niedziela, 31 sierpnia 2014

Pogoń za byciem FIT?? Co to znaczy być FIT?? Czy ja nadal jestem FIT??

Internet aż huczy..bycie FIT stało się modne, wszyscy dążą do wysportowanej sylwetki, zdrowo się odżywiają.. z każdej strony krzyczą hasła "czysta miska", "eat clean" itp. 

Nie twierdzę że to jest złe.. ale granica między "zdrowym" byciem FIT a obsesja jest bardzo cienka..
Ja niestety popełniłam ten błąd..i przekroczyłam tą granice.. każdy z Was napewno zna pojęcie ortoreksji i nie będę tutaj pisać co to jest. Istnieje także fitoreksja. W świecie blogerek to słowo padało oststnio nie raz..dużo dziewczyn otrzasneło się w porę i wyszło na normalne tory..ja na całe szczęście też..
No bo czym jest bycie FIT tak naprawdę???
Dla mnie bycie FIT stało się  stylem życia..nie chodzi tu tylko o odżywianie czy aktywność fizyczna.. być FIT na każdej płaszczyźnie życia.. zainterwsowania, kuchnia, psychika..ale oczywiście w zdrowym tego słowa znaczeniu..sport nie ma zawładnąć naszym życiem.. ma być przyjemnością,  a zdrowe jedzenie nie ma byc katorgą tylko sposobem na poprawe naszego zdrowia..skutkami ubocznymi tego może być wyspsortowana sylwetka i z tego sie cieszymy :)
Ja sama zaczynając nie miałam pojęcia że zawładnie to mną tak bardzo że stanie sie obsesja..liczenie każdego grama jedzenie, rozkład BTW, dokladnie co do minuty spożywanie posiłków (i ani sekundy spóźnienia), bardzo duża aktywność fizyczna, frustracja jeśli z jakiegoś powodu nie mogłam wykonać treningu (np. choroba), znaczne obcinanie węglowodanów, prawie brak owoców w diecie( bo przecież to cukry)..to tylko kilka z błędów które popełniałam..
Efekty były..oczywiście :) ciało stawało sie giętkie,  umięśnione, wysportowane..wtedy uważałam że jestem FIT..
ALE..no wlasnie zaczęło sie pojawiać coraz wiecej ALE..
Psychicznie nie czułam sie dobrze,  zaniedbywalam rodzinę i przyjaciół.. wolałam spędzić pół dnia w kuchni, a drugie pół na siłowni niż tracić czas na coś co nie pomoże mojej sylwetce..
Całe szczęście nagle w głowie zapaliła mi sie lampka ostrzegawcza..
Stwierdziłam ze to nie na tym chyba powinno polegać.. że nie mogę całego życia poświęcić tylko temu żeby moja sylwetka byla wysportowana..bo gdzie w tym radość z życia.. można jeść zdrowo,  ćwiczyć ale należy pamiętać o innych aspektach naszego życia.. o rodzinie,  zainterwsowaniach..
Należy czuć sie dobrze we własnym ciele..
I ja właśnie do tego zmierzam..jestem na dobrej drodze.. i właśnie po to założyłam tego bloga..żeby podzielić sie z wami moimi przemysleniami, i pokazać Wam że można wyglądać dobrze ale bez popadania w obsesję..
Czy ja teraz jestem FIT ??? Skoro jem owoce nawet wieczorem, nie licze BTW i każdego grama jedzenia, pozwalam sobie od czasu do czasu na kawałek pizzy ze znajomymi?? 
Uważam że TAK.. dla każdego bycie FIT będzie znaczyło co innego..dla mnie to teraz zdrowe odżywianie, aktywność fizyczna (ta którą lubie- 3x w tyg), spokoj na umysle a jednocześnie umiejętność cieszenia sie życiem ☺☺

                    * * * *
Dzisiaj na drugie śniadanko (na wynos) przygotowałam czerwonego omleta..słodziutki i pyszny..
Składniki: 
●50 g płatków owsianych zmielonych na mąkę
● proszek do pieczenia
●wiórki kokosowe
● ksylitol lub odżywka waniliowa do smaku
●100 g serka wiekskiego lub twarogu półtłustego
● 2 całe jajka lub 4 białka
● ugotowany burak 



Przygotowanie: 
Wszystko razem zblendowac..i smażyć :) ja posmarowałam masłem orzechowym, jogurtem greckim i do tego truskawki ☺


Polecam serdecznie..omlecik pyszny ☺

2 komentarze:

  1. Bardzo mądrze Ada :) Ja też już prswie wyszłam z tej obsesji :) A pomysl na omlet swietny, skorzystam z wielką chęcią :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ważne żeby każdy zdał sobie z tego sprawę do czego tak naprawdę dąży..

    OdpowiedzUsuń