sobota, 15 listopada 2014

Moje sobotnie przemyślenia i refleksje. Co z tą wagą/wyglądem/kompleksami???

Dzisiaj nadrabiając zaległości prasowe trafiłam na artykuł w Twój Styl który skłonił mnie do przemyśleń. Tekst jest o kobietach w większym rozmiarze jak 42 które w końcu pokochały siebie, zrozumiały i wybrały co jest dla nich najlepsze..

Bo tak naprawdę zastanawia mnie jedno.. po co chudniemy i chcemy wyglądać dobrze? Po co ja postanowiłam coś zmienić?
Dla fajnych ciuchów? Dla komplementów? Dla wymarzonej liczby na wadze? Dla otoczenia? A może na końcu dla siebie i dla zdrowia?
Prawdą jest że większość z Nas zapomina o tym ostatnim.. i robi to dla kogoś.. po to żeby dopasować się do otoczenia, które nawiasem mówiąc wiecznie znajdzie jakiś problem.. Widzę to sama po sobie.. gdy ważyłam więcej słyszałam że powinnam schudną, a gdy w końcu mi się udało to słyszę że jestem za chuda i że obsesyjnie patrzę na to co jem..bo jak można cały czas odżywiać się zdrowo i kupować tylko zdrowe produkty.. to po co w sklepach są dostępne te niezdrowe? Często spotykam się ze stwierdzeniem że przecież halo wszytko jest dla ludzi.. No tak może i racja.. ale trzeba umieć podejmować decyzje jak często po nie sięgać i czy w ogóle jest nam to potrzebne .. papierosy, alkohol i narkotyki..tutaj równie dobrze można powiedzieć że wszystko jest dla ludzi i przecież jest to łatwo dostępne..czyli co każdy powinien po nie sięgać? Nie sądzę..
To jak będzie wyglądać nasze życie zależy od tego co wybierzemy.. czy będziemy robić tak jak inni i na zakupach ładować nasz koszyk po brzegi chipsami, batonami i gotowymi produktami tylko dla tego że są produkowane i można je kupić wszędzie czy zadbamy o nas samych i naszą rodzinę karmiąc ich czymś co przyniesie korzyści zdrowotne?
Wiadomo nie należy popadać w paranoję też czasem zjem kebaba czy pizze ale zdarza się to rzadziej niż dotychczas kiedyś właśnie na tym opierała się moja dieta.. biały chleb, słodycze, gotowe produkty, zero ruchu i śladowe ilości warzyw.. Nie żałuję podjętych decyzji, czasem nawet sama sobie dziękuję że w końcu do mnie dotarło że nie muszę się zapychać śmieciami, że nadal mogę jeść zdrowo i smacznie i przede wszystkim w ogóle jeść bo kiedyś myślałam że jedzenie sprzyja głownie tyciu.. teraz wiem że jedzenie to przyjemność i paliwo dla naszego organizmu i ŻEBY SCHUDNĄĆ TRZEBA JEŚĆ!
A co z wagą? Czy po osiągnięciu upragnionej cyfry na wyświetlaczu w końcu stajemy się szczęśliwsze? Ja zawsze myślałam że jak będę ważyć 65 kg będę najszczęśliwszą kobietą na ziemi.. jak bardzo się myliłam.. w pogoni za upragnioną wagą po drodze zaczęłam tracić chęci na cokolwiek.. do tego ciągła frustracja jeśli waga nieznacznie podskoczyła.. miałam tego dość.. waga w kąt i koniec z tym.. dlaczego głupie urządzanie ma decydować o tym czy będę się czuć pięknie i kobieco.. bez sensu. Tak naprawdę nasza kobiecość siedzi w naszej głowie i to czy czujemy się seksowne.
Kobieta w rozmiarze 40 może czuć się lepiej w swojej skórze niż kobieta w rozmiarze 34-36 która ma masę kompleksów i ciągle dąży do upragnionego sześcio paka na brzuchu. Kobiety z czytanego przeze mnie artykułu czują się piękne w swoim ciele choć bardzo długo zajęło im docenienie tego co mają. I nie chodzi tu o to że popierają otyłość i nic sobie z tego nie robią. Ale potrafią znaleźć w tym wszystkim równowagę..
Ja osobiście również nie uważam że otyłość jest czymś zdrowym i że warto zmienić swoje nawyki na lepsze nie tyle dla wyglądu co właśnie dla korzyści zdrowotnych. Ale nie powinno się również dyskryminować takich osób a w Polsce i w sumie na całym świecie osoby otyłe są traktowane gorzej i mają o wiele ciężej w życiu. To jest właśnie przykre.. choć widzę że niektórzy z tym walczą to jednak nadal ciężko takim osobom kupić choćby nawet ładne ubranie w których mogłyby się poczuć pięknie i kobieco.. sama pamiętam jak miałam ogromny problem żeby kupić sobie coś ładnego w odpowiednim dla mnie rozmiarze i koniec końców kupowałam za małe to z kolei rodziło frustrację i złość..takie błędne koło z którego na całe szczęście udało mi się wyrwać..
Czy teraz po utracie 20 kg mogę w końcu powiedzieć że jestem szczęśliwszą kobietą? Czy moja samoocena powędrowała w górę? Czy wszystkie moje kompleksy odeszły w niepamięć? Co tak naprawdę mi to dało?
Cóż mogę powiedzieć.. Na pewno czuję się pewniej w swoim ciele i bardzo zmienił się mój charakter i sposób postrzegania pewnych spraw.. częściej się uśmiecham, choć mam swoje gorsze dni (nie rozumiem dlaczego schudnięcie miałoby sprawić że to by się zmieniło), pokochałam sukienki i chętniej eksponuje pewne części ciała które wcześniej bardzo dobrze kamuflowałam. Co do kompleksów były, są i będą.. każda z nas zawsze znajdzie w sobie coś co nie będzie tak jak ma być..zmieniło się jednak moje podejście do tego..akceptuje je i staram się z nimi zaprzyjaźnić jakkolwiek głupio by to nie brzmiało.. i to że mam fałdki tłuszczu w pewnych miejscach nie spędza już snu z moich powiek.. wiem wiem niektórzy mogą pamiętać Adę kilka miesięcy wstecz która dążyła do 6-paka na brzuchu, wielkiego bicka, niskiej wagi i w ogóle wszystko musiało być idealnie.. skończyłam z tym, nie wiąże swojego życia całkowicie ze sportem, nie mam zamiaru startować w zawodach bikini chcę być po prostu zdrowa i czuć się dobrze w swoim ciele.  Bo to tak naprawdę jest w tym wszystkim najważniejsze według mnie..ktoś może mi zarzucić że łatwo mi teraz tak mówić jak udało mi się schudnąć i zgubić co nieco.. może i ma rację na pewno łatwiej ale żałuję jednego że nie miałam tego podejścia wcześniej jakie mam teraz..
Wydaje mi się że zaczynając swoją przygodę ze zdrowym i świadomym odżywianiem warto zrobić sobie najpierw remanent w głowie..poukładać wszystko na spokojnie, zdecydować na co jesteśmy gotowi, jak daleko chcemy zajść i dopiero po tym zacząć wprowadzać stopniowo zmiany..nic na hura wszystko powoli, małymi krokami.. bez napinki bo dodatkowy stres jest nam nie potrzebny..

No to się dziś rozpisałam :) może ktoś z Was dotrwał do końca i sądzi tak jak ja?




2 komentarze:

  1. Nawet nie wiesz jak mi pomogłas tym postem :). Bo ja niestety się za traciłam w tym byciu FIT:(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że pomogłam.. musisz się trochę wyluzować bo taki stres i ciągłe niezadowolenie nic dobrego nie dadzą :) ważne żebyś zrozumiała co jest tak naprawdę ważne :)

      Usuń