sobota, 6 września 2014

Jesienne przemyślenia i postanowienia :D oraz o reakcji otoczenia na mój nowy sposób życia ;)

Dzisiejsza lekko jesienna pogoda zmusza chcąc nie chcąc do lekkich przemyśleń


Może jakiś postanowień..
kilka by się napewno znalazło.. Jak część z Was pewnie wie 1 września minął rok mojej przygody ze sportem i zdrowym odżywianiem.. rok mojego "nowego ulepszonego życia" :) Co osiągnęłam fizycznie przez ten rok widać najbardziej ale zmiany zaszły nie tylko w moim wyglądzie ale także myśleniu :) Można powiedzieć że stałam się innym człowiek i że zmiana ta jest raczej pozytywna :) podczas tego roku miewałam także wiele potknięć, chwil zwątpienia ale to właśnie one najbardziej ukształtowały mój charakter i to jak teraz postrzegam całe moje życie i siebie :)


Przede wszystkim zaczęłam w końcu po tylu latach akceptować siebie :) a wiadomo samoakceptacja jest najważniejsza.. bez niej jesteśmy po prostu smutne, przygnębione nie podobamy się sobie ale także osoby postronne odbierają nas w podobny sposób :)
Sport i zmiana nawyków żywieniowych zadziałał na mnie jak zastrzyk rozweselający :) zaczęłam się zdecydowanie więcej uśmiechać i doceniać drobne zmiany:) Nawet moja siostra któregoś dnia powiedziała mi że się zmieniłam i jestem jakaś inna :) oczywiście na plus :)


Przede wszystkim jednak zrozumiałam że zdrowe nie znaczy nudne. Że zdrowe nie jest karą dla nas tylko lekiem na wszystko. Stan mojego zdrowia uległ znacznej poprawie :) brak codziennych bólów głowy, znużenia, problemów z włosami, paznokciami a to tylko kropla w morzu wszystkich dolegliwości które ustąpiły:)
Świadomość tego co jemy czym karmimy nasz organizm jest niestety mała. Ja zrozumiałam że wybierając przykładowo marchewkę zamiast batonika nie jestem gorsza czy inna. Po prostu mam świadomość co taki wybór za sobą pociągnie..
Doceniłam nowe smaki, których wcześniej nie znałam. Byłam uzależniona od glutaminianu sodu, soli, cukru i tylko dodatek tych świństw powodował że dany produkt mi smakował.  A przecież jest tyle ziół i przypraw które nadają niepowtarzalny smak i są zdrowe :)
Jak zareagowało moje otoczenie?? Hmm..
Myślę że dobrze, aleeee.. no właśnie jest kilka "ale".
Dużo ludzi myśli ze dla mnie to jest katorga, ze zdrowe jedzenie jest nudne.. non stop tylko kurczak, ryż i te warzywa..bleee..jak można jeść tyle warzyw.. że zmuszam się do jedzenia zdrowych potraw bo przecież jak one mogą mi smakować skoro są bez smaku.. dla mnie one maja smak dla innych są za mało słodkie.. myślę że po prostu jest to zasługa uzależnienia od substancji słodzących które znajdują się nie tylko w słodyczach ale w wielu produktach spożywczych.. niestety.. rozumiem i nie oceniam każdy żyje tak jak chce :) i dokonuje słusznych według siebie wyborów..
Kolejna sytuacja która kiedyś mnie drażniła lecz teraz jest dla mnie obojętna.. porostu przestałam sobie tym zawracać głowę..
Chodzi mi mianowicie o tekst w stylu "przecież od jednego kawałka nie przytyjesz"..i ja o tym bardzo dobrze wiem :) dużo ludzi jednak nie rozumie że to nie jest tak że nie chce np. kawałka torta, ciasta lub drożdżowki nie dlatego ze "jestem na diecie" tylko dlatego że najzwyczajniej w świecie nie mam już na takie jedzenie ochoty :) i to nie jest tak że nie jem słodkości.. jem i to codzień ale zdrowsze..
A jeśli mam ochotę na cos nie zdrowego np. kawałek pizzy czy kebaba i akurat nie chce mi się gotować albo po prostu chcemy z mężem zjeść cos na mieście to jemy..ale jem wtedy nie dlatego że ktos mi każe tylko dlatego że chcę..choć takie sytuacje zdażają się rzadko.. ale i wtedy teksty w stylu "to ty nie jesteś na diecie? " nie robią na mnie juz wrażenia. Kiedyś może bym sie przejęła.. faktycznie jak mogę to jeść.. ale nie teraz.. żyje jak chce i wiem ze żyję zdrowo :)
Chciałabym tym zarazić jak najwięcej osób i uświadomić im że warto dla samego siebie, dla zdrowia swojego i rodziny coś zmienić w dotychczasowym jedzeniu :)
Ja swojemu mężowi przemycam stewie i ksylitol :) sam nie raz mnie zaskakuje i nie chce cukru białego tylko to co ja używam :) a jak smakują mu zdrowe desery :) wcina aż miło się patrzy :)

Co do postanowień kilka ich jest ale najważniejsze to:
● przestać się całkowicie przejmować tym co ludzie powiedzą
● jeszcze więcej się uśmiechać
● mniej marudzić bo nie powiem mam czasem takie dni że wszystko jest na nie :) i zupełnie nie rozumiem dlaczego :)



No i tak.. Jak się rozpisze to czasem ciężko mnie zatrzymać.. mam nadzieje ze choć kilka osób dotrwało do końca :)
A was już dopadły jakieś przemyślenia w końcu jesień zbliża się wielkimi krokami? :)
Dzięki za wszystkie odwiedziny i pozostawione komentarze :)




2 komentarze:

  1. nie wiem co do konca napisac, po prostu bardzo taki... pocieszny ten post :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń