środa, 10 września 2014

Kilka moich złotych zasad ;) dietetycznych i nie tylko :D

Na wielu blogach dziewczyny dzielą się z Wami swoimi sposobami na piękną sylwetkę i lepsze życie
:) dzisiaj ja podzielę się z Wami moimi "złotymi zasadami" których sie trzymam i sprawiają one że czuje się wspaniale :) od razu na wstepie zaznaczę że nie są to jakieś odkrywcze metody :) ale systematyczność ich stosowania powoduje ze czuje się o niebo lepiej, moje ciało i sposób myślenia się zmieniły :)


1. Nauczyłam się ze śniadanie to podstawa.
Wcześniej należałam do osób które myślały że nie jedząc pierwszego posiłku schudną. Jak bardzo sie myliłam. Teraz śniadanie to podstawa i nie wyobrażam sobie że wychodzę bez z niego z domu. Co jest najlepsze.. mój organizm tak sie przyzwyczaił do śniadań ze nawet na weekendzie gdy mogłabym dłużej pospać mój brzuch się domaga jedzonka ;)




2. Nie pomijam posiłków
Staram się zjeść każdy posiłek aby dostarczać organizmowi cały czas paliwa :)

3. Regularność posiłków.
Jak wyżej nie pomijam posiłków ale staram się także jeść o stałych porach. :)


4. Organizacja kluczem do sukcesu.
Planuje i realizuje :) przygotowuje posiłki do pracy wczesniej, chodzę na zakupy z listą, staram się trzymać wyznaczonego planu treningowego :)


5. Nie zapominam o kolacji.
Tak samo jak i śniadanie kolacja jest bardzo ważna. Staram się jeść wtedy białko i zdrowe tłuszcze które nasycą mnie dobrze na całą noc :) skutkuje to tym że rano nie rzucam sie na byle co do jedzenia :)




6. Dostarczam w każdym posiłku wszystkich ważnych składników odżywczych.
Staram się aby w każdym posiłku znalazły sie białka, tłuszcze i węglowodany. Oczywiście jest kilka wyjątków jak np. kolacja na którą nie jadam węglowodanów lub przed i po treningu ograniczam tłuszcze ale nie za wszelką cenę.


7. Piję wodę.
Stram się i coraz lepiej mi to wychodzi bo na pocztaku kiepsko mi to szło ;) około 1,5-2 litrów dziennie :)



8. Urozmaicam swoje menu.
Stram się nie jeść non stop tego samego. Zdrowe nie jest nudne.

9. Trenuje 3-4 razy w tygodniu.
Ćwiczę to co lubie i kiedy chce. Nie zmuszam się do aktywności bo nie na tym to polega.

10. Przd i po treningu ważne aby jeść!!
Zawsze do 1 h lub wcześniej po i przed treningiem jem. Organizm wtedy potrzebuje pokarmu i składa się głównie z węglowodanów i białka.

11. Wysypiam się.
Niby oczywiste ale bardzo ważne i bagatelizowane przez wiele osób. Staram sie jak mogę spac co najmniej 7-8 h. To bardzo ważne, organizm wtedy regeneruje się.


12. Odstępstwa od diety (tzw. cheat meal)
Pozwalam sobie od czasu do czasu na taki oszukany posiłek.  Według mnie taki mały "wyskok" dobrze wpływa na psychikę i przyspieszenie metabolizmu.


13. Nie stosuje żadnych cudacznych sposobów.
Mówię tutaj np. o nie jedzeniu owoców po 15, picia wody 30 min przed lub po posiłku, nie jedzenia warzyw przed lub po treningu.

14. Nie myślę obsesyjnie o tym że jestem na "diecie".
Nie uzależniam całego dnia od treningu,  jedzenia.  Nie myślę juz obsesyjnie o tym że muszę zjeść o tej i o tej. Organizm i tak sam się już domaga. Nie wpadam w panikę jeśli nie mogę odbyć trenigu. W życiu zdarzają się różne sytuacje i nie wszystkie jesteśmy w stanie przewidzieć.

15. Akceptuje siebie.
W końcu się tego nauczyłam. Czuje sie dobrze w swoim ciele. I staram się szukać samych pozytywów. Nie staje juz przed lustrem i nie narzekam. Tylko szukam moich mocnych stron. Gdy sama siebie akceptuje i czuje sie pewnie w swoim ciele inni również mnie tak postrzegają.


16. Ostatnie i najważniejsze. CIESZĘ SIĘ ŻYCIEM.
Staram się nie przejmować drobnymi rzeczami. Życie jest zbyt krótkie żeby myśleć non stop o tym czy na wadze zobacze pół kilo wiecej lub co będzie jak zjem jablko wieczorem. Spedzam czas z bliskimi. Moje życie to nie tylko jedzenie i sport. Szukam nowych zainteresowań. Teraz odkryłam że lubię pisać i blog to moja nowa pasja :) ważne jest to że zmieniłam coś w swoim życiu,  jem zdrowiej i osiągnęłam juz wiele.



Miało być 10 punktów ale się nie zamieściłam i myślę że jeszcze kilka by sie znalazło :)
Ale te są najważniejsze :) i trzymam sie ich na codzień.
Był moment w moim życiu kiedy zaczęłam zdrowo jeść i zaczęło to przeradzać się w obsesje. Całe życie, dni, wyjazdy, wyjścia wszystko uzależniałam od diety i treningów. Myślę że to były początki ortoreksji. Na całe szczęście zrozumiała w porę co jest ważne i jak powinno to wszystko wyglądać. Otrząsnełam się,  zmieniłam nastawienie i poukładałam sobie wszystko w głowie. Wprowadziłam powyższe punkty i teraz widzę że gdybym dalej tkwiła w tej obsesji długo bym nie pociągnęła. Nie wytrzymałabym takiego życia. Bo życie ma być przyjemnością,  jedzenie i sport także, szkoda marnować go na wieczne szukanie sobie problemów. Chce tym myśleniem zarażać wszystkich dookoła dlatego też to jest jeden z powodów dla których założyłam tego bloga :)




2 komentarze:

  1. Podziwiam Cię za to, że udało Ci się poradzić z rozdzieleniem zdrowego trybu życia od obsesji bycia fit. Ja niestety popadłam w paranoję liczenia kalorii i intensywnych ćwiczeń fizycznych, na zmianę z kompulsywnym objadaniem i wyrzutami sumienia :( często nie jem nic, bo boję się, że jak zacznę to nie będę w stanie przestać :< Nie wiem jak sobie poradzić, jestem zrujnowana psychicznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiem przez co przechodzisz.. miałam to samo.. najważniejsze jest myślenie.. inaczej nic się nie zmieni.. musisz sobie zadać pytanie czy chcesz żeby całe twoje życie tak wyglądało?

      Usuń