rozumiem ludzi przegladajacych setki Selfie, jakichs trenerek, ktore z tego zyja, ze Maja piekne cialo. Ja na swoim blogu odeszlam od tematyki fit, czasami cos sie pojawi. Ale wole pisac o tym co mnie interseuje, co zachwycilo, co jest fajne. Przeciez nie mozna walkowac tematu do nieskonczonosci...Ja lubie twoje mixy zdjeciowe, jakies nowinki z norwegii, fajne produkty, moze ksiazki, czasopisma. Nie wszystko musi byc w 100% fit. A bycie fit, to nie tylko szesciopak na brzuchu, i pol litra potu na podlodze. To takze nasz stan ducha, sposob zycia.
    Co do postanowien noworocznych, tez zadnych nie robilam. jesli cos chce zmienic, to od dzisiej, teraz, nie musze czekac na Nowy rok. I tak wiekszosc osob o wszystkim zapomina.To taka MODA na pisanie tych postanowien.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięuję za to co piszesz :) fajnie że komuś podoba się to co robię nawet jeśłi nie jest całkowicie w tematyce sportu :) Chyba zrobię podobnie jak ty piszesz i nie będzie to blog typowo FIT i tylko FIT ale wszystko po trochu :)

      Usuń
  3. Doskonale Cię rozumiem. Miałam podobnie jak Ty z tymże w grudniu. Trochę zaczynało mnie wkurzać, że ja wstaję o 5 wychodzę z domu po 6 wracam 21, a inni na fcb, czy gdzie indziej chwalą się tym, że wstali o 10, o 12 było bieganie a potem trochę zajęć. Wkurzało mnie to, że pojęcie nie mieć czasu na trening istnieje, czy sobie to fitnessmaniaki uświadamiają, czy nie. Po raz kolejny dotarło do mnie, ze nie wolno nic robić na siłę, że we wszystkim musi być umiar, bo jak "internet" zaczyna nas rozliczać ze złożonych obietnic, braku treningu itp to już chyba dobrze nie jest. Od Nowego Roku, jak tylko pomyślę, że coś muszę, natychmiast siadam i myślę "ochłoń, nic nie musisz, chcesz? zrób to, nie masz ochoty zrób coś innego" i powiem Ci, że działa. Podjęłam decyzje, że nie będę w marcu debiutowała w półmaratonie, chodź zapisałam się w listopadzie i w sumie trochę do niego trenowałam, bo tak na dobrą sprawę wcale nie chcę tego robić. Tym bardziej nie chcę, bo wszyscy tak robią najpierw zawody 5km, 10km i zaraz szybko 21km. Jak będę miała ochotę kiedyś go przebiegnę, na tą porę nie mam chęci i już. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że podjęłaś słuszną decyzję :) zrobisz to kiedy będziesz chciała i to tylko zależy od Ciebie a nie od kogoś innego.. i masz racje pisząc o czasie.. dziewczyny powinny sobie zdać sprawę że nie każdy ma ogrom wolnego czasu a niekóre z nas w tym ja pracują fizycznie i czasem po prostu nie ma juz sił na trening :)

      Usuń
  4. Kochana doskonale Cie rozumiem. Sama przez to przechodzilam i mysle, ze kazda inna fitblogerka tez. Moja rada? Daj czas czasowi. Posluchaj ciala, posluchaj co Ci serce podszeptuje, badz szczera ze soba i czytelnikami, wszak wszyscy jestesmy tylko ludzmi. Napisz posta wtedy, kiedy poczujesz wene, zapchajdziury i tak nikogo nie zainteresuja, a Tobie tylko zabiora cenny czas :). No i jakby co, to pamietaj, nie jestes sama :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ala :) Taki mam właśnie zamiar wyluzować, przestać patrzeć na innych, każdy robi co chce i to jego sprawa..jeśli ktoś trenuje 5 dni w tygodniu super ale ja nie muszę :) nie chcę od nowa popaść w to co było na początku dlatego zdrowy rozsądek przede wszystkim :)
      Buźka :)

      Usuń
  5. Ada, nie usuwaj bloga, ani z niego nie rezygnuj, ja tutaj odnalazłam spokój przy staraniu się o to by lepiej żyć. Nie na siłę, właśnie jak mi nie wychodzi to daję sobie na przeczekanie, nie zabijam się na siłę, by zobaczyć mniej jeden kilogram na wadze, pisałam już kiedyś, że jak mi źle, wchodzę na Twojego bloga, nawet losowo coś przeczytam i od razu człowiekowi lżej na duszy. Mam nadzieję, że tylko blog się rozwinie. Tego Ci z całego serca życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze nie wiem co powiedzieć.. bardzo ale to bardzo mi jest miło czytając takie słowa i wiedząc że moje wywody komuś dodają otuchy w cięższych chwilach.. bardzo Ci dziękuję za to :)

      Usuń
  6. Niektórzy są fit tylko na pokaz. Pójdą na siłownię/fitness zrobią multum zdjęc a potem je wrzucają :)

    OdpowiedzUsuń